Jerzy Bralczyk: stosunek do świata to stosunek do słów

Ostatnia aktualizacja: 02.10.2021 13:00
- Teraz "staruszkuję", to znaczy nie podejmuję nowych zobowiązań i trochę nawet prowokuję do zapewnień, że aż taki stary nie jestem. Moja żona bardzo lubi prowadzić, a ja lubię z nią jeździć. Ona mnie w ogóle prowadzi przez życie, jest zupełnie nieoceniona - mówił na antenie Dwójki profesor Jerzy Bralczyk.

Oglądaj wideo:

[YouTube Programu 2 Polskiego Radia]


Posłuchaj
59:19 [ PR2]PR2 (PCM) 2 październik 2021 11_59_59.mp3 Jerzy Bralczyk: stosunek do świata to stosunek do słów (Mazurek słucha/Dwójka)

 


majkowska 1200.jpg
Grażyna Majkowska: jak większość językoznawców, jestem tradycjonalistką

Na początku rozmowy Jerzy Bralczyk określił siebie jako polonistę. - Słowo "językoznawca" zakłada szerszą wiedzę na temat różnych języków, ja coś wiem na temat polszczyzny, wolałem iść w głąb. Pisuję o słowach, bo to jest bardzo dobry temat. Dla wielu są one przezroczyste, a dla mnie same w sobie są przedmiotem zainteresowania. Rozmowa o słowach jest też rozmową o mnie. Jestem mazowszaninem spod Ciechanowa, ta identyfikacja mazowiecka jest dla mnie czasem nawet ważniejsza niż polska. Czuję się też bardziej Słowianinem, a mniej Europejczykiem - podkreślił. 

Przypomniał, że pierwszą jego pracą, jaką można by uznać za naukową, była praca magisterska. - Miała tylko 10 stron, a to nie jest dużo w przypadku polonisty. Traktowała o polisemii polskiego czasownika, natomiast doktorat był pracą o słowach takich jak: "chyba", "może", "prawdopodobnie", "sądzę", "przypuszczam". Pewność w języku daje mi świadomość, że trudno mi będzie się skompromitować.

Czytaj też:

Za miesiąc ukaże się nowa książka Jerzego Bralczyka pod tytułem "Strach się bać". - W istocie jest ona o słowach strasznych, nazywających nasze strachy, będzie też dobrze ilustrowana. Moja żona twierdzi, że ludzie mnie się boją, ale ten strach jest osłabiany przez moją łagodność, dobroduszność i sympatyczność - zapewnił.

Pasją profesora Bralczyka jest... "Pan Tadeusz". - Kupiłem kiedyś książkę, która zawierała ilustracje do "Pana Tadeusza" i pomyślałem, że jest to dla mnie tekst na tyle drogi, że chętnie bym widział te ilustrowane wydania u siebie w bibliotece. Mój zbiór to teraz już około 300 wydań, ale ciągle nie mam tłumaczenia hiszpańskiego. Posiadam także wydania rękopiśmienne, niektóre są bardzo ładne. Ale nie znam całego "Pana Tadeusza" na pamięć - powiedział.

Gość Dwójki przyznał, że uwielbia słuchać muzyki Bacha. - Zwłaszcza gdy jestem sam, wyłączam światło i włączam "Koncerty brandenburskie" lub "Wariacje Goldbergowskie". Muzyka sprawia mi czystą przyjemność. Pamiętam, że jako 9-latek byłem w gdańskiej operze na "Cyruliku sewilskim", wysłuchawszy "Arii o plotce" pomyślałem, że już nie ma nic lepszego. 

Czytaj też:

Mówił również o przyjaźni. - Jest kilku ludzi, o których myślę jako o przyjaciołach. W dwóch przypadkach ta przyjaźń trwa już ponad 50 lat, są też tacy, z którymi się przyjaźnię od lat kilku, kilkudziesięciu. Nowych przyjaciół już raczej nie zdobywam, trzeba na to czasu. Nie trzeba mieć wielu przyjaciół, co innego znajomi, tych jest naprawdę sporo.

Profesor zajął się też słowem "mazurek". - Ma ono różne znaczenia, ja myślę przede wszystkim o miłym ptaszku, potem o cieście, dopiero na koniec o tańcu - powiedział.

***

Tytuł audycji: Mazurek słucha

Prowadził: Robert Mazurek

Gość: Prof. Jerzy Bralczyk (językoznawca)

Data emisji: 2.10.2021

Godzina emisji: 12.00

Czytaj także

Prof. Jerzy Bralczyk: zasmuciło mnie "kopytko"

Ostatnia aktualizacja: 26.05.2015 10:00
- Okazało się bowiem, że nawet absurd się komercjalizuje - komentował popularny slogan reklamowy autor książki "500 zdań polskich".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Artur Liebhart: ludzie chcą oglądać kino, które tchnie autentycznością

Ostatnia aktualizacja: 25.09.2021 14:00
- Dobry film dokumentalny to jest produkcja wieloletnia. Dopiero wtedy widzimy na ekranie pewne procesy i rozwój bohatera. Oczekiwanie na dobre filmy dokumentalne jest też większe niż w przypadku fabuły, ponieważ ludzie mają potrzebę oglądania szczerego kina non-fiction – mówił w Dwójce Artur Liebhart - dyrektor międzynarodowego festiwalu filmów dokumentalnych Millennium Docs Agains Gravity.
rozwiń zwiń