Gdy gra się mordercę, trzeba po części nim być

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2011 18:00
Antoni Pawlicki, jeden z najbardziej znanych i cenionych aktorów filmowych młodego pokolenia, opowiadał w Czwórce m.in. o tym, dlaczego aktorstwo jest formą kompensacji i co byłoby... gdyby nie został aktorem.
Audio

 – Widzę się w innych rolach, bo wiele rzeczy mnie pasjonuje, jednak prawda jest taka, że nic innego prócz aktorstwa nie umiem – opowiada Antoni Pawlicki. – Poza tym aktorstwo właśnie sprawia, że pozbywam się lenia, którego mam w sobie.

Pawlicki zadebiutował w 2005 roku, grając szekspirowskiego Romea w spektaklu Janusza Wiśniewskiego, na deskach Teatru Nowego w Poznaniu. Jego debiut na małym ekranie nastąpił wcześniej – w 2003 roku zagrał gościnnie w telenoweli "Klan", a następnie wystąpił w pojedynczych odcinkach takich seriali, jak: "Kryminalni", "Pensjonat pod Różą" i "Rodzinka". Antoni Pawlicki zagrał m.in. w "Katyniu" Andrzeja Wajdy, głośnym filmie telewizyjnym "Jutro idziemy do kina" i serialu "Czas Honoru". Mimo że aktor ma na swoim koncie wiele głośnych ról, aktor wciąż nie czuje się gwiazdą.-  Nie mam poczucia, abym był rozpoznawalny – mówi Pawlicki. – Zdarza się, że ktoś podchodzi, ale to bardzo rzadkie przypadki. Poza tym bycie rozpoznawalnym w takim stopniu, w jakim ma to miejsce teraz, jest przyjemne.

Zdaniem Pawlickiego w tym, że aktorstwo jest pewną formą kompensacji, jest sporo prawdy. Bo gdy grasz, stajesz się tym, kim nie jesteś, a kim być może chciałbyś być. – Postacie, które gram, biorę z siebie. Nie da się zagrać czegoś, czego nie ma się w środku – twierdzi aktor. – Jeśli się gra mordercę, trzeba go trochę w sobie mieć. Jeśli gra się amanta czy kochanka – tak samo. Wystarczy pewne cechy uwypuklić, a inne schować.

Dlatego zdaniem Pawlickiego, dobry aktor musi mieć sporo życiowych doświadczeń, by mógł je wykorzystywać w kreowaniu postaci na scenie bądź ekranie. Pawlicki chciał być aktorem od zawsze. – Taki był plan, poszedłem do takiego liceum, na studia. – opowiada aktor. – Plan został wykonany.

Dziś aktor przygotowuje się do kolejnego filmu. Będzie grał postać Jerzego Ficowskiego, poety. – Czuję na sobie pewną odpowiedzialność za to, jak pokażemy tego człowieka – opowiada Pawlicki. Taka odpowiedzialność towarzyszy każdej roli, nawet, jeśli nie opowiadamy o konkretnym człowieku.

Więcej na temat życia, aktorstwa i planów Antoniego Pawlickiego dowiesz się, słuchając całej rozmowy w audycji "Kontrkultura".

(kd)/KaW/MK/wp.pl

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Dwie pasje Antoniego Pawlickiego

Ostatnia aktualizacja: 04.04.2011 12:15
- Uwielbiam zadania, które są mi powierzane. Chciałbym jednak zaznać trochę więcej różnorodności – tak o aktorstwie mówi Antoni Pawlicki.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Marek Kondrat: Każdy powinien mieć swojego mentora

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2011 16:00
Nie lubi być nazywany "legendą" i uważa, że młode pokolenie już nie zna aktorów z jego generacji. Marek Kondrat przekonuje, że w życiu ważne jest by podążać własną ścieżką i... znaleźć właściwego nauczyciela.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Krzysztof Globisz: Każdy człowiek ma wiele twarzy

Ostatnia aktualizacja: 16.10.2011 11:50
Niedawno swoją premierę miał spektakl "Jekyll / Hyde", który jest rodzajem one-man show, skonstruowanym jako występ różnych osobowości w jednym ciele. Krzysztof Globisz gra w nim dziewięć postaci, ale jak podkreśla, tak naprawdę człowiek ma więcej obliczy.
rozwiń zwiń