Historia

Zamachy w moskiewskim metrze

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2018 06:00
29 marca 2010 roku terroryści uderzyli w Rosję. Bomby wybuchły w godzinach poniedziałkowego szczytu, gdy tłumy mieszkańców Moskwy zdążały do pracy. Zginęło 39 osób, a 102 zostały ranne.
Audio
  • Ataki w moskiewskim metrze - rozmowa z korespondentem PR w Moskwie Włodzimierzem Pacem. (PR, 30.03.2010)
  • Rozmowa z byłym korespondentem PR w Moskwie Grzegorzem Ślubowskim. (PR, 29.03.2010)
  • Rozmowa o przyczynach wybuchów w Moskwie i poziomie bezpieczeństwa w warszawskim metrze. (PR, 29.03.2010)
Kwiaty na stacji metra Łubianka w Moskwie na cześć zmarłych wskutek ataku terrorystycznego, fot. Stanislav Kozlovsky, źr. Wikimedia Commonsdp
Kwiaty na stacji metra Łubianka w Moskwie na cześć zmarłych wskutek ataku terrorystycznego, fot. Stanislav Kozlovsky, źr. Wikimedia Commons/dp

Do ataków doszło podczas porannego szczytu na linii łączącej tzw. sypialnię Moskwy z dzielnicą przemysłową. Bomby wybuchły kolejno na stacjach Łubianka i Park Kultury w momencie, w którym pociągi wjeżdżały na zatłoczony peron. Pierwsza eksplozja nastąpiła o 7:56 czasu moskiewskiego, druga kilkadziesiąt minut później.

- Do  tragedii doszło w drugim wagonie, świadkowie twierdzą, że ktoś zauważył terrorystkę. Rozległ się krzyk: wszyscy do wyjścia! Wybuch nastąpił w chwili, gdy ludzie wychodzili z wagonu – nadawało moskiewskie radio.

Według ustaleń rosyjskich agencji bomby zdetonowano za pomocą telefonów komórkowych. Zamach przeprowadziły dwie młode kobiety samobójczynie uzbrojone w tzw. pasy szahidów (przewiązane pasem wypełnionym materiałami wybuchowymi).

- Moskiewskie metro jest specyficzne. To takie podziemne miasto. Ogromna konglomeracja różnych przejść, stacji, aż trudno to sobie wyobrazić. Można tam spotkać różnych ludzi. Niektórzy niemal stamtąd nie wychodzą. Pokonać te bramki jest dziecinnie łatwo.  

Po zamachach wybuchła panika. Moskwa była sparaliżowana korkami, ofiary transportowano śmigłowcami. Przeciążone linie telefoniczne wyłączono w centrum Moskwy w obawie przed dalszymi eksplozjami.

31 marca 2010 roku czeczeński komendant Doku Umarow przyznał się do przeprowadzenia zamachów.

Tragedii można było uniknąć?

Agencja Reutera donosiła, że w lutym Doku Umarow napisał na nieoficjalnej stronie internetowej separatystów, że teraz nadszedł czas, by wojnę z Rosjanami przenieść z Czeczenii do rosyjskich miast.

- Rosyjskie media informują, że służby porządkowe miały informacje o przygotowywanych aktach terrorystycznych. Wczoraj od samego rana milicjanci zatrzymywali kobiety, których wygląd wskazywał na pochodzenie z Kaukazu Północnego – mówił dzień po ataku korespondent PR w Moskwie Włodzimierz Pac.

Posłuchaj relacji Polskiego Radia na temat zamachu w Moskwie w 2010 roku.

mjm

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Moskwie grozi zamach? Rosyjskie służby znają dane terrorysty

Ostatnia aktualizacja: 14.04.2011 18:30
Rosyjskie służby specjalne ostrzegają przed możliwością zamachu terrorystycznego w Moskwie. Według nich, zamachu miałby dokonać zamachowiec - samobójca.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Funkcjonariusze zabili odpowiedzialnego za zamachy w metrze

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2013 13:04
Poszukiwany listami gończymi Gusien Magomedow zginął w trakcie operacji antyterrorystycznej prowadzonej przez funkcjonariuszy rosyjskiej służby bezpieczeństwa w Dagestanie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

”Nie żyje najzacieklejszy wróg Rosji”. Doniesienia o śmierci Doku Umarowa

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2014 22:03
Nie żyje najzacieklejszy wróg Rosji – takie oświadczenie o śmierci lidera kaukaskich ekstremistów Doku Umarowa wygłosił prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow. Jego słów nie potwierdzają rosyjskie służby.
rozwiń zwiń