Historia

Legendarny Breakout z wysublimowanym brzmieniem

Ostatnia aktualizacja: 01.02.2020 05:55
52 lata temu, 1 lutego 1968 roku powstał zespół blues-rockowy Breakout. O charakterze grupy i brzmieniu ich muzyki w największym stopniu decydowali lider Tadeusz Nalepa i wokalistka Mira Kubasińska.
Audio
  • Maria Szabłowska wspomina Tadeusza Nalepę (Bez tajemnic/Jedynka)
  • Muzycy Breakoutu wznawiają działalność (Muzyczna Jedynka)
Warszawa 1974r. Zespół Breakout ze swoją Złotą Płytą. Nz: (od elwej) członkowie zespołu perkusista Józef Hajdasz, wokalistka Mira Kubasińska i gitarzysta, wokalista Tadeusz Nalepa.
Warszawa 1974r. Zespół "Breakout" ze swoją Złotą Płytą. Nz: (od elwej) członkowie zespołu perkusista Józef Hajdasz, wokalistka Mira Kubasińska i gitarzysta, wokalista Tadeusz Nalepa.Foto: PAP/Ireneusz Radkiewicz

Uciekając od zaciemnienia – kiedy Blackout zmienia się w Breakout

Na mapie Polski to jedno z ważniejszych miast – Rzeszów. Tam najpierw powstał Blackout (z ang. zaciemnienie) – polski zespół bigbitowy – by później, po nieznacznych zmianach składu, ale z tym samym liderem przekształcić się w jeszcze słynniejszy blues-rockowy Breakout (z ang. uciekać, wybuchać, wzniecać się). Wystarczył miesiąc "bezruchu", by 1 lutego 1968 roku – 52 lata temu – rozpocząć działalność jako nowy zespół. Ze składu pierwszego odeszli jedynie Stanisław Guzek (śpiew), bardziej znany jako Stan Borys, a także Robert Świercz (gitara basowa). Do składu drugiego dołączył nowy gitarzysta basowy – Janusz Zieliński.

Pierwszy skład uzupełniali jeszcze twórca zespołu, jego lider Tadeusz Nalepa (gitara, harmonijka ustna i śpiew), charyzmatyczna wokalistka Mira Kubasińska, Krzysztof Dłutowski (organy) oraz Józef Hajdasz (perkusja). Skład często ulegał transformacjom, jednak to właśnie w takim zestawieniu zagrali na pierwszej Musicoramie w lutym 1968 w Warszawie. Była to cykliczna, w zamyśle i w realizacji, impreza, wymyślona i organizowana przez Franciszka Walickiego, wielce zasłużonego dla polskiego rocka dziennikarza muzycznego.

W kolejnych miesiącach od lutego 1968 do marca 1969 (nie wszystkich) występy odbywały się w Sali Kongresowej PKiN.

Tadeusz Nalepa i Mira Kubasińska 

Na Musicoramie można było usłyszeć i zobaczyć najbardziej znanych i lubianych rockowych wykonawców polskiej estrady. Zresztą nie tylko rockowi tam grali i śpiewali – ale charakterem impreza ta była bardziej rockowa, bigbitowa niż estradowa. Wśród wykonawców znajdziemy właśnie Breakout, Czesława Niemena, Akwarele, Czerwone Gitary, Skaldów, No To Co, Niebiesko-Czarnych, Polan, Bizony, a także Marka Grechutę. Breakout wystąpiło tam trzy razy. W późniejszej kontynuacji tych koncertów – pod nazwą Muzykalia – zespół także brał udział.

Z zespołem, przy okazji różnych transformacji, grali również znani muzycy, jak choćby pianista i saksofonista Włodzimierz Nahorny, gitarzysta i multiinstrumentalista Winicjusz Chróst, multiinstrumentalista Józef Skrzek czy gitarzysta basowy Zdzisław Zawadzki (później grał w Pefect). Wszystkich muzyków pojawiających się w składzie, choćby na jeden koncert, trudno by wymieniać, choć każdy dodawał coś od siebie. Jednak o charakterze grupy i brzmieniu ich muzyki w największym stopniu decydowali lider Tadeusz Nalepa i wokalistka Mira Kubasińska.

Pierwsze miejsca list przebojów

Zespół jeździł z koncertami po Polsce, bywał także w innych krajach demokracji ludowej i Europy Zachodniej. Nagrywane przez nich płyty sprzedawały się w zawrotnym tempie. Każda zawierała utwory, które z miejsca stawały się przebojami i docierały do pierwszych miejsc list przebojów.

Bywały też chwile, że zespół za swój wygląd i prozachodnią muzykę był krytykowany, a rozgłośnie radiowe miały zakaz emitowania ich utworów. Już pierwsza płyta "Na drugim brzegu tęczy", wydana w 1969 roku, zawierała takie przeboje, jak "Poszłabym za tobą" i "Gdybyś kochał, hej" (pierwsze miejsce radiowej listy przebojów).

Wysublimowane brzmienie

Druga płyta "70a" (1970) trzymała swój poziom, a utwory były bardziej wysublimowane – jak choćby "Piękno". Za jedną z najbardziej udanych płyt ocenia się trzeci krążek "Blues" (1971) – z nieśmiertelnym "Kiedy byłem małym chłopcem".

Większość utworów z tej płyty stało się przebojami, a młodzi ludzie chodząc ulicami, obok zachodnich przebojów, nucili także te nasze, po polsku, Breakoutowe... "Ona poszła inną drogą", "Oni zaraz przyjdą tu" czy "Pomaluj moje sny".

Jeszcze w tym samym roku wydali odmienną, ale w niezapomnianym brzmieniu, płytę "Mira". Był to krążek kobiecy w charakterze, delikatniejszy brzmieniowo, bardziej zbliżony do muzyki pop, ale z ogromnym ładunkiem uczuciowym. Jak sama nazwa wskazuje był to autorski album Miry Kubasińskiej.

W roku 1972 wydają album "Karate" - kolejny kultowy krążek z przebojami "Nocą puka ktoś", "Takie moje miasto jest" czy "Śliska dzisiaj droga". Płyta ta zostaje "złotą płytą", a zespół odnosi kolejny sukces. W 1973 pojawia się drugi autorski krążek Miry Kubasińskiej "Ogień" - ten już jest na wskroś rockowy i w brzmieniu i w wyrazie. Mimo kobiecej tematyki, ujętej bardzo po męsku, zachwyca brzmienie wyrazistego głosu Miry z ascetycznym akompaniamentem gitary Nalepy.

Pomiędzy "Nie zapalaj światła" i "Liście zabrał wiatr" wybrzmiewa kapitalna, ponad dwunastominutowa etiuda "Wielki ogień" ... warto znaleźć ten utwór, tę płytę i posłuchać, zapewne niejeden raz.

W późniejszych latach, nie obniżając poziomu, Breakout wydał jeszcze cztery płyty. Wszystkie ciekawe, rockowe w brzmieniu i bluesowe w charakterze. W 1982 lider i twórca zespołu zdecydował się rozpocząć karierę solową. Nie przeszkodziło to jednak licznym reaktywacjom na pojedyncze koncerty okolicznościowe, z których każdy, mimo upływu lat, cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Ich występy zawsze były elektryzujące i pełne bluesowej poezji. Warto pamiętać miasto Rzeszów, bo niby tak daleko, a jednak tak blisko serca.

PP

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Czerwone Gitary, ci, co grali i śpiewali najgłośniej w Polsce

Ostatnia aktualizacja: 03.01.2020 05:50
3 stycznia 1965 roku w Gdańsku powstał zespół Czerwone Gitary. W kwietniu 1965 roku nagrał po raz pierwszy dla Polskiego Radia, a jesienią ruszył w swoją pierwszą trasę koncertową pod hasłem "Gramy i śpiewamy najgłośniej w Polsce".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Czesław Niemen: nauczyłem się w życiu niczego nie chcieć

Ostatnia aktualizacja: 17.01.2020 07:30
W jednej ze swoich piosenek napisał: "Wstyd mi za tych, co nie mając wstydu zapomnieli, że u kresu groby nas zrównają". Dzisiaj mija 16. rocznica śmierci Czesława Niemena, jednego z najważniejszych i najwybitniejszych muzyków w Polsce.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Klub "Stodoła" - w PRL miejsce wolności i jazzu

Ostatnia aktualizacja: 05.04.2020 05:50
- Styl "Stodoły" to przede wszystkim atmosfera, jaka panuje na scenie i widowni. Na temat tej atmosfery krążyły początkowo bardzo różne i niepokojące plotki. Mówiono, że w tym klubie studentów Bóg wie co się wyprawia - mówił w 1958 roku o początkach klubu dziennikarz Polskiego Radia.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Dziwny jest ten świat". Pierwsza Złota Płyta w Polsce

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2019 05:55
Ogromny sukces tytułowego nagrania w Opolu otworzył tej płycie drogę na szczyt. Dokładnie 51 lat temu, 20 grudnia 1968 roku, album Czesława Niemena i zespołu Akwarele otrzymał status Złotej Płyty - jako pierwszy w Polsce.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Seweryn Krajewski - niewielu jest tak wybitnych

Ostatnia aktualizacja: 03.01.2020 05:45
Urodził się 3 stycznia 1947 roku i dzisiaj Seweryn Krajewski obchodzi swoje 73 urodziny. Traf chciał, że zespół, z którym święcił swoje wielkie tryumfy – Czerwone Gitary – został założony też 3 stycznia, ale w 1965 roku, kiedy Seweryn Krajewski miał 18 lat. On dołączył do zespołu dopiero w grudniu.
rozwiń zwiń

Czytaj także

10 w skali Klenczona

Ostatnia aktualizacja: 14.01.2020 05:45
Krzysztof Klenczon – kompozytor, gitarzysta, wokalista, niespokojny duch każdej kapeli, w której grał. Gdzie się nie pojawił, tam zaraz zbierały się tłumy fanów... czy raczej fanek. Miał najbardziej rockowy głos wśród największych gwiazd tamtego okresu – taki lekko "przydymiony", nostalgiczny, ale kiedy utwór tego wymagał, był silny, donośny – jak choćby w słynnym "10 w skali Beauforta".
rozwiń zwiń