Historia

Inżynier Boris Vian. Pisarz, który obraził pół Paryża

Ostatnia aktualizacja: 10.03.2020 05:44
Sto lat temu urodził się twórca, który za dnia pracował we Francuskim Stowarzyszeniu Normalizacyjnym, a po godzinach był jazzmanem, krytykiem muzycznym, tłumaczem, aktorem, wynalazcą, malarzem, a przede wszystkim autorem skandalizujących powieści, wierszy, dramatów, oper i piosenek.
Audio
  • Boris Vian - jedna z najbarwniejszych postaci powojennego Paryża (PR, 23.06.2019)
  • Wojciech Gilewski, Dariusz Dziurzyński i Jacek Szczerba o twórczości Borisa Viana. Audycja z cyklu "O literaturze nie całkiem poważnie" przygotowana przez Katarzynę Hagmajer (PR, 13.07.2013)
Boris Vian
Boris VianFoto: Studio Harcourt/domena publiczna

663 Alferd Jarry.jpg
W cieniu króla Ubu. 140. rocznica urodzin Alfreda Jarry'ego

Był jedną z najbarwniejszych postaci powojennego Paryża. Wzbudzał zainteresowanie i zachwyt paryskiego świata artystycznego jako książę Saint Germain des Pres, brylując w licznych kawiarniach w towarzystwie Alberta Camusa, Jeana-Paula Sartre’a, Simone de Beauvoir i Juliette Greco. Udzielał się w kabarecie, był członkiem tajemniczego stowarzyszenia - Kolegium Patafizycznego, organizował także tzw. surprise-parties, czyli przyjęcia-niespodzianki, w czasie których mogło się zdarzyć wszystko. Jego twórczość odzwierciedlała wszystkie dylematy egzystencjalizmu, ale największą sławę przyniosły mu parodie amerykańskich powieści sensacyjnych.

Pornografia kontra Francuzi

W 1946 roku wydał pod pseudonimem kryminał "Napluję na wasze groby". Napisał ją jako amerykański autor Vernon Sullivan, sam figurując w publikacji jako tłumacz. Pilnująca moralności instytucja The Cartel d'Action Sociale et Morale podniosła alarm, domagając się zakazania obscenicznego dzieła.

Działania obrońców niewinności odniosły natychmiastowy skutek - książka stała się szalenie popularna, mówił o niej cały Paryż. Sprzedano 500 tysięcy egzemplarzy. Na fali popularności, wciąż pod nazwiskiem Vernon Sullivan, twórca dopisał trzy kolejne kryminały. Bohaterem jednego z nich uczynił przewodniczącego The Cartel d'Action Sociale et Morale.

Nie był to koniec kontrowersji. Pewnego dnia zazdrosny mężczyzna udusił swoją kochankę i zostawił obok zwłok otwarte wydanie "Napluję na wasze groby". Wkrótce Vianowi wytoczono proces. Ponieważ nikt nie mógł znaleźć fikcyjnego Vernona Sullivana, autor stanął przed sądem jako tłumacz, któremu zarzucano przełożenie na francuski "zdrożnych treści". Nałożono na niego grzywnę w wysokości 100 tysięcy franków, a książka w 1950 roku została objęta zakazem druku.

Książka zaciążyła na losie Borisa Viana. Miał odtąd opinię podejrzanego indywiduum, wiele z jego utworów ukazało się dopiero po jego śmierci. A ta nastąpiła także pod znakiem powieści. 23 czerwca 1959 roku artysta był gościem na paryskiej premierze ekranizacji "Napluję na wasze groby" w reżyserii Michela Gasta. Pisarz, który już wcześniej wyrażał się bardzo niepochlebnie na temat filmu, po 10 minutach seansu zaczął się szyderczo śmiać, po czym dostał zawału serca i umarł. Żył zaledwie 39 lat.

Skąd ten "Borys"?

Urodził się 10 marca 1920 roku w Ville-d’Avray. Podobno, słysząc "Boris", ludzie przypisywali mu arystokratyczne rosyjskie pochodzenie. Tymczasem Vian swoje imię zawdzięcza matce i jej fascynacji operą "Borys Godunow" Modesta Musorgskiego.

Jego zainteresowanie muzyczne utrwaliło się przez przypadek, gdy poznał rodzinę  Menuhinów. Prawdopodobnie w tym momencie zaczęła się jego kariera muzyczna. Razem z braćmi grał jazz w popularnych paryskich klubach. Tak Borys wszedł w świat surrealizmu i bohemy paryskiej.

Psia trawka.jpg
"Psia trawka" Raymonda Queneau. Powieść jak głuchy telefon

Spotkanie z Raymondem Queneau ułatwiło mu początki w karierze pisarskiej. – Dla Borisa Viana uznanie w oczach innego, nietuzinkowego francuskiego pisarza było znaczące. Oboje byli prześmiewcami i doskonale bawili się słowem. Celebrowali je – opowiadał w 2013 roku Wojciech Gilewski, gość audycji "O literaturze nie całkiem poważnie". Vian przeinaczał słowa, grał nimi, tworząc zabawne, często sugestywnie obsceniczne kontrasty.

Poeta Dariusz Dziurzyński stwierdził z kolei, że Vian pasuje bardziej do naszej rzeczywistości literackiej, niż do tej, w której żył. – Znacznie wyprzedził swoją epokę i jednocześnie swoją twórczością udowodnił, że wyobraźnia jest w stanie ustanowić rzeczywistość – dodał.

Dla krytyka filmowego Jacka Szczerby pisarz jest kwintesencją francuskości. - Jest chorym na nadwrażliwość dzieckiem, które w życiu nic nie musi, a w głowie ma bardzo błyskotliwe fanaberie - powiedział.

Vian świadomie grał z kiczem i tandetą. Błyskotliwie łączył elementy kultury niskiej i wysokiej. Dlatego zaskakująca dla Jacka Szczerby jest niska frekwencja we francuskich kinach po premierze filmu "Dziewczyna z lilią", nakręconego na podstawie "Piany dni" Viana. – Ten film to ekranizacja jego prozy słowo po słowie. I dowód na to, że można mieć wyobraźnię bez granic – ocenił.

Absurd, miłość i maszyna do drinków

"Piana dni", za pierwszym razem wydana w Polsce jako "Piana złudzeń", to pierwsza opublikowana pod prawdziwym nazwiskiem powieść Borisa Viana. Dzieło z 1947 roku to swoisty katalog zagadnień egzystencjalistycznych połączony z dziwacznym snem i elementami sztubackich dowcipów. Czytelnik jest świadkiem groteskowej apokalipsy, której podlega cała materia związana z umierającą ukochaną głównego bohatera. Absurd istnienia, przedstawiony z początku jako temat żartów zdystansowanych postaci, nabiera coraz straszniejszej formy, miażdżąc ich los w żelaznym uścisku.

Sławomir Mrożek_663x364 EN.jpg
Sławomir Mrożek: nie chciałem być pisarzem

Boris Vian odnosi się w "Pianie dni" do udręk związanych z pracą zarobkową, do problemów klasowych, pogrążania się w nałogach, do fatalizmu czasu i przestrzeni, nad którymi traci się kontrolę, i ogóle do dziwności ludzkiej egzystencji, w której biologiczne trwanie jest równie bezsensowne co kończąca je śmierć. Karykaturalne obrazy zgonów przenikają zresztą całą fabułę książki, a zwłoki stają się po prostu jednymi z wielu śmieci, które sprawnie usuwa się i skazuje na zapomnienie.

Vian nie byłby jednak sobą, gdyby potraktował egzystencjalizm ze śmiertelną powagą. W książce naśmiewa się z bezkrytycznych wielbicieli tego nurtu, powołując do życia postać Jeana-Sola Partre'a, którego nazwisko jest czytelnym nawiązaniem do Jeana-Paula Sartre'a.

Znacznie łaskawszym okiem patrzy autor na sztukę mieszania alkoholi. W "Pianie dni" określenie "sztuka" staje się zresztą dosłowne, główny bohater opracowuje bowiem cudowny wynalazek o nazwie "pianokoktajl", połączenie pianina i maszyny do produkcji drinków, w której uzyskany smak napoju ściśle zależy od umiejętności muzycznych. Jako inżynier zatrudniony we Francuskim Stowarzyszeniu Normalizacyjnym Vian z całą pewnością byłby zadowolony, gdyby ktoś naprawdę opatentował owo pożyteczne urządzenie.

mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Perec - instrukcja obsługi

Ostatnia aktualizacja: 04.03.2013 22:00
Bohaterem wtorkowego "Sezonu na Dwójkę" będzie francuski pisarz Georges Perec, a okazją do rozmowy o nim wydany właśnie tom esejów tego autora "Urodziłem się".
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Niedziela życia". Jedna trzecia mądrości Queneau

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2017 09:34
O jednej z trzech "powieści mądrości" Raymonda Queneau rozmawialiśmy w programie "Wybieram Dwójkę" z tłumaczką "Niedzieli życia" Hanną Igalson-Tygielską.
rozwiń zwiń