Rosyjski dron, który w nocy z czwartku na piątek spadł na dziesięciopiętrowy blok mieszkalny w rumuńskim Gałaczu, stał się jednym z najpoważniejszych incydentów bezpieczeństwa na terytorium Rumunii od początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę. Według rumuńskich władz bezzałogowiec naruszył przestrzeń powietrzną kraju podczas rosyjskiego ataku na cele cywilne i infrastrukturalne w ukraińskim obwodzie odeskim, w pobliżu granicy z Rumunią. Po uderzeniu w dach budynku wybuchł pożar. Dwie osoby zostały lekko ranne, a około 70 mieszkańców ewakuowano.
00:21 Rumunia- Gałacz po ataku drona_1.mp3 Cała Europa jest wstrząśnięta i oburzona atakiem drona na budynek mieszkalny w Rumunii. IAR/Piotr Piętka
Po incydencie głos zabrał premier Donald Tusk. Szef polskiego rządu napisał w mediach społecznościowych, że „Polska, kraje bałtyckie, teraz Rumunia” doświadczają coraz większej liczby rosyjskich prowokacji. Przypomniał też słowa byłego prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa, obecnie wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, który stwierdził, że „spokojny sen obywateli Unii Europejskiej dobiegł końca”. „Wszyscy w NATO powinni wreszcie zacząć traktować te fakty i słowa poważnie” – napisał Donald Tusk.
Rumuńskie ministerstwo obrony poinformowało, że systemy radarowe wykryły drony lecące w pobliżu rumuńskiej przestrzeni powietrznej. Z bazy w Fetești poderwano dwa samoloty F-16 pełniące dyżur w ramach Air Policing, a działania wspierał śmigłowiec IAR 330 SOCAT. Piloci mieli zgodę na zwalczanie celów przez cały czas trwania alarmu, jednak — jak później tłumaczyły władze wojskowe — czas na reakcję był bardzo krótki, a zestrzelenie bezzałogowca nad gęsto zaludnionym obszarem mogłoby stworzyć dodatkowe zagrożenie dla cywilów.
Miasto odwiedził prezydent Rumunii Nicușor Dan wraz z ministrem spraw wewnętrznych. Najpierw spotkał się z rannymi w szpitalu, a później był w pobliżu uszkodzonego budynku. Rumuński przywódca określił zdarzenie jako najpoważniejszy incydent bezpieczeństwa na terytorium kraju od początku rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.
00:23 Rumunia- Gałacz po ataku drona_2.mp3 Miasto odwiedził prezydent Rumunii Nicusor Dan wraz z ministrem spraw wewnętrznych. IAR/Piotr Piętka
Rumunia odpowiedziała także dyplomatycznie. Ambasador Rosji został wezwany do ministerstwa spraw zagranicznych, a władze w Bukareszcie zdecydowały o zamknięciu Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Konstancy. Konsul generalny Rosji został uznany za persona non grata i ma 72 godziny na opuszczenie terytorium Rumunii.
00:17 Szefowa rumuńskiej dyplomacji po rozmowie z rosyjskim ambasadorem_1.mp3 Zgodnie z zapowiedziami, Rumunia udzieliła ostrej dyplomatycznej odpowiedzi Rosji za eksplozję drona na bloku mieszkalnym w mieście Gałacz. IAR/Piotr Piętka
Szefowa rumuńskiej dyplomacji poinformowała też, że bardzo prawdopodobne jest uruchomienie przez Rumunię artykułu 4 Traktatu Północnoatlantyckiego. Przewiduje on konsultacje sojuszników w sytuacji, gdy jedno z państw członkowskich uzna, że zagrożona jest jego integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo.
00:12 Szefowa rumuńskiej dyplomacji po rozmowie z rosyjskim ambasadorem_3.mp3 Uznaliśmy Konsula Generalnego Federacji Rosyjskiej w Rumunii za personę non grata i ma on 72 godziny na opuszczenie terytorium Rumunii. IAR/Piotr Piętka
Na incydent zareagowało NATO. Rzecznik kwatery głównej Sojuszu, Martin O’Donnell, oświadczył, że dron był pochodzenia rosyjskiego. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte po rozmowie z prezydentem Rumunii zapewnił o solidarności z Bukaresztem i podkreślił, że Sojusz jest gotów bronić każdego centymetra swojego terytorium. Dodał, że NATO będzie dalej wzmacniać gotowość do odstraszania i obrony przed każdym zagrożeniem, w tym przed dronami.
Solidarność z Rumunią wyraziły także instytucje Unii Europejskiej. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oceniła, że rosyjska wojna przeciwko Ukrainie „przekroczyła kolejną granicę”, ponieważ rosyjski dron uderzył w gęsto zaludniony obszar na terytorium Unii Europejskiej. Szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas podkreśliła, że Moskwa nie może bezkarnie naruszać europejskiej przestrzeni powietrznej.
Głos zabrała również Organizacja Narodów Zjednoczonych. Rzecznik sekretarza generalnego ONZ Stéphane Dujarric powiedział, że António Guterres jest zaniepokojony doniesieniami o nocnym uderzeniu drona w budynek mieszkalny w Gałaczu. Przypomniał, że sekretarz generalny ostrzegał Radę Bezpieczeństwa ONZ przed ryzykiem dalszej eskalacji wojny w Ukrainie.
Rzecznik sekretarza generalnego ONZ mówi, że António Guterres ostrzegał przed niebezpieczeństwem dalszej eskalacji wojny w Ukrainie. Podkreśla, że ONZ zdecydowanie potępia wszelkie ataki na ludność cywilną i infrastrukturę cywilną, niezależnie od miejsca, w którym do nich dochodzi.
Incydent w Rumunii zbiegł się z agresywnymi wypowiedziami Dmitrija Miedwiediewa. Były prezydent Rosji zarzucił państwom Unii Europejskiej bezpośredni udział w wojnie przeciwko Rosji i stwierdził, że Ukraina jest jedynie narzędziem Zachodu. Według Reutersa Miedwiediew ostrzegał europejskich liderów, że podobne incydenty będą się powtarzać, a obywatele państw UE „nie będą mogli spać spokojnie”.
Eksperci wskazują, że nawet jeśli dron nie był celowo wymierzony w Rumunię, Rosja prowadzi takie ataki ze świadomością ryzyka naruszenia przestrzeni powietrznej państw NATO. Kamil Całus z Ośrodka Studiów Wschodnich ocenił w rozmowie z PAP, że Moskwa wie, iż przy okazji uderzeń w ukraińskie porty może dojść do trafienia w rumuńskie cele, a takie działania pozwalają jej testować gotowość Sojuszu do reakcji. Dr Aleksander Olech zwrócił uwagę, że Rosja będzie dążyła do eskalacji poniżej progu otwartej wojny z NATO, wykorzystując drony, presję psychologiczną, dezinformację i działania hybrydowe.
Rumunia od początku pełnoskalowej wojny w Ukrainie wielokrotnie informowała o fragmentach rosyjskich dronów spadających na jej terytorium. Tym razem jednak bezzałogowiec uderzył w gęsto zaludniony obszar i ranił cywilów. To nadało sprawie znacznie poważniejszy wymiar polityczny i wojskowy. Państwa wschodniej flanki NATO — w tym Polska, kraje bałtyckie i Rumunia — od miesięcy ostrzegają, że rosyjskie prowokacje powietrzne i działania hybrydowe będą się nasilać.
Z perspektywy Warszawy incydent w Gałaczu wpisuje się w szerszy ciąg wydarzeń, o których mówił Donald Tusk: naruszenia przestrzeni powietrznej Polski, incydenty z dronami w państwach bałtyckich oraz atak w Rumunii pokazują, że wojna Rosji przeciwko Ukrainie coraz częściej tworzy bezpośrednie zagrożenia dla państw NATO. Dlatego — jak podkreślają polskie władze — Sojusz powinien traktować zarówno rosyjskie działania, jak i groźby płynące z Moskwy z pełną powagą.
IAR/Reuters/PAP/rumuńskie Ministerstwo Obrony/ONZ, bs