Badanie przeprowadzili Tijana Prokic-Breuer i Stan Vermeulen z Uniwersytetu Maastricht oraz profesor Dinand Webbink z Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie. Ich artykuł „On the economic prospects of non-Western migrants in Europe” został opublikowany w recenzowanym czasopiśmie naukowym „Journal of Population Economics”.
Naukowcy połączyli wyniki historycznych holenderskich testów szkolnych z danymi administracyjnymi dotyczącymi dzieci osób, które wcześniej brały udział w tych samych lub podobnych badaniach. Dzięki temu mogli porównać umiejętności matematyczne i językowe rodziców oraz ich dzieci w zbliżonym wieku – około 12–13 lat.
Analiza objęła 27 390 rodziców i 43 795 dzieci. W badanej grupie znalazło się 1130 rodziców i 1640 dzieci wywodzących się przede wszystkim z rodzin o pochodzeniu marokańskim, tureckim, surinamskim oraz związanym z Antylami Holenderskimi. Dane pochodziły między innymi z badań prowadzonych od 1977 roku oraz późniejszych wyników standaryzowanych testów CITO.
W pokoleniu rodziców różnica względem pozostałej części społeczeństwa wynosiła przeciętnie około 15 punktów centylowych w matematyce i 16 punktów w umiejętnościach językowych. W pokoleniu ich dzieci dystans zmniejszył się do około sześciu punktów w matematyce i ośmiu punktów w języku. Największą poprawę odnotowano w rodzinach pochodzenia marokańskiego.
W podstawowym porównaniu oznaczało to zmniejszenie różnicy o około 60 procent w matematyce oraz 50 procent w języku. Po uwzględnieniu dodatkowych czynników społeczno-ekonomicznych, takich jak wykształcenie i zawód wcześniejszego pokolenia, badacze szacowali, że w jednym pokoleniu zanika około 70 procent luki matematycznej oraz 62 procent luki językowej.
Autorzy wskazują, że dzieci z rodzin migranckich nie muszą przyswajać wiedzy wolniej niż pozostali uczniowie. Słabsze początkowe wyniki mogą być w znacznym stopniu związane z warunkami społeczno-ekonomicznymi, poziomem wykształcenia rodziców oraz pozycją, z której dana rodzina rozpoczyna funkcjonowanie w nowym kraju. W modelach uwzględniających te okoliczności znaczenie czynników związanych z samym pochodzeniem grupowym malało niemal do zera.
Wyniki nie oznaczają jednak, że podobne tempo poprawy automatycznie występuje we wszystkich środowiskach migracyjnych. Badanie dotyczyło grup, które są obecne w Holandii od kilku dekad. Tylko w ich przypadku naukowcy dysponowali porównywalnymi informacjami o wynikach dwóch kolejnych pokoleń.
Autorzy wyraźnie zaznaczają, że analiza nie objęła migrantów przybyłych do Holandii po rozszerzeniu Unii Europejskiej, w tym osób pochodzących z Polski, Bułgarii, Rumunii i Węgier. Nie uwzględniono również nowszych grup uchodźczych, między innymi rodzin z Syrii i Ukrainy. Wyników nie można więc bezpośrednio przenosić na dzieci polskich emigrantów mieszkających w Holandii.
Badanie jest jednak ważnym głosem w europejskiej debacie o integracji. Pokazuje, że różnice edukacyjne obserwowane w pierwszym pokoleniu nie muszą utrzymywać się przez dziesięciolecia. Dostęp do edukacji, poprawa warunków materialnych i możliwość dorastania w systemie szkolnym kraju zamieszkania mogą wyraźnie zwiększać szanse dzieci.
Naukowcy zastrzegają jednocześnie, że ich analiza nie dowodzi prostego związku przyczynowego i dotyczy określonych grup oraz holenderskich warunków instytucjonalnych. Aby sprawdzić sytuację dzieci z polskich rodzin, potrzebne byłyby osobne badania obejmujące migrację z Europy Środkowej i Wschodniej.