Wakacje w Polsce to dla rodziny Pełechów czas wyjątkowy. Choć na co dzień mieszkają w niemieckojęzycznej części Szwajcarii, letnie miesiące nieodmiennie spędzają w kraju, odwiedzając rodzinę, przyjaciół i uczestnicząc w obozach sportowych oraz językowych.
– Najpierw odwiedzamy babcię, kuzynów i całą rodzinę. Potem jest czas na wyjazdy i obozy, dzięki którym dzieci mają jeszcze więcej kontaktu z językiem polskim – mówi Martyna Górniak-Pełech, dziennikarka, tłumaczka i autorka książek poświęconych między innymi wychowaniu dzieci wielojęzycznych.
Wielojęzyczność jako codzienność
Historia rodziny mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. Po kilku latach spędzonych na Malcie dziś mieszkają w Szwajcarii, a dzieci na co dzień funkcjonują w kilku językach.
Polski pozostaje językiem domu, ale równie swobodnie posługują się hiszpańskim, angielskim i niemieckim. Uczą się również francuskiego i łaciny, a codzienna komunikacja z rówieśnikami odbywa się często w szwajcarskim dialekcie – schweizerdeutsch.
Jak podkreśla Martyna Górniak-Pełech, właśnie ten dialekt jest największym zaskoczeniem dla osób przyjeżdżających do Szwajcarii.
– Wielu Polaków sądzi, że znajomość języka niemieckiego wystarczy. Tymczasem szwajcarski dialekt jest zupełnie inny i nie można nauczyć się go z podręczników. Trzeba po prostu żyć w tym środowisku.
Krysia Pełech przyznaje, że z kolegami rozmawia przede wszystkim po szwajcarsku, natomiast podczas lekcji obowiązuje klasyczny język niemiecki. W klasie, gdzie uczy się wiele dzieci z różnych krajów, często wybiera właśnie standardowy niemiecki.
Martyna Górniak-Pełech, Krysia Pelech i Ksawery Pełech
Nauka w wielu językach
Choć znajomość kilku języków znacznie ułatwia naukę kolejnych, nie zawsze jest to proste.
– Czasami, kiedy uczę się po niemiecku, jest trudniej niż byłoby po polsku. Muszę najpierw opanować nowe słownictwo – mówi Krysia, która właśnie ukończyła szkołę podstawową.
Oboje zgodnie przyznają jednak, że wcześniejsze doświadczenia językowe bardzo pomagają.
– Kiedy uczymy się francuskiego, często widzę podobieństwa do hiszpańskiego. To naprawdę ułatwia naukę – opowiada Krysia.
Ksawery Pełech dodaje z uśmiechem, że czasami właśnie podobieństwa bywają pułapką.
– Zdarza mi się wstawiać hiszpańskie słowa do francuskiego, bo wydaje mi się, że właśnie tak powinny brzmieć.
Piłkarski talent z polskim sercem
Krysia rozwija nie tylko swoje umiejętności językowe, ale również sportowe. Od trzech lat trenuje piłkę nożną i właśnie została zakwalifikowana do prestiżowego programu szkoleniowego dla najbardziej utalentowanych młodych zawodniczek w Szwajcarii.
To pierwszy etap selekcji prowadzącej do młodzieżowej reprezentacji kraju.
Choć sportowa droga może prowadzić do gry w szwajcarskich barwach, sama Krysia nie ukrywa swoich marzeń.
– Od zawsze chciałam grać albo dla reprezentacji Polski, albo Hiszpanii. Polska jest moim domem – mówi.
Polska jest częścią ich tożsamości
Rodzina konsekwentnie dba o to, aby mimo życia za granicą dzieci nie traciły kontaktu z językiem i kulturą swoich przodków.
Podczas pobytów w Polsce spotykają się z rówieśnikami, uczestniczą w obozach i pielęgnują przyjaźnie. Co ciekawe, zamiast ograniczać się do komunikatorów internetowych, dzieci regularnie piszą tradycyjne listy do swoich kolegów i koleżanek.
– Pisanie listów zmusza do budowania pełnych zdań i bardzo pomaga rozwijać język. Chcę, żeby moje dzieci nie tylko mówiły po polsku, ale także pięknie pisały – podkreśla ich mama.
Polska inspiruje także w szwajcarskiej szkole
Jednym z najbardziej wzruszających momentów rozmowy była historia szkolnych prezentacji przygotowanych przez Krysię.
Na lekcji języka angielskiego opowiedziała o Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie jako swoim ulubionym miejscu, natomiast podczas zajęć z geografii i przyrody przedstawiła postać Marii Skłodowskiej-Curie.
Ku zaskoczeniu kolegów i nauczycieli okazało się, że wielu z nich znało wyłącznie nazwisko „Curie”, nie wiedząc o polskim pochodzeniu noblistki.
– Chciałam pokazać, że Polska ma wielu wspaniałych ludzi i że warto o niej mówić – opowiada Krysia.
Martyna Górniak-Pełech
Kolejna książka już powstaje
Doświadczenia rodziny od lat inspirują Martynę Górniak-Pełech do pisania. Po książkach Dzieci wielojęzyczne. Niezwykła historia zwykłej rodziny oraz Dzieci wielojęzyczne. Sanki, pierogi i Pałac Kultury autorka pracuje nad kolejną częścią serii.
Nowa publikacja będzie poświęcona życiu w Szwajcarii i – jak zapowiada autorka – tym razem większy udział w jej tworzeniu będą miały same dzieci.
– To już ich własna historia. Są starsze, bardziej świadome i chciałabym, żeby opowiedziały ją także własnymi słowami – wyjaśnia.
Wielojęzyczność otwiera świat
Martyna Górniak-Pełech od lat spotyka się z młodzieżą w polskich szkołach, zachęcając uczniów do nauki języków obcych i odważnego poznawania świata.
Podkreśla jednak, że znajomość wielu języków nie oznacza utraty własnej tożsamości. Wręcz przeciwnie – silne zakorzenienie w języku ojczystym daje poczucie bezpieczeństwa i pozwala z większą otwartością poznawać inne kultury.
– Polski jest dla nas językiem domu, emocji i tożsamości. Można mówić wieloma językami, ale warto pamiętać, skąd się pochodzi – podsumowuje.
Historia rodziny Pełechów pokazuje, że wielojęzyczność nie jest przeszkodą w pielęgnowaniu polskości. Przeciwnie – może stać się jej naturalnym ambasadorem. Dzięki codziennej pracy, świadomemu wychowaniu i otwartości na świat Krysia i Ksawery udowadniają, że można z powodzeniem funkcjonować w wielu kulturach, nie tracąc więzi z Polską.
Z Martyną Górniak-Pełech, tłumaczką, dziennikarką i pisarką oraz jej dziećmi – Krysią i Ksawerym, rozmawiała Halina Ostas.