Narzeczony z oflagu. Listy Witolda Wirpszy

Ostatnia aktualizacja: 18.10.2015 18:00
Nie znali się prawie zupełnie. Po dwóch latach korespondencji prowadzonej w wojennych warunkach – wzięli ślub.
Audio
  • Z Dariuszem Pawelcem o "Listach z oflagu" Witolda Wirpszy rozmawia Joanna Szwedowska (Notatnik Dwójki)
Witold Wirpsza - poeta, tłumacz, prozaik - był uczestnikiem kampanii wrześniowej i więźniem oflagu w Grossborn pod Szczecinkiem. Na zdj. znaczki pochodzące z okresu II  wojny światowej i wykonane w obozach jenieckich
Witold Wirpsza - poeta, tłumacz, prozaik - był uczestnikiem kampanii wrześniowej i więźniem oflagu w Grossborn pod Szczecinkiem. Na zdj. znaczki pochodzące z okresu II wojny światowej i wykonane w obozach jenieckichFoto: PAP/materiały Izby Celnej

"Listy z oflagu" Witolda Wirpszy pisane w latach 1942-44 do Marii Kureckiej, jego późniejszej żony, pozwalają poznać nieznane wątki z autobiografii poety i są ciekawym świadectwem życia oflagowego.

Korespondencję tę można m.in. czytać jako świadectwo narodzin miłości. Witold zapamiętał Marię jako 11-latkę, pisał więc do właściwie nieznanej sobie osoby. - Akcja rozgrywa się szybko. Od pierwszego listu, w którym pisze, że otrzymał adres Marii od wspólnego znajomego, następuje bardzo przyspieszony proces odnajdywania bliskości – opowiadał Dariusz Pawelec, redaktor "Listów z oflagu".

Jak wyglądało to wzajemne - ograniczone 25 linijkami obozowej papeterii i decyzjami cenzora – poznawanie? O tym, że była to niezwykła historia, świadczy choćby fakt, że Maria i Witold narzeczonymi zostali jeszcze korespondencyjnie, a w roku zakończenia wojny wzięli ślub.

***

Tytuł audycji: Notatnik Dwójki 

Prowadzi: Joanna Szwedowska

Gość: Dariusz Pawelec (krytyk literacki, redaktor "Listów z oflagu" Witolda Wirpszy)

Data emisji: 18.10.2015

Godzina emisji: 13.00

jp/mm

Czytaj także

Johanna Langefeld - esesmanka uratowana przez więźniarki

Ostatnia aktualizacja: 29.09.2015 22:01
- Historia jest nieprawdopodobna, sensacyjna i zaskakująca. Dowiedziałem się o niej z jednego zdania, które było rzucone na marginesie losów więźniarek z Ravensbrück - mówi reżyser Władysław Jurkow.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Joanna Olczak-Ronikier: chciałam tylko być

Ostatnia aktualizacja: 16.10.2015 16:01
- Weszłam w wojnę jako dziecko, wyszłam jako dorosły, doświadczony człowiek. Nie było już mowy o tym, by coś się skleiło i zgodziło - mówi Joanna Olczak-Ronikier.
rozwiń zwiń