Sekrety Wajdy w Starym Teatrze Narodowym w Krakowie

Ostatnia aktualizacja: 10.03.2026 11:15
W audycji "Kwadrans bez muzyki" wracamy do Krakowa, gdzie w piątek 6 marca został oficjalnie zainaugurowany Rok Andrzeja Wajdy. Choć dziś twórca pamiętany jest przede wszystkim jako reżyser filmowy, wiele lat poświęcił scenie.
Andrzej Wajda uwieczniony na jednym z obrazów zdobiących wnętrza Narodowego Starego Teatru w Krakowie
Andrzej Wajda uwieczniony na jednym z obrazów zdobiących wnętrza Narodowego Starego Teatru w KrakowieFoto: Monika Zając/PR2

Wysłuchaj audycji "Kwadrans bez muzyki"<<<

W Narodowym Starym Teatrze w Krakowie Andrzej Wajda zrealizował 18 spektakli - w tym 16 wspólnie z żoną, scenografką Krystyną Zachwatowicz. Na kogo dzwonił dzwonkiem podczas prób? Dlaczego powieszone na jednym z korytarzy zdjęcie z "Biesów" bywa odwracane do góry nogami? Scenografię do którego spektaklu można dostrzec w tle za sylwetką reżysera uwiecznioną na jednym z obrazów?

O wajdowskich tropach w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie opowiedział w Dwójce Łukasz Zaleski.

Poza strefą komfortu

Na sali im. Heleny Modrzejewskiej, patronki teatru, wystawiono dwa bardzo ważne przedstawienia. Pierwsze to "Zbrodnia i kara", która później została przeniesiona na dużą scenę z widownią ustawioną na scenie. A potem powstała "Nastazja Filipowna". - To spektakl z dwoma aktorami, Janem Nowickim i Jerzym Radziwiłowiczem, bez samej Nastazji. Była gdzieś w rogu ukryta, właściwie tylko w sukni. Nie wiadomo było, czy w środku jest człowiek. Spektakl był improwizowany. Aktorzy nie mieli napisanych kwestii, tylko improwizowali wokół zadanych tematów. W najkrótszej wersji trwał 40 minut, w najdłuższej 2,5 godziny - przypomniał gość "Kwadransa bez muzyki".

- Wajda wymyślił, że 27 prób do tego spektaklu będzie biletowanych. Widzowie mogli kupić bilet i oglądać próby. Aktorom nie za bardzo się to podobało. Jerzy Radziwiłowicz opowiadał, że z Janem Nowickim umawiali się wcześniej i trochę inscenizowali samo robienie próby. Ale widzowie byli zachwyceni, bo mieli poczucie uczestnictwa w czymś zupełnie wyjątkowym - dodał.

Zagadka dzwonka Wajdy

Wśród ludzi skupionych wokół teatru krąży także zagadkowa historia dzwonka używanego przez wielkiego reżysera.

- Ponieważ spektakl "Nastazja Filipowna" był improwizowany, trzeba było jakoś reagować na to, co robią aktorzy. Wajda kupił więc dzwonek i używał go w trakcie przedstawień. Są dwie wersje tej historii. Jerzy Radziwiłowicz twierdzi, że dzwonił, gdy było źle i trzeba było zmienić temat. A Wajda mówił, że dzwonił, gdy było dobrze - zaznaczył Łukasz Zaleski.

Teatralne sztuczki Wajdy

Andrzej Wajda zazwyczaj oglądał spektakle na balkonie. Na tym samym poziomie znajdują się garderoby aktorów.

- Dzięki temu można złapać kogoś i dać mu jeszcze jakąś uwagę w trakcie przedstawienia. Wajda nie był tym typem reżysera, który oglądał każde swoje przedstawienie. One często żyły już własnym życiem. Jest też historia z oklaskami. Wiadomo, że kiedy spektakl się kończy, aktorzy często wołają reżysera do ukłonów. Andrzej Wajda doskonale wiedział, że zostanie wezwany. Żeby nie wyglądało to tak, że już czeka, stawał za kulisami z marynarką. Ściągał tylko jeden rękaw i czekał. Kiedy rozlegały się oklaski i aktorzy wołali "reżyser!", wbiegał na scenę, zakładając w biegu drugi rękaw marynarki. Widzowie mieli wrażenie, że jest kompletnie zaskoczony - tłumaczył edukator w Narodowym Starym Teatrze.

***

Tytuł audycjiKwadrans bez muzyki

Przygotowanie: Monika Zając

Data emisji: 10.03.2026

Godz. emisji: 11.00

oł/pg

Czytaj także

Urodziny dwójki artystów filmu i teatru: Andrzeja Wajdy i Joanny Żółkowskiej

Ostatnia aktualizacja: 05.03.2026 10:15
6 marca urodzili się Andrzej Wajda oraz Joanna Żółkowska. Reżysera wspomnimy, przywołując z naszego archiwum fragment książki Wojciecha Pszoniaka i Michała Komara "Aktor", którą Wojciech Pszoniak czytał w Trójce w 2010 roku.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Japoński dom" w Krakowie. Andrzej Wajda i historia Muzeum Manggha

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2026 13:54
Historia Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie zaczęła się od fascynacji, która narodziła się jeszcze w czasie wojny. Andrzej Wajda – wówczas młody chłopak – zobaczył w krakowskich Sukiennicach wystawę sztuki japońskiej z kolekcji Feliksa "Mangghi" Jasieńskiego. Pięćdziesiąt lat później reżyser doprowadził do powstania miejsca, które stało się domem dla tych zbiorów – i jednym z najważniejszych punktów spotkania kultur Polski i Japonii.
rozwiń zwiń