Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
Wisława Szymborska wieść o Literackiej Nagrodzie Nobla przyjęła z charakterystycznym dla niej poczuciem humoru ("tak się złożyło miło i zaszczytnie", ale "mam nadzieję, że mi się nie przewróci w głowie"). Kilka dni po ogłoszeniu werdyktu, w październiku 1996 roku, poetka w rozmowie z Polskim Radiem nie kryła, że wciąż szuka formy dla swojego wystąpienia. "Trzeba się bardzo sprężyć, to nie może być taka leciutka pogawędka. Ja nie wiem, co to ma być, ale jestem świadoma, że będę to pisała miesiąc" - mówiła.
Wiersz prozą, czyli noblowskie przemówienie Szymborskiej
Ślad tej niepewności i autoironii powrócił w przemówieniu wygłoszonym 10 grudnia w Sztokholmie, gdzie noblistka rozpoczęła słowami: "podobno w przemówieniu pierwsze zdanie jest zawsze najtrudniejsze. A więc mam je już poza sobą...".
- Ten wykład noblowski jest do przeczytania, ponieważ został włączony do wydania Wierszy wybranych, opublikowanego przez Wydawnictwo A5. Nosi tytuł "Poeta i śwat". Jest dość niezwykły, ponieważ Szymborska różniła się od wielu swoich kolegów i koleżanek noblistów i noblistek tym, że nie miała doświadczenia profesorskiego. Gatunek wykładu był dla niej organicznie obcy. Kiedy się czyta ten wykład noblowski, to widać, że do pewnego momentu jest to esej, felieton, ale od pewnego momentu – przerobiony na prozę wiersz - wyjaśnił Michał Rusinek, pisarz, prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej.
Czytaj też:
"Nic zwyczajnego" - anegdoty z życia noblistki
Biografię tej niezwykłej poetki możemy przeczytać w książce "Nic zwyczajnego. O Wisławie Szymborskiej", napisanej przez Michała Rusinka – "pierwszego sekretarza" – jak mawiała. Trzy dekady po przyznaniu Nobla, książka ukazuje się w poszerzonej wersji. Poznajemy w niej nie tylko anegdoty z życia noblistki, ale także kulisy jej codziennych zwyczajów i rozmów z bliskimi współpracownikami.
- Wydaje mi się, że byliśmy ze sobą zaprzyjaźnieni, poza tym, że łączyła nas relacja administracyjna. Jej znakiem było to, że do końca życia mówiliśmy sobie "pan", "pani". To jest normalne, zwłaszcza w Krakowie, gdzie zachowuje się więcej form tego typu. Ale pani Wisława przechodziła na "ty" ze wszystkimi, włącznie z moimi dziećmi - wspominał Michał Rusinek.
Osobliwy słownik Wisławy Szymborskiej
Język, którego Wisława Szymborska używała w rozmowach i codziennej pracy ze swoim sekretarzem, pełen był haseł, wytrychów i zabawy. Poetka miała skłonności m.in. do nadawania osobliwych nazw różnym czynnościom.
- Odpowiadanie na oficjalne listy, zastanawianie się nad propozycjami umów to było wszystko "szuranie papierami". No więc mniej więcej dwa razy w tygodniu po dwie godziny dziennie szuraliśmy papierami, aż pani Wisława mówiła: "zrobiliśmy kawał nikomu niepotrzebnej roboty". Zawoziłem ją wtedy w okolice krakowskiego rynku, gdzie załatwiała swoje rzeczy i wracała stamtąd piechotą na Piastowską spacerkiem, Myślę, że ten spacerek przedłużył jej życie - opowiadał pisarz w "Poranku Dwójki".
Film o Szymborskiej – archiwalne nagrania po raz pierwszy na ekranie
Świętowaniu 30. rocznicy przyznania Nobla w dziedzinie literatury Wisławie Szymborskiej towarzyszyć będzie również film dokumentalny w reżyserii Andrzeja Wolskiego. Premiera produkcji zaplanowana została na grudzień br.
- Materiałów wideo w archiwach jest stosunkowo niewiele, właściwie wszystkie zostały już pokazane w kilku filmach dokumentalnych o Szymborskiej. Tymczasem ten materiał będzie czymś zupełnie nowym. Sam jestem ciekawy, co się w nim znajdzie. Oczywiście dokument będzie korzystał także z innych nagrań, nie tylko tych zarejestrowanych zaraz po Noblu. Obecnie trwają prace nad scenariuszem - zdradził Michał Rusinek.
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Gość: Michał Rusinek (pisarz, prezes Fundacji Wisławy Szymborskiej)
Data emisji: 19.03.2026
Godz. emisji: 8.30
am