Akwarele z Breslau powróciły do Wrocławia. Sztuka przeplata się z historią

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2021 16:00
- Gdy akwarele pojawiły się na rynku antykwarycznym, bardzo szybko - głównie poprzez fakt, iż były one w bardzo charakterystyczny sposób opisane na odwrocie - zostały wszczęte stosowne procedury. Było to w grudniu zeszłego roku, a raptem tydzień temu przywiozłem je do Wrocławia - mówił w Dwójce Piotr Oszczanowski, dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
Muzeum Narodowe we Wrocławiu
Muzeum Narodowe we WrocławiuFoto: Shutterstock/Vital Safo

Posłuchaj
13:57 Wybieram Dwójkę Piotr Oszczanowski o odzyskanych akwarelach 17.08.2021.mp3 Piotr Oszczanowski o odzyskanych akwarelach (Wybieram Dwójkę)

 


Odzyskana miniatura Portret damy.jpg
Muzeum Narodowe we Wrocławiu. Nie tylko "Panorama Racławicka"

Dwa zaginione w czasie wojny obrazy wykonane w technice akwareli wróciły do Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Dzieła namalowane przez Josepha Kaltera (1780–1834) około 1811 roku: autoportret oraz wizerunek żony, Amalii Kalter z domu Palsner, znajdowały się przed wojną w zbiorach wrocławskiego Śląskiego Muzeum Przemysłu Artystycznego i Starożytności. Zaginione w czasie II wojny światowej akwarele pojawiły się w ofercie jednego z warszawskich domów aukcyjnych w 2020 roku. Zostały zidentyfikowane jako straty wojenne i przekazane państwu polskiemu.

- Portrety te są dla nas szczególnie cenne. W 1925 roku zmarła wnuczka państwa Kalterów i ona zapisała temu przedwojennemu muzeum pamiątki po swoich dziadkach, ale również po pradziadku, który także był wrocławskim malarzem - opowiadał dyrektor muzeum, który w czasie rozmowy zapoznał także słuchaczy z procedurami odzyskiwania zaginionych dzieł sztuki.  

- Gdy tylko udaje nam się zidentyfikować takie obiekty, wtedy przekazujemy informację do Departamentu Dziedzictwa Kulturowego za Granicą i Strat Wojennych, przy Ministerstwie Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Wtedy sprawę przejmują pracujący tam profesjonaliści i to oni przeprowadzają całą procedurę restytucji.

Czytaj też:

Szef wrocławskiej placówki muzealnej wyjaśnił też zawiłości prawno-historyczne, które pojawiają w przypadku odzyskanych właśnie dzieł sztuki, które były przed wojną własnością muzeum znajdującego się przed wojną w Breslau, czyli poza granicami Polski. 

- Wszystko to, co zostało przekazane na mocy traktatów politycznych i stało się własnością państwa polskiego, przechodzi w jego posiadanie. Dotyczy to nie tylko terytorium, ale i zasobów tego terytorium, wszystkich nieruchomości i dóbr, w tym również dzieł kultury i sztuki. Jeżeli te obrazy przetrwały wojnę i znajdowały się na terenie Polski w okresie powojennym, a w ich przypadku mamy taką pewność, to oznacza, że zgodnie z wykładnią prawną są własnością skarbu państwa.

Autoportret Josepha Kaltera oraz portret jego żony Amalii Kalter są obecnie poddawane stosownym pracom konserwatorskim. - Czas tułaczki tych akwarel odcisnął na nich swoje piętno. Mamy jednak nadzieję, że jeszcze w tym roku będziemy mogli pokazać je na przygotowywanej przez nas na październik wystawie "Wrocław według Bacha". Nie chodzi o tego słynnego kompozytora, ale o założyciela Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu - zapowiedział Piotr Oszczanowski.

***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę

Prowadził: Jakub Kukla

Gość: Piotr Oszczanowski (dyrektor Muzeum Narodowego we Wrocławiu)

Data emisji: 17.08.2021

Godzina emisji: 16.30

mw

Czytaj także

Wielka gratka. Słynne rysunki Matejki we Wrocławiu

Ostatnia aktualizacja: 09.09.2014 07:03
To prace na podstawie których powstał Poczet Królów Polskich. Od wtorku będzie można je podziwiać w Muzeum Narodowym we Wrocławiu.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Wrocław odzyskał obraz Pietera Muliera

Ostatnia aktualizacja: 03.07.2015 18:50
Chodzi o dzieło "Spokojne morze przy skalistym brzegu". Płótno zaginęło w czasie II wojny światowej.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Kolekcje Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2021 20:00
- Działalność Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych była nie do przecenienia. Umożliwiała zakupienie bardzo ważnych dzieł znanych artystów, jak chociażby Gierymskiego czy Matejki. Do gmachu Zachęty trafiało też wiele darowizn, ponieważ był to salon, do którego warto było chodzić. To była taka tradycja, że w niedzielę warszawiacy tłumnie chodzili na wystawę do Zachęty - mówił w Dwójce Roman Olkowski, autor katalogu dzieł Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych zgromadzonych w latach 1860-1939.
rozwiń zwiń