Muzyka odnaleziona w ostatniej chwili

Ostatnia aktualizacja: 16.11.2012 16:06
- Jeżeli mówimy o instrumencie, z którym naprawdę polska wieś się identyfikowała, to to na pewno były skrzypce. Po wojnie kolosalną rolę odegrał za to akordeon - opowiada Andrzej Bieńkowski, który od lat nagrywa ludowych muzyków i wydaje to na płytach z cyklu Muzyka Odnaleziona.
Audio
  • Andrzej Bieńkowski o Jesiennych Mazurkach i reedycji książki
Zdjęcie z okładki książki Ostatni wiejscy muzykanci
Zdjęcie z okładki książki "Ostatni wiejscy muzykanci"Foto: mat.prasowe

Od 16 listopada w Mazowieckim Centrum Kultury w Warszawie organizowane są przez niego Jesienne Mazurki, czyli koncerty, i wystawy, ludowe potańcówki i warsztaty skrzypcowe z mistrzem Janem Gacą.
Andrzej Bieńkowski organizuje spotkania z okazji reedycji swojej książki "Ostatni wiejscy muzykanci". Od napisania książki minęło 13 lat. Co się zmieniło? Pora na małe podsumowanie.
- Najpierw – błąd zrobiony w dobrej wierze, ale z zaskakującymi następstwami. To podanie w poprzedniej edycji danych osobowych, tak jakby ludzie ze wsi nie podlegali takiej samej ochronie jak ci z miasta - pisze we wstępie Bieńkowski. - Co się działo w praktyce? Po wydaniu publikacji wielu wielbicieli folkloru wykupywało instrumenty, które były pokazane na zdjęciach. Wieś bez instrumentów milkła.
Bieńkowski od 32 lat robi badania w Polsce, od 10 na Ukrainie, od kilku na Białorusi. Obserwuje jak zmienia się życie muzyków. Do swojego filmu dokumentalnego (zostanie pokazany w trakcie Jesiennych Mazurków) Andrzej Bieńkowski zbierał materiały od początku.
- Zacząłem go robić, gdy był największy upadek zainteresowania tą muzyką. Muzyków nie zapraszano ani na wesela, ani do radia. To była czarna dziura - opowiada w audycji "Źródła" Bieńkowski - W latach 80. przyszła pierwsza elektronika, gitary, saksofony, no i skrzypkowie w ogóle nie byli zapraszani. Pokazuje w tym filmie, jak oni zrezygnowali, jak powoli zaczynali pracować gdzie indziej.
Obecnie dobra i ważna jest działalność organizacji pozarządowych (np. Stowarzyszenia Dom Tańca, Stowarzyszenia Tratwa, Fundacji Muzyka Kresów, Fundacji Wszystkie Mazurki Świata i innych).
Po raz pierwszy potraktowano muzykę i śpiewy ze wsi jak dzieła sztuki, nad którymi trzeba się pochylić z szacunkiem i miłością. Uczono się u wiejskich mistrzów ich sposobów grania i śpiewu, stosując pionierskie techniki imitacyjne. Po tym muzyki wsi nie można już było traktować protekcjonalnie. - Liczni działacze tych ośrodków to dziś ważne dla naszej kultury postacie. Bez ich myślenia nie wyobrażam sobie najważniejszych obecnie działań z muzyką wsi. Ale i tak jest nas tak mało, że właściwie wszyscy się znamy. W prawie 40-milionowym kraju o chłopskim rodowodzie to zjawisko niepokojące - pisze Bieńkowski.

usc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

O wiejskich muzykantach i rozśpiewanych wdowach

Ostatnia aktualizacja: 05.02.2011 10:00
Spotkanie z Andrzejem Bieńkowskim, laureatem nagrody miesięcznika "Nowe książki", dokumentującym zanikający świat muzycznych tradycji wsi.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Muzyka odnaleziona

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2011 08:10
Andrzej Bieńkowski otrzymał nagrodę miesięcznika "Nowe Książki" za swój album "1000 kilometrów muzyki. Warszawa-Kijów".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kuma śmierć

Ostatnia aktualizacja: 17.03.2011 14:29
Wieś Gałki Rusinowskie leży tylko 12 kilometrów od słynnej Przysuchy. Mieszkają tam znakomite gawędziarki, które przechowują dawne opowieści w ustnej tradycji.
rozwiń zwiń