Historia

Studencki Teatr Satyryków - zbuntowani zetempowcy

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2020 05:50
- Czasy były takie, jakie były i mieliśmy do wyboru: albo nie robić nic, albo robić to, co wtedy można było - mówił Andrzej Jarecki twórca Studenckiego Teatru Satyryków. - Myśmy łapali władzę, polityków, za słowo.
Audio
  • – Ja kochałem ten teatr i myślę, że niczym się nie wyróżniam, wszyscy kochaliśmy ten teatr – o Studenckim Teatrze Satyryków mówią jego twórcy, m.in. Jerzy Markuszewski, Krystyna Sienkiewicz, Jarosław Abramow, Andrzej Drawicz i Stanisław Młynarczyk, aud. "STS do władzy". (PR, 16.04.1990)
Występ Studenckiego Teatru Satyryków. Na zdjęciu: Leszek Biskup  (pierwszy z lewej), Jacek Fedorowicz (drugi z lewej), Zofia Merle (w środku), Stanisław Tym (drugi z prawej), Ryszard Pracz (pierwszy z prawej)
Występ Studenckiego Teatru Satyryków. Na zdjęciu: Leszek Biskup (pierwszy z lewej), Jacek Fedorowicz (drugi z lewej), Zofia Merle (w środku), Stanisław Tym (drugi z prawej), Ryszard Pracz (pierwszy z prawej)Foto: PAP/Reprodukcja

66 lat temu, 13 marca 1954, powstał Studencki Teatr Satyryków. Skupieni wokół niego młodzi artyści wystawili ponad 3 tysiące przedstawień, ostatnie 14 marca 1975.

Kolor w szarej rzeczywistości

- To byłą ciekawa grupa ludzi pod każdym względem, ponieważ nie ma orientacji politycznej, w której by się nie znalazł ktoś z STS-u - mówił reżyser Jerzy Markuszewski. - Natomiast wszyscy powołują się na to, że tam byli tacy ludzie, którzy byli przysyłani do STS-u, żeby go po prostu zdemontować.

Studencki Teatr Satyryków szybko stał się ważnym głosem młodej inteligencji. Dla rodaków pogrążonych w beznadziei stalinizmu ich występy były szansą na oderwanie, choć na chwilę, od szarej rzeczywistości.

- Myśmy w tym teatrze czuli, że zyskujemy rezonans, że widownia przychodzi do nas, chwyta nas, przejmuje się, oczy jej się szklą ze wzruszenia, kiedy mówimy, śpiewamy o tych sprawach najważniejszych - podkreślał dziennikarz Andrzej Krzysztof Wróblewski. - Poruszamy tę samą nutę nadziei, obaw, które są nie tylko naszymi, ale i tej naszej widowni.

Wbrew systemowi

Rewie satyryczne, które były specjalnością STS-u, niejednokrotnie balansowały na granicy poprawności politycznej. Większość działających w teatrze studentów była również członkami Związku Młodzieży Polskiej. Odważnie obnażali absurdy systemu. - Nawzajem się pilnowaliśmy, żeby nie popełniać gaf - wspominał aktor Andrzej Przyłubski. - Żeby te nacjonalizmy, które na zewnątrz wybuchały, w nas nie zakwitły. I to się chyba udało.

Teatr stał się jednym z najbardziej wyrazistych symboli przełomu październikowego. Krytyka narodowych kompleksów, absurdów rzeczywistości i konformizmu stworzyły markę STS-u. Dla samych twórców była to ucieczka od stalinizmu.

- Każdy z nas w tamtych czasach nie mógł sam funkcjonować, że istnienie w pojedynkę było nieznośne – wyjaśniał reżyser Wojciech Solarz. - To, że myśmy ten STS tworzyli w sposób początkowo spontaniczny, to był sposób na życie, innego sposobu nie umieliśmy zaakceptować.

Zgrana ekipa

Myśmy się skrzyknęli, nie skrzykując i byliśmy bardzo takim zżytym klanem - mówiła aktorka Krystyna Sienkiewicz. - Każdy się okropnie dziwił, że latami całymi ze sobą pracujemy, a potem przychodziły wakacje i myśmy się razem znajdowali na tych samych wakacjach. Nigdy nam nie było siebie za dużo.

Niesamowitą atmosferę i przyjacielskie stosunki wewnątrz grupy tworzącej STS dało się odczuć na scenie. - Siedemnaście lat w STS-ie, szybowania na skrzydłach użyteczności społecznej to pozostaną dla mnie naprawdę najpiękniejszymi latami naszego życia - wspominał jeden z autorów tekstów Ziemowit Fedecki.

Przez scenę STS-u przeszło niemal 200 osób. Trzon zespołu stanowili wówczas piszący teksty: Andrzej Jarecki, Agnieszka Osiecka, Jarosław Abramow, Ziemowit Fedecki, Stanisław Tym. Występowali m.in.: Ryszard Pracz, Kazimiera Utrata, Henryk Malecha, Stanisław Mireński, Jan Tadeusz Stanisławski. Muzykę tworzyli: Marek Lusztig, Edward Pałłasz, Maciej Małecki, a reżyserowali: Jerzy Markuszewski, Wojciech Solarz i Olga Lipińska.

- Zawsze byłem dumny z tego, że STS mi się przydarzył w życiu - mówił reżyser Stanisław Młynarczyk. - Znalazłem się w gronie ludzi, którzy prezentowali takie wartości, że dziś, jeśli czegoś żałuję, to tylko tego, że nie zawsze potrafiłem z tych wartości korzystać.

Posłuchaj anegdot i wspomnień twórców Studenckiego Teatru Satyryków. Prezentujemy audycję z Archiwum Polskiego Radia z 1990 roku pt. "STS do władzy", której autorkami są Krystyna Kaownik i Anna Lisiecka.

mb

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Stanisław Tym: "Miś" mnie zasmucił

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2012 11:00
Popularny satyryk, autor scenariuszy filmowych, aktor, reżyser i felietonista skończył we wtorek 75 lat. Z tej okazji przenosimy się do roku 1981 i przypominamy rozmowę, w której Tym zdradził przepis na dobrą komedię i zdradził tajemnice "Misia".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Krystyna Sienkiewicz: życie trzeba leczyć śmiechem

Ostatnia aktualizacja: 02.04.2013 10:39
- Najważniejsze na świecie jest poczucie humoru - mówi Krystyna Sienkiewicz. W radiowej Jedynce zapewnia, że śmiech jest zdrowiem.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Agnieszka Osiecka – po prostu artystka

Ostatnia aktualizacja: 09.10.2019 06:02
– Była kwintesencją poezji, artystką od stóp do głów, nie ma najmniejszej wątpliwości – mówiła o swej przyjaciółce Anna Szałapak.
rozwiń zwiń