Historia

"Stworzył świat, gdzie wszystko jest nowe i inne, a zarazem autentyczne". Frank Herbert i jego "Diuna"

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2023 05:40
"Diuna" Franka Herberta to dziś dzieło kultowe. Najbardziej zagorzali fani powieści traktują ją jak słowo objawione. W tej perspektywie może dziwić, że autor przez kilka lat nie mógł znaleźć wydawcy dla książki, a gdy ją w końcu wydrukowano, słabo się sprzedawała. Trzeba było czasu, by czytelnicza poczta pantoflowa wyniosła "Diunę" na szczyt popularności.
W środku: fotografia przedstawiająca Franka Herberta podczas spotkania z czytelnikami. Po lewej: Timothee Chalamet i Rebecca Ferguson w filmie Diuna Denisa Villeneuvea. Po prawej: Kyle MacLachlan w filmie Diuna Davida Lyncha
W środku: fotografia przedstawiająca Franka Herberta podczas spotkania z czytelnikami. Po lewej: Timothee Chalamet i Rebecca Ferguson w filmie "Diuna" Denisa Villeneuve'a. Po prawej: Kyle MacLachlan w filmie "Diuna" Davida LynchaFoto: Image Capital Pictures / Film Stills / ddp images / Forum / domena publiczna

1200x660-Lem-PL.jpg
Galaktykalema.pl. Zobacz serwis specjalny Portalu Polskiego Radia

8 października 1920 roku urodził się Frank Herbert, amerykański pisarz, autor prozy fantastycznonaukowej, znany przede wszystkim z powieści "Diuna" oraz jej pięciu kontynuacji. Książkę uznano za jedno z najważniejszych w XX wieku dzieł z nurtu "miękkiego science fiction", czyli odmiany fantastyki, w której kładzie się nacisk na opis biologicznego, egzystencjalnego, społecznego i politycznego wymiaru przyszłości człowieka i ludzkości, nie zaś na ewolucję technologii i naukowe konteksty przyszłych działań ludzi we wszechświecie.

– Herbert jest jednym z ostatnich pisarzy wielkiej klasyki, takich jak np. Asimov – stwierdził pisarz i tłumacz Tadeusz Markowski w audycji Polskiego Radia w 1992 roku. – Zwróćmy uwagę, że w owych czasach wymyślenie coś takiego świadczy o olbrzymiej wyobraźni. Według mnie "Diuna" to pierwsza książka, poza gatunkiem fantasy, gdzie autor uciekł od czystej ekstrapolacji naukowo-technicznej. U nas, łącznie z Lemem, wszyscy trzymają się tego, że są komputery, coraz szybsze, coraz lepsze i coraz mniejsze. Ta technologia narasta w nieskończoność. A Herbert właściwie zupełnie ją odrzucił. Nie wiem, czy ten świat jest gorszy czy lepszy, ale jest on wysoce prawdopodobny – dodał.


Posłuchaj
29:05 lista przebojów literackich frank herbert diuna 1992.mp3 O "Diunie" i Franku Herbercie dyskutują Wiktor Bukato, Tadeusz Markowski, Barbara Czerska i Andrzej Tchórzewski. Audycja Grażyny Gronczewskiej z cyklu "Lista przebojów literackich" (PR, 1992)

 

jerzy żuławski polona 1200.jpg
Jerzy Żuławski. Z ziemi polskiej na Księżyc

Bez komputera i bez litości

W "Diunie" Frank Herbert dokonuje wręcz radykalnego wymazania ze świata przedstawionego komputerów i większości elektroniki. Tym, co je zastępuje, jest w powieści narkotyk zwany "przyprawą" lub "melanżem", którego jedną z cudownych zalet jest m.in. to, że pozwala bez użycia urządzeń nawigacyjnych przemieszczać się ogromnym statkom kosmicznym między gwiazdami i planetami. Są tu wprawdzie bomby atomowe, jest zaawansowana broń, ale bohaterowie równie często walczą ze sobą na miecze i sztylety. Jest tu pewna forma religijnej transcendencji, na gruncie racjonalnym wspieranej przez coś w rodzaju marketingu oraz technik manipulowania społeczeństwem.

Jest wreszcie "Diuna" opowieścią o intrygach wielkiej polityki i o bezwzględności władzy, która nie liczy się z nikim, gdy ma osiągnięcia jakiś cel, i która zawsze znajdzie rzeszę wspólników gotowych popełniać zbrodnie w jej imieniu. I to jest chyba najbardziej dziś aktualna warstwa pełnej rozmachu wizji Herberta. O ile można mieć zastrzeżenia do innych rozpoznań autora, a nawet do samej fabuły, o tyle uniwersalny obraz politycznej agresji i demoralizacji wciąż ma dużą siłę oddziaływania.

– Linia fabularna w tej powieści jest dosyć prosta. To nie jest książka obfitująca w kulminacje – zauważył w Polskim Radiu krytyk filmowy Sebastian Smoliński. – Herbert świetnie jednak pokazuje polityczne intrygi. Należy tutaj przypomnieć, że George Lucas bardzo dużo od Franka Herberta ściągnął. Zaledwie dwanaście lat po wydaniu "Diuny" Lucas stworzył "Gwiezdne wojny" jako swego rodzaju lekkostrawną wersję tej opowieści, z mocą, mistyką, pustynią, imperatorem. Nie jest też przypadkiem, że w częściach "Gwiezdnych wojen" kręconych w latach 1999-2005 reżyser położył duży nacisk na międzygalaktyczne intrygi – dodał.

Wątków w "Diunie" jest zresztą znacznie więcej. Mamy tu odwołania do kultury Bliskiego Wschodu oraz islamu, inspiracje historią rosyjskiego i rzymskiego imperializmu, wiedzę z zakresu ekologii oraz świadomość wpływu człowieka na środowisko, a także kwestię podziału ról płciowych i ewolucję rozumienia ludzkiej seksualności.


Posłuchaj
29:05 diuna___v2021022661_tr_0-0_08285df2[00].mp3 O "Diunie" Franka Herberta i jej adaptacji w reżyserii Denisa Villeneuve'a z krytykami filmowymi Kubą Demiańczukiem i Sebastianem Smolińskim rozmawia Michał Nowak (PR, 2021)

 

Janusz_A_Zajdel 663.jpg
Janusz Zajdel - ojciec polskiej fantastyki socjologicznej

Trudne początki

Frank Herbert urodził się 8 października 1920 roku w mieście Tacoma w stanie Waszyngton. Od dziecka interesował się książkami i fotografią - jego syn Brian w biografii ojca pisał, że mały Frank miał doskonałą pamięć i szybko się uczył, a zarazem wraz z całą rodziną klepał biedę na amerykańskiej prowincji. Kryzys lat 30. sprawił, że chłopiec musiał przenieść się do wujostwa w Salem w Oregonie. Tam ukończył szkołę średnią. Niemal od razu zatrudnił się w gazecie, gdzie pełnił m.in. funkcję fotografa.

W tym czasie wybuchła II wojna światowa. Herbert przez pół roku służył jako fotograf w marynarce wojennej Stanów Zjednoczonych. Ranny, wrócił do Oregonu i został reporterem w lokalnej gazecie w Portland. Zaczął też próbować swoich sił w literaturze i udało mu się opublikować dwa opowiadania przygodowe. Po wojnie rozpoczął studia na Uniwersytecie Waszyngtonu, gdzie uczęszczał m.in. na zajęcia z twórczego pisania.

Formalnego wykształcenia uniwersyteckiego nigdy nie uzyskał. Zgodnie z biografią Briana Herberta jego ojciec uczył się po prostu tego, co go interesowało, ukończenie studiów nie było więc dla niego ważne. Na przełomie lat 40. i 50. ugruntował swoją pozycję dziennikarską, pisząc dla kilku tytułów prasowych, a zarazem czytał mnóstwo książce fantastycznonaukowych, by lepiej poznać ten gatunek. Potem sam zaczął tworzyć prozę science fiction. Zaczął od opowiadań, a w latach 1955-1956 publikował w odcinkach swoją debiutancką powieść "The Dragon in the Sea" ("Smok w morzu"). Docenili ją krytycy, ale publiczność niezbyt się nią interesowała.

Frank Herbert musiał przez wiele lat walczyć o uznanie. To, co proponował w fantastyce naukowej, było zbyt odmienne od głównego nurtu gatunku, by od razu zyskać sympatię czytelników. Znamienny jest tu właśnie los jego najsłynniejszej książki.

mickiewicz w kosmosie domena 1200.jpg
"Historia przyszłości". Mickiewicz przewidział radio, telewizję i loty w kosmos

"Błąd dekady"

Tu po książkowym wydaniu "Smoka w morzu" Frank Herbert został w 1957 roku wysłany jako reporter jednej z gazet na Wydmy Oregońskie (Oregon Dunes). Obserwacja naturalnych ruchów formacji piaskowych i ludzkich prób regulacji tych zmian stały się dla pisarza pierwszą inspiracją do stworzenia "Diuny". Pod koniec lat 50., korzystając z faktu, że jego żona Beverly Ann Stuart (również pisarka) wzięła na siebie ciężar utrzymania rodziny, rozpoczął pięcioletnią pracę nad książką.

W tym czasie poszukiwał źródeł inspiracji w książkach etnograficznych i historycznych, pisał kolejne rozdziały, poprawiał już istniejące, w końcu w grudniu 1963 roku zaczął publikować "Diunę" w odcinkach w poświęconym naukowej fantastyce miesięczniku "Analog". Potem znów zabrał się za przeróbki i poszerzanie fabuły. Gdy w końcu uznał, że gruby maszynopis to właściwa "Diuna", zaczął wysyłać go do wydawców. I od razu natrafił na przeszkody.

– Miał duży kłopot z wylansowaniem swojej powieści. Chodził z "Diuną" po wydawnictwach i nikt nie chciał mu tego wydać – mówił w 1992 roku Tadeusz Markowski, pisarz i tłumacz. Dwudziestu wydawców odrzuciło maszynopis powieści. Jeden z nich napisał proroczo, że nie przyjmie książki, choć "być może robi tym samym błąd dekady". Czas pokazał, że był to błąd co najmniej kilku dekad.

"Diunę" zgodziła się w końcu w 1965 roku wydać oficyna Chilton Book Company, która zajmowała się głównie publikowaniem podręczników do własnoręcznej naprawy samochodów. Redaktor Sterling Lanier zdołał przekonać kierownictwo firmy do podjęcia ryzyka wydrukowania dziwnej książki mało znanego pisarza, więc to właśnie on został pociągnięty do odpowiedzialności, gdy "Diuny" prawie nikt nie chciał kupić. Chilton zwolnił Laniera i to był z pewnością kolejny błąd dekady. Niebawem bowiem powieść Herberta została nagrodzona prestiżową Nebulą za najlepszą powieść w 1965 roku i równie ważną Nagrodą Hugo w 1966 roku.

Od tego momentu lawinowo zaczęło przybywać czytelników i zachwyconych krytyków. "Diuna", której nikt się nie spodziewał, okazała się nagle książką, na którą wszyscy czekali, bo świetnie wpisywała się w nastroje swoich czasów.

konstanty ciołkowski 1200.jpg
Konstanty Ciołkowski projektował statki kosmiczne, zanim pojawiły się samoloty

Świat po "Diunie"

Sukces "Diuny" zachęcił Franka Herberta do stworzenia cyklu kontynuacji. W ciągu 20 lat napisał pięć kolejnych części, których akcja rozpięta jest na przestrzeni tysięcy lat. Powstały kolejno "Mesjasz Diuny" ("Dune Messiah", 1969), "Dzieci Diuny" ("Children of Dune", 1976), "Bóg Imperator Diuny" ("God Emperor of Dune", 1981), "Heretycy Diuny" ("Heretics of Dune", 1984) oraz "Kapitularz Diuną" ("Chapterhouse: Dune", 1985). Żadna z nich jednak nie cieszyła się takim uznaniem krytyki, jak pierwsza powieść i żadna nie dostała już tak znaczących nagród, jak Nebula czy Hugo.

Dla wielbicieli prozy Franka Herberta, którzy w tym czasie urośli w siłę na wielu kontynentach, opinie recenzentów i jurorów nie miały żadnego znaczenia. Otaczali kultem każdą kolejną część cyklu nazwanego "Kronikami Diuny", pilnie czytali także inne książki autora, a także, dopóki Herbert żył, przybywali wszędzie tam, gdzie miał wystąpić publicznie.

"Diuna" stała się marką, a jej miłośnicy wciąż domagali się nowości. Gdy więc Frank Herbert, wskutek zatoru płucnego po operacji trzustki, zmarł jako 65-latek 11 lutego 1986 roku, jego syn Brian do spółki z Kevinem J. Andersonem dopisał prawie 30 kolejnych utworów osadzonych w świecie wymyślonym przez swego ojca. Obaj pogrobowcy Herberta jeszcze żyją, więc zapewne nowych części "Diuny" będzie więcej.

Przedsiębiorstwo "Diuna" to także niezliczone komiksy, gry planszowe, fabularne i komputerowe, wreszcie - kilka głośnych adaptacji filmowych i telewizyjnych. Najsłynniejsza powstała jeszcze za życia Franka Herberta w 1984 roku. Był to film "Diuna" w reżyserii Davida Lyncha, reżysera, który największy rozgłos zdobył dzięki serialowi "Twin Peaks". W obu produkcjach główną rolę męską zagrał zresztą ten sam aktor Kyle MacLachlan, dla którego "Diuna" była debiutem na wielkim ekranie.

Film Lyncha, podobnie jak literacki pierwowzór, zyskał status dzieła kultowego. Gdy więc w 2020 roku w kinach pojawiła się pierwsza część adaptacji "Diuny" w reżyserii Denisa Villeneuve'a, film z 1984 roku był dla niego głównym punktem odniesienia. Ponieważ zaś tamta ekranizacja uchodzi za klasyczną i wzorcową, w opinii wielu komentatorów twórcy nowej "Diuny" nie poradzili sobie z tym materiałem.

Oprócz tych dwóch filmów na podstawie trzech tomów Herbertowskiej heksalogii w latach 2000 i 2003 powstały również dwa miniseriale wyprodukowane przez telewizję Sci Fi Channel.


Posłuchaj
13:50 wojciech siudmak 2020 Jolanta Fajkowska.mp3 Wojciech Siudmak nie tylko o "Diunie" Franka Herberta i filmie na jej podstawie. Audycja Jolanty Fajkowskiej z cyklu "Już taki jestem" (PR, 2020)

 

Niezależną gałęzią twórczości związanej ze światem "Diuny" są rozmaite literackie, filmowe oraz plastyczne nawiązania i zapożyczenia. W kulturze polskiej dialog z dziełem Franka Herberta podjął między innymi Wojciech Siudmak, którego obrazy inspirowane powieścią były wielokrotnie używane przez polskich wydawców do ilustrowania przekładów "Kronik Diuny".

–  To ukłon w stronę gigantycznej fantazji i gigantycznej wiedzy Herberta – mówił malarz. - On stworzył świat, gdzie wszystko jest nowe, wszystko jest inne. To jednocześnie świat niezwykle autentyczny, świat, który się nie zestarzeje – ocenił.

mc

Czytaj także

Sebastian Smoliński o "Diunie" Villeneuve’a: kompromis między kinem akcji a filmowym transem

Ostatnia aktualizacja: 23.11.2021 09:59
- W samym materiale literackim mamy element hipnotyczności, narkotyczną narrację czy wręcz opowieść o narkotyku, filmowej "przyprawie". Powieść Herberta zrodzona jest z klimatu końca lat 60. ubiegłego wieku i Villeneuve chciał to oddać - mówił w Polskim Radiu 24 Sebastian Smoliński, krytyk filmowy.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Po Oscarach: triumfująca "CODA", przegrane "Psie pazury", przewidywalna "Diuna"

Ostatnia aktualizacja: 28.03.2022 10:22
Oscarowa gala 2022 już za nami. Jej niewątpliwym zwycięzcą - i mimo wszystko zaskoczeniem - jest niezależny film "CODA", który zdobył trzy statuetki, w tym tę najważniejszą – dla najlepszego filmu. Zaś największy przegrany to "Psie pazury", który otrzymał tylko jednego Oscara.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Retrospektywna wystawa prac Wojciecha Siudmaka w Gliwicach

Ostatnia aktualizacja: 09.07.2022 17:33
Wernisaż retrospektywnej wystawy prac Wojciecha Siudmaka pt. „Uniwersum” odbył się w Willi Caro Muzeum w Gliwicach. Obrazy, rysunki i rzeźby znanego malarza można oglądać do 10 października.
rozwiń zwiń