Szczyt NATO: deklaracje wsparcia, wskazanie Rosji jako zagrożenia
W dniach 7–8 lipca w Ankarze odbył się szczyt NATO. Zakończył się on pokazem jedności i potwierdzeniem wspólnej obrony w myśl zasady – 'jeden za wszystkich, wszyscy za jednego'.
Choć nie obyło się bez gróźb prezydenta USA, to Donald Trump, podobnie jak pozostali przywódcy państw Sojuszu, podpisał się pod wspólną deklaracją. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte poinformował, że dokument rozpoczyna się od potwierdzenia żelaznej zasady NATO dotyczącej kolektywnej obrony.
Ten szczyt potwierdził, że Sojusz jest silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Sojusz jest zjednoczony i gotowy bronić każdego centymetra naszego terytorium. Tu, w Ankarze, sojusznicy potwierdzili swoje niezłomne zobowiązanie do zbiorowej obrony na podstawie artykułu 5. Atak na jednego jest atakiem na wszystkich i będziemy trzymać się wszyscy razem - mówił szef Sojuszu po spotkaniu.
Wszyscy sojusznicy mówili jednym głosem, że Rosja jest zagrożeniem dla NATO - podkreślił Karol Nawrocki po szczycie. Prezydent wyraził przekonanie, że Sojusz Północnoatlantycki jest gotowy, aby reagować na to, co się dzieje na świecie.
Polska zrealizowała wszystkie cele na szczycie NATO w Ankarze - powiedział wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Minister obrony narodowej mówił na konferencji prasowej tuż po powrocie z Turcji, że jednym z celów była decyzja o rozszerzeniu rurociągów paliwowych na wschód Europy. Władysław Kosiniak-Kamysz dodał, że rozmawiał z amerykańskim Sekretarzem Wojny. Pete Hegseth potwierdził polskiemu szefowi MON obecność amerykańskich wojsk w Polsce.
W Ankarze, w trakcie spotkania prezydentów USA i Ukrainy potwierdzono wolę jak najszybszego zakończenia wojny w Ukrainie, a Donald Trump stwierdził, że nawiązał dobre relacje z Wołodymyrem Zełeńskim.
Jedną z rzeczy, o których mówimy jest to, że damy wam licencję na tworzenie Patriotów, to całkiem fajne. W ten sposób nie będziecie mogli narzekać, że nie dajemy ich wystarczająco dużo - powiedział w trakcie wspólnej konferencji Donald Trump, zwracając się do Wołodymyra Zełenskiego,
W deklaracji przyjętej na zakończenie szczytu przywódcy napisali że Rosja stanowi długoterminowe zagrożenie dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego. Potwierdzili, że Ukraina otrzyma w tym roku 70 miliardów euro wojskowego wsparcia i co najmniej tyle samo w przyszłym roku.
Ciąg dalszy sporu o upamiętnianie UPA
W minionym tygodniu nasiliły się komentarze związane z napięciem pomiędzy Polską a Ukrainą. Szef kancelarii ukraińskiego prezydenta Kyryło Budanow oskarżył Polskę o dążenie do dalszej eskalacji w stosunkach. W tym kontekście wskazał 83. rocznicę rzezi wołyńskiej. Kyryło Budanow nazwał politykę polskich władz niedojrzałą. Ukraina nie przyjmie ultimatum od nikogo na świecie. Ostatnim, kto próbował postawić nam ultimatum, była Federacja Rosyjska. Bez urazy dla Polski, ale Rosja jest nieco potężniejsza od Polski. A mimo to nie przyjęliśmy jej ultimatum. Dlaczego więc ktoś miałby sądzić, że przyjmiemy coś podobnego od kogokolwiek innego? - powiedział szef kancelarii ukraińskiego prezydenta.
Kwestia wzajemnych relacji była tematem rozmowy prezydentów Polski i Ukrainy w trakcie szczytu w Ankarze. Polska i Ukraina patrzą w tym samym kierunku, jeśli chodzi o zagrożenia dla naszej niepodległości - powiedział po spotkaniu z Wołodymyrem Zełenskim polski prezydent. Podczas spotkania z dziennikarzami Karol Nawrocki podkreślił, że spotkanie było konstruktywne, choć nie udało się na nim rozwiązać sporu, dotyczącego kwestii historycznych.
Wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w Ankarze apelował o tonowanie emocji na linii Warszawa-Kijów. Pytany o wypowiedź szefa kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanowa, przekazał, że omawiał tę wypowiedź na marginesie szczytu NATO ze stroną ukraińską.
11 lipca obchodzona jest rocznica rzezi wołyńskiej, w której z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło około 100 tysięcy Polaków. Pod koniec maja prezydent Wołodymyr Zełenski nadał imię "bohaterów UPA" jednostce ukraińskiej armii. W reakcji prezydent Karol Nawrocki odebrał mu Order Orła Białego.
Parlament Europejski krytykuje decyzję Wołodymyra Zełenskiego
Parlament Europejski skrytykował decyzję prezydenta Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek Sił Zbrojnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA”. Taki zapis znalazł się w przyjętej w środę rezolucji dotyczącej postępów Ukrainy na drodze do członkostwa w Unii Europejskiej.
Europosłowie przyjęli poprawkę zgłoszoną przez grupę Europejskiej Partii Ludowej, której współautorami byli europoseł Koalicji Obywatelskiej Andrzej Halicki oraz autor raportu, niemiecki europoseł Michael Gahler. Odrzucili natomiast dalej idące poprawki zgłoszone przez grupę Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należy Prawo i Sprawiedliwość.
Zdaniem Andrzeja Halickiego przyjęty zapis oznacza, że sprawa przestała być wyłącznie przedmiotem sporu między Warszawą i Kijowem.
Przyjęta poprawka przypomina wcześniejsze stanowisko Parlamentu Europejskiego dotyczące rzezi wołyńskiej. Europosłowie uznali też decyzję ukraińskiego prezydenta za niepotrzebną i niczym niesprowokowaną eskalację, wyrazili ubolewanie z powodu zlekceważenia polskiej wrażliwości oraz ocenili, że utrudnia ona pojednanie i jest niezgodna z europejskimi wartościami. Europosłowie PiS ocenili z kolei, że przyjęte zapisy są niewystarczające.
Rezolucja Parlamentu Europejskiego jest coroczną oceną postępów Ukrainy w procesie akcesyjnym do Unii Europejskiej. Nie ma charakteru prawnie wiążącego, ale wyznacza polityczne stanowisko europarlamentu wobec dalszych negocjacji z Kijowem.
Na magazyn Mija Tydzień zaprasza Przemysław Pawełek.