Z Syberii do Meksyku. Ucieczka polskich uchodźców

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2016 15:45
- Ludzie musieli przepłynąć cały Pacyfik, a mamy połowę 1943 roku, czyli okres najgorętszych walk. Statek był pełen cywilów i rannych amerykańskich żołnierzy powracających z frontu azjatyckiego – podkreślił dr Krzysztof Smolana, opowiadając o historii Polaków, którzy podczas wojny byli ewakuowani z Syberii do specjalnie utworzonego obozu dla uchodźców Santa Rosa w Meksyku.
Audio
  • Anna Niewiadomska oraz dr Krzysztof Smolana opowiadają o historii polskich uchodźców uciekających z Syberii do Meksyku (Opowieści po zmroku/Dwójka)
Kadr z filmu Santa Rosa. Odyseja w rytmie mariachi
Kadr z filmu "Santa Rosa. Odyseja w rytmie mariachi" Foto: Ragusa Film

- Płynącym na statku pasażerom towarzyszył paniczny strach. W każdej chwili mogli być przecież storpedowani. Nie lepiej wyglądała sytuacja, gdy dotarli do USA. Osoby płynące dalej do Meksyku zostały najpierw umieszczone w obozie dla internowanych. Wymusiły to amerykańskie związki zawodowe, które obawiały się, że polscy uchodźcy zajmą miejsca pracy po zmobilizowanych Amerykanach – dodał dr Krzysztof Smolana.

W nagraniu audycji posłuchamy o kulisach utworzenia obozu dla polskich uchodźców w Meksyku, a także o warunkach życia Polonii w tym kraju.

***

Tytuł audycji: Opowieści po zmroku

Przygotowała: Ewa Stocka-Kalinowska

Goście: Anna Niewiadomska (była ambasador RP w Meksyku), dr Krzysztof Smolana (meksykanista z Archiwum Akt Nowych)

Data emisji: 19.12.2016

Godzina emisji: 21.15

mz/jp


Czytaj także

Bunt 1956 roku. Wojna wolnych Węgrów z Sowietami

Ostatnia aktualizacja: 10.03.2018 13:00
– Dlaczego 23 października 1956 r. wybuchło powstanie? Czynników było wiele, ale najważniejszy był wpływ tego, co stało się w Polsce – mówił węgierski historyk Janos Tischler.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Irena Gajowczyk. Relacja ocalonej z Wołynia '43

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2016 10:00
- Pamiętam, jak mamusia krzyknęła do siostry: wyjdź na zewnątrz, bo słychać jakieś huki i wystrzały. Ona odpowiedziała jej wtedy, że to na pewno sąsiadka rozkłada sienniki dla dzieci. Gdy po chwili obie wyszły na zewnątrz, paliła się już cała wieś – powiedziała Irena Gajowczyk, bohaterka reportażu o ocalałych z rzezi wołyńskiej.
rozwiń zwiń