Jak przekonuje Beata DeSantis Los Angeles rzeczywiście wygląda jak "miasto, które znamy z teledysków, seriali i filmów", i na co dzień działa, jak wielki plan filmowy. - To się dzieje wszędzie. Idąc ulicami miasta mamy bardzo dużą szansę, że trafimy na któryś z planów filmowych. Ostatnio spotkałam taką ekipę na bulwarze w Santa Monica, kręcili reklamę jakichś produktów spożywczych. Było dużo kamer, aktorów, a jednocześnie gapiów wokół - opowiadała w Czwórce. - Los Angeles jest miastem niezwykle medialnym.
Rozmowa z Beatą DeSantis - posłuchaj nagrania z Czwórki
Przy odrobinie szczęścia będąc w Los Angeles spotkamy którąś z największych światowych gwiazd. - Na przykład Justina Biebera. Ci ludzie mają przecież swoje ulubione bary koktajlowe, a nawet zwykłe sklepy spożywcze i inne miejsca, do których regularnie chodzą - opowiadała Beata De Santis. - Są oczywiście organizowane specjalne toury, czyli wycieczki pod domy gwiazd, ale jeśli pójdziemy na zwykły spacer też mamy szansę spotkać kogoś znanego.
Jedną z gwiazd, która chętnie spotyka się z fanami, jak opowiadała Beata DeSantis, jest Dwayne Johnson, aktor i wrestler. - Niestety są też znani ludzie, którzy chowają twarze w szerokich kapturach, by nikt ich nie rozpoznał. Często też ich posiadłości porasta tak bujna roślinność, że nie da się zajrzeć do środka - mówiła gość Czwórki. - Sama niechcący spotkałam kilka znanych osób, idąc po prostu na ulicy. Zawsze można podejść, przywitać się i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.
Beata DeSantis przez kilka lat pracowała przy Palm Springs Film Festival, i - jak wspomina - miała okazję poznać wiele gwiazd i widzieć, jak organizuje się takie imprezy "od kuchni". - To ogromne przedsięwzięcie. Festiwal odbywa się na samym początku roku, przed Złotymi Globami, więc wiele gwiazd odwiedza po prostu oba wydarzenia - tłumaczyła. - To niezwykle ciekawe, bo pracują tam tysiące ludzi, a każdy detal musi być idealnie dopracowany. Oczywiście zdarzają się wpadki, które przyprawiają o szybsze bicie serca, ale to wszystko musi pozostać niewidoczne dla odwiedzających - wspominała.
Zobacz także:
- Pamiętam sytuację, gdy szczególną opieką musieliśmy otoczyć Natalie Portman. Gdy aktorka była w ciąży, potrzebowała dodatkowego wsparcia podczas obecności na czerwonym dywanie. Zdarzają się też sytuacje, że ludzie po prostu odmawiają wyjścia przed kamery, albo czytają inny tekst niż mają napisany na prompterze, a to nie każdemu musi się podobać. Przed wyjściem na scenę Ben Affleck zapytał mnie kiedyś czy ma dobrze założony krawat, powiedziałam, że tak, ale okazało się, że był krzywo. Dziś się z tego śmieję, ale wówczas był to ogromny stres. Okazało się też, że niezwykle czarującym, wyluzowanym i sympatycznym człowiekiem jest Brad Pitt.
Dla ludzi, którzy chcą zacząć karierę w filmie czekają oferty statystowania. - Nie trzeba być młodym, szczupłym i pięknym, bo do filmów, seriali, reklam i teledysków potrzeba przecież setek osób w różnym wieku i o różnej aparycji. Jednak jest to niezwykle żmudna i wyczerpująca praca. Czasem czeka się wiele godzin, by nagrać pięć minut sceny i ostatecznie być widocznym wyłącznie gdzieś w tle - podkreślała Beata DeSantis. Jak zaznaczała, popkultura ma ogromny wpływ na mieszkańców Los Angeles, szczególnie na młodą generację. - Jednak tam dotknięcie tej popkultury jest dużo prostsze. Po prostu idziesz na plażę w Malibu i widzisz kamień, przy którym nagrywano konkretne sceny w jakimś filmie. To trochę tak, jakby Polacy chcieli odwiedzać miejsca, w których kręcone są nasze rodzime seriale - tłumaczyła.
***
Tytuł audycji: "Świat 4.0"
Prowadzący: Weronika Puszkar
Gość: Beata DeSantis (autorka książki "Los Angeles w blasku neonów. Popkulturowa podróż przez dekady")
Data emisji: 24.02.2026
Godzina emisji: 12.20
kd