Kultura

Zbigniew Rokita: "Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku" jest również zapisem mojego poznawania Śląska

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2021 07:52
Zbigniew Rokita otrzymał kilka dni temu Nagrodę Literacką Nike (a także Nike Czytelników) za książkę "Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku". Napisana w formie reportażu - jest próbą zrozumienia tożsamości Ślązaków m.in. poprzez wielowątkowe przyjrzenie się własnej historii rodzinnej.
Zbigniew Rokita
Zbigniew RokitaFoto: Mateusz Wlodarczyk/Agencja Forum

W laudacji przewodnicząca jury Inga Iwasiów przywołała m.in. słowa zasiadającego w komisji konkursowej krytyka literackiego Tadeusza Nyczka, który zwrócił uwagę, że "Kajś" dotyczy sprawy fundamentalnej "dla naszej dawnej i obecnej historii, o której wiedza powinna być powszechna, jak los polskich Kresów od Wilna po Drohobycz", bo "odkrywa ponurą, fascynującą Atlantydę, żywcem zatopioną w środku Europy".

. 

- Te argumenty wydają mi się nadzwyczaj trafne - z jednej strony bowiem domagamy się prawdy historycznej, z drugiej zagłuszamy te jej pasma, które nie pasują do ogólnej, oficjalnej opowieści. Choć Polska powojenna w różnych odsłonach ideologicznych chętnie szczyci się 'czarnym złotem', to miejsca, gdzie je wydobywa, zamknięte są w szczelnym kokonie uproszczonych mitów. Zbigniew Rokita wykonuje odkrywkę tego terytorium - podkreśliła.

- Przeprowadza czytelnika przez tunele, przypomina słowa i epizody, rekonstruuje wielorakie sposoby zapominania, odsuwania zdarzeń sięgających początków XIX wieku, zamykania Śląska w polskości lub niemieckości, byle daleko od jakiejkolwiek odrębności czy autonomii - dodała Iwasiów.

"Oto nasza silezjogonia"

W przedmowie do "Kajś" (wyd. Czarne, 2020) autor napisał, że przez większość życia uważał Ślązaków za "jaskiniowców z kilofem i roladą".

"Swoją śląskość wypierałem. W podstawówce pani Chmiel grała nam na akordeonie Rotę, a ja nie miałem pojęcia, że ów plujący w twarz Niemiec z pieśni był moim przodkiem. O swoich korzeniach wiedziałem mało. Nie wierzyłem, że na Śląsku przed wojną odbyła się jakakolwiek historia. Moi antenaci byli jakby z innej planety, nosili jakieś niemożliwe imiona: Urban, Reinhold, Lieselotte.

Później była ta nazistowska burdelmama, major z Kaukazu, pradziadek na 'delegacjach' w Polsce we wrześniu 1939, nagrobek z zeskrobanym nazwiskiem przy kompoście. Coś pękało. Pojąłem, że za płotem wydarzyła się alternatywna historia, dzieje odwrócone na lewą stronę. Postanowiłem pokręcić się po okolicy, spróbować złożyć to w całość" - napisał Zbigniew Rokita.

"I czego tam nie znalazłem: blisko milion ludzi deklarujących 'nieistniejącą' narodowość, katastrofę ekologiczną nieznanych rozmiarów, opowieści o polskiej kolonii, o separatyzmach, i ludzi kibicujących nie tej reprezentacji co trzeba. Oto nasza silezjogonia" - dodał.

"Przeczłapałem sobie ten Śląsk"

Posłuchaj
19:37 Jedynka/Moje książki - 13.10.2021 rokita Zbigniew Rokita: "Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku" jest również zapisem mojego poznawania Śląska (Moje książki/Jedynka)

 

W audycji "Moje książki" Zbigniew Rokita wyjaśnił, że pracując nad książką "Kajś. Opowieść o Górnym Śląsku" zapoznał się z literaturą dotyczącą Śląska, rozmawiał z wieloma osobami, ale też po prostu poznawał ten region poprzez wędrówki. Przede wszystkim piesze, bo - jak sam przyznał - nie ma prawa jazdy.

- Akurat to okazało się bardzo fajne. "Przeczłapawszy" sobie ten Śląsk, mogłem dużo zauważyć. Ja jestem podwórkonautą - chodzę po wszystkich podwórkach, zakamarkach, miejscach. To sprawia, że mam bardzo dużo wiedzy zupełnie zbędnej, niekoniecznej. Osadu gdzieś z tyłu głowy - powiedział gość radiowej Jedynki.   

- Kiedy zacząłem pisać "Kajś" okazało się, że choć moja wiedza o Śląsku nie była jakaś spektakularna, to miałem niesamowicie dużo takich różnych, zupełnie drobiazgowych, wspomnień. Pamiętałem, że na tym podwórku to to, a przy tym drzewie coś. Jakoś tak szyłem tę książkę też z takich - powiedzmy - impresjonistycznych wtrętów - wskazał.

W "Kajś" - mimo iż jest to rzecz o korzeniach, o tożsamości - nie ma zbyt wielu wspomnień przodków, opisów, zdjęć, rozmów przy rodzinnym stole. - Pamięć rodzinna mojej rodziny nie jest jakaś ogromna. Jest dość zwykła. Moja historia rodzinna to jest jakiś tam kręgosłup książki, ale objętościowo dość lichy - przyznał Rokita.

- Moja potrzeba poznania brała się z ciekawości. Ja, urodziwszy się w 1989 roku, nie za bardzo odziedziczyłem jakieś traumy. Różne historie, w jednak tragicznej historii Śląska, w różnych aspektach XX wieku, mnie nie prześladują. Ja mam do tego dystans. Tam jest więcej, w tej mojej pamięci, ekscytacji niż próby leczenia jakichś traum - dodał.

"Kajś" to nie tylko pozycja dla Ślązaków, książka pozwala poznać to miejsce osobom, które nie są z nim w ogóle związane. - Ta książka jest również zapisem mojego poznawania Śląska. Kiedy ją zaczynałem pisać, a było to niedawno, sam o Śląsku wiedziałem bardzo mało - stwierdził Rokita i dodał, że jeśli chodzi o stereotypy dotyczące Śląska, to zauważył, że region kojarzy się ludziom coraz lepiej, nie tylko z biedą i kopalniami. 

Zapytany, co go zaskoczyło, jeśli chodzi o odbiór jego książki przez czytelników, gość Magdy Mikołajczuk powiedział, że nie spodziewał się, iż "tak wiele czytelniczek, czytelników odnajdzie gdzieś swoje własne losy w naszych śląskich losach".

- Czytelnicy - w korespondencji, na spotkaniach autorskich - niezależnie od tego, skąd pochodzą, mówią, że odnajdują w naszych śląskich dylematach coś swojego. Mówią też dużo o takiej zazdrości - że bardzo zazdroszczą nam, Ślązakom, że my wiemy, skąd jesteśmy, że jesteśmy zakorzenieni, że pielęgnujemy własną pamięć. To są oczywiście czasem laurki trochę na wyrost, ale coś w tym jest - ocenił.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy, w której mówiliśmy o ciekawych wątkach, które znalazły się w książce. 

Czytaj także:


Poza tym w audycji:

Posłuchaj
14:40 Jedynka/Moje książki - 13.10.2021 grosman O powieści "Gdyby Nina wiedziała" izraelskiego pisarza Dawida Grosmana (Moje książki/Jedynka)

 

Moje książki (1).jpg
"Moje książki" w Programie 1

O powieści "Gdyby Nina wiedziała" izraelskiego pisarza Dawida Grosmana, laureata Nagrody Bookera za książkę "Wchodzi koń do baru", często wymienianego wśród tych, którzy zasługują na literackiego Nobla.

"Gdyby Nina wiedziała" to oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o trzech pokoleniach kobiet uwikłanych w wojny i traumy i o trudnych relacjach między matkami a córkami. Gościem audycji była tłumaczka powieści Magdalena Sommer.  

Rekomendacje literackie Tadeusza Lewandowskiego.

***

Tytuł audycji: Moje książki

Prowadzi: Magda Mikołajczuk

Gość: Zbigniew Rokita (dziennikarz i reporter)

Data emisji: 13.10.2021 

Godzina emisji: 23.10

kk

www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

Poezja brzmiąca jazzem - Yusef Komunyakaa laureatem Nagrody im. Herberta

Ostatnia aktualizacja: 16.09.2021 08:40
Urodził się w roku 1947 w Luizjanie, na południu Stanów Zjednoczonych, a wychowywał w czasach szalejącego rasizmu uosabianego przez Ku Klux Klan. Kocha jazz i blues, a w swoich wierszach pisze o wolności, sprawiedliwości i wojnie.  Inspiracje odnajduje również w historii Polski. Okazją do rozmowy z Yusefem Komunyakaą stało się przyznanie mu Nagrody Literackiej im. Zbigniewa Herberta.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rzecz o przekraczaniu granic. "Święto ognia" - najnowsza powieść Jakuba Małeckiego

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2021 11:30
9 lat temu odszedł z pracy w banku, by spróbować zostać pisarzem. Dzisiaj jego powieści obyczajowe są bardzo popularne. Gościem audycji "Moje książki" był Jakub Małecki, który opowiadał o swojej najnowszej powieści "Święto ognia". 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Barwny pejzaż epoki. Drugi tom wspomnień Zofii z Odrowąż-Pieniążków Skąpskiej

Ostatnia aktualizacja: 30.09.2021 09:17
Jej wspomnienia są prawdziwą skarbnicą wiadomości o życiu codziennym i zwyczajach epoki, w której przyszło jej żyć. Na kartach książki "Dziwne jest serce kobiece... Wspomnienia z Pomorza i Hebdowa" Zofia Skąpska z Odrowąż-Pieniążków maluje nam barwny obraz pierwszych dwóch dekad XX wieku.
rozwiń zwiń