Historia

Antoni Krauze – artysta odważny

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2020 05:55
Dwa lata temu, 14 lutego 2018 roku w Warszawie zmarł Antoni Krauze, reżyser i scenarzysta. Był twórcą licznych filmów fabularnych i dokumentalnych. Zapamiętany zostanie przede wszystkim dzięki takim produkcjom jak "Monidło" (1970), "Meta" (1971), "Palec boży" (1972), "Prognoza pogody" (1982) czy zrealizowany już w wolnej Polsce "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" (2010).
Audio
  • "Spotkanie z Antonim Krauze". Audycja Jacka Wakara z cyklu "O wszystkim z kulturą" (PR, 8.09.2016)
  • "Twórczość Antoniego Krauze". Audycja Marcina Pesty z cyklu "O wszystkim z kulturą" (PR, 27.02.2018)
Antoni Krauze w Sejmie. Warszawa, 1.03.2013
Antoni Krauze w Sejmie. Warszawa, 1.03.2013Foto: Stefan Maszewski/REPORTER/East News

Początki

Antoni Krauze urodził się 1940 roku w okupowanej Warszawie. Po ukończeniu szkoły średniej studiował najpierw przez jakiś czas na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, a dopiero później w szkole filmowej w Łodzi. Następnie zrobił asystenturę u Krzysztofa Zanussiego przy filmie "Struktura kryształu" (1969), wiążąc się jednocześnie, jak się okazało na długie lata, z Zespołem Filmowym "Tor".

Zaczął od kilku filmów krótkometrażowych opartych na prozie pisarzy kojarzonych z realizmem i skupiających się na zgłębianiu codzienności tak zwanych prostych ludzi. Co istotne, nie była to jednak forowana wówczas przez władze literatura promująca perspektywę komunistyczną na życie mas.

Z drugiej strony - jak twierdził Mateusz Werner, filmoznawca, w rozmowie z Polskim Radiem - ani autorzy wybierani przez Krauzego ani sam reżyser nie podchodzili do opowieści o tak zwanych prostych ludziach z wyższością czy drwiną, jak czynili niektórzy twórcy tamtego czasu, na przykład reżyser Marek Piwowski. Filmy Krauzego z troską opowiadały o rzeczywistości peerelowskiej Polski z perspektywy zwykłych ludzi.

- Te wcześniejsze filmy to było i "Monidło" i "Piżama", no a najważniejszy dla mnie wtedy film "Meta" – niestety zatrzymany przez cenzurę na prawie 10 lat. To były takie filmy, w których próbowałem się zmierzyć z rzeczywistością peerelu i do tego bardzo przydatna dla mnie okazała się proza pisarzy troszkę z takiego marginesu artystycznego, to znaczy Jana Himilsbacha, Marka Nowakowskiego – wspominał Antoni Krauze w audycji Polskiego Radia. - Mówię o tym, bo chyba to był sposób na to, jak się zderzyć z tą rzeczywistością, nie kłamiąc – dodawał reżyser.

Debiut

W 1972 roku Krauze zrealizował swój debiut pełnometrażowy pod tytułem "Palec boży". Film opowiada o młodym mężczyźnie, który stara się o przyjęcie do szkoły aktorskiej. Jego atutem jest talent, czyli tytułowy palec boży, ale okazuje się, że w peerelowskiej rzeczywistości to nie wystarczy. Bohater grany przez Mariana Opanię dostaje gorzką lekcję życia w społeczeństwie, w którym liczy się przede wszystkim to, kto kogo zna.

- "Palec Boży" jest uważany za jeden z ciekawszych debiutów kina lat 70. Często zestawia się go z "Na wylot" Grzegorza Królikiewicza, choć są to twórcy o zupełnie innym temperamencie, zupełnie innej filozofii – mówił filmoznawca Jakub Majmurek w audycji Polskiego Radia. - W przypadku Krauzego mamy do czynienia z pewną nowością, jaką jest wprowadzenie estetyki małego realizmu do kina.  

Przez następne lata Antoni Krauze realizował kolejne filmy, najważniejszym jest jednak ukończony w 1982 roku – już w stanie wojennym – obraz pod tytułem "Prognoza pogody". To oparta na opowiadaniu Marka Nowakowskiego pod tytułem "Zdarzenie w miasteczku" opowieść o pensjonariuszach domu starców, którzy przerażeni obejrzaną w telewizji długoterminową prognozą pogody zwiastującą niezwykle mroźną zimę oraz odkryciem, że tej samej nocy do ośrodka dostarczono transport trumien, dochodzą do wniosku, że ich życie jest w niebezpieczeństwie i postanawiają uciec.

Zdjęcia do tej groteskowej historii zostały przerwane przez ogłoszone przez Wojciecha Jaruzelskiego wprowadzenie stanu wojennego. Po kilku miesiącach władza pozwoliła na dokończenie zdjęć, a film "przemknął" się przez cenzurę, stając się niezwykle aktualną metaforą życia w społeczeństwie zniewolonym.

Krauze - społecznik

O Antonim Krauze wypowiadał się w audycji Polskiego Radia reżyser i wieloletni Dyrektor Studia Filmowego "Tor" Krzysztof Zanussi: - Był bardzo ciepłym człowiekiem i to jest obecne w jego filmach. Z temperamentu był entuzjastą, człowiekiem szalenie przejętym światem, który go otaczał. Był społecznikiem zaangażowanym w sprawy prostego człowieka. W tym sensie jest jakoś podobny do Kena Loacha. W jego fabułach również istotna była perspektywa dokumentalna. Antoni, tak jak Krzysztof Kieślowski, był bardzo blisko dokumentu, takiej bezpośredniej obserwacji życia. Te jego fabuły były też rzetelne od strony społecznej, socjologicznej.

Filmoznawca Mateusz Werner precyzował to w ten sposób: - On stosował metodę dokumentalną w fabule, ale nie był dokumentalistą z krwi i kości.

- Byliśmy taką grupą z Antkiem, Krzyśkiem Kieślowskim, Edwardem Żebrowskim, Wojtkiem Marczewskim. Wszyscy w "Torze" byliśmy sobie bliscy – wspominał dalej Krzysztof Zanussi. - Antoni był szalenie emocjonalny, czasem bardzo porywczy. Swoich projektów bronił ale też łatwo, jak wszyscy prawdziwi artyści, popadał w niepewność, w zwątpienie, ale bardzo w tym wszystkim uczestniczył i długie lata naszej współpracy to były lata harmonii. Myśmy nigdy nie byli w jakimś otwartym konflikcie. Wspominam go jako człowieka, którego pewna autonomia artystyczna była bardzo widoczna – dodawał dyrektor "Toru".

Po '89 roku

W wolnej Polsce Antoni Krauze w pewnym sensie wypadł z głównego obiegu. W pierwszej połowie lat 90. zrealizował jeszcze duży film fabularny na podstawie głośnej i wstrząsającej książki Wiktora Suworowa pod tytułem "Akwarium" (1995), który mimo, że ze względu na poruszaną tematykę - sposób funkcjonowania radzieckich służb specjalnych GRU - był w pewnym sensie filmem ważnym, nie był jednak oszołamiającym sukcesem artystycznym.

- Film realizowaliśmy na Ukrainie i w Rosji, ale wtedy, prawdę mówiąc, ta rzeczywistość o której opowiadaliśmy dalej istniała – wspominał reżyser. - Ten film to była moja klęska, jak się okazało i do dzisiaj nie wiem, czy po prostu wtedy to nie był czas na tego typu przedsięwzięcie, że to jakoś tak zostało niezbyt przychylnie przyjęte. Potem mijały lata i miałem różne wiadomości, że "Akwarium" jest pokazywane i to na całym świecie.

Film ten w pewnym sensie naznaczył dalszą drogę twórczą Krauzego, który postanowił skupić się na tematach, które do tej pory nie mogły być opowiedziane, ze względu na funkcjonującą w PRL cenzurę. To podejście Krauzego nie spotkało się z przychylnością odpowiedzialnych w III RP za kinematografię elit, które były dalekie od chęci poruszania skomplikowanej (także ze względu na osobiste zaangażowanie przedstawicieli tychże elit) niedalekiej przecież przeszłości.

Krauze zarabiał więc na życie, realizując liczne filmy dokumentalne, poświęcone mniej lub bardziej znanym postaciom ze świata kultury i polskiego życia społecznego. Były to jednak raczej proste formaty telewizyjne niż artystyczne kino dokumentalne, na pewno jednak produkcje te spełniały istotną rolę edukacyjną.

O tym okresie twórczości Antoniego Krauzego Mateusz Werner wypowiadał się następująco: - Szedł całkowicie pod prąd mód, problematyki, tematyki, która mogła znaleźć wówczas zainteresowanie. Dokumenty, które robił, były sposobem na życie bardziej niż faktycznie realizacją jego ambicji artystycznych. To są wszystko bardzo przyzwoite, dobre filmy, ale o formacie telewizyjnym raczej. Ciężko to porównać z kinem artystycznym – mówił filmoznawca.

"Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł"

W 2010 roku Antoniemu Krauze udało się zrealizować film fabularny o wydarzeniach Grudnia '70 pod tytułem "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł". Film z całą pewnością przetrwa próbę czasu. Krauze wrócił tu do quasi dokumentalnego stylu, jaki stosował w swoich filmach z lat 70. i 80. Tragiczne wypadki grudniowe są w filmie świetnie zrekonstruowane, a reżysera prowadziło zamierzenie jak najwierniejszego przedstawienia tamtych zdarzeń. Film robi ogromne wrażenie przede wszystkim dzięki wytworzeniu poczucia autentyzmem przedstawianej na ekranie historii.

- W "Czarnym czwartku" Antoni dał swój komentarz do tego, co doprowadziło do powstania Solidarności – powiedział Krzysztof Zanussi.

Sam twórca wypowiadał się na temat swojego filmu tymi słowami: - Ja osobiście przeżyłem Grudzień 70 roku bardzo boleśnie. Pamiętam, że cenzura była wtedy tak daleko posunięta, że długi czas nie jeździły nawet pociągi do Trójmiasta. Na zaproszenie klubu studenckiego "Żak" zjawiłem się w styczniu 71 roku na Wybrzeżu i trafiłem na coś, co jeszcze żyło mimo, że upłynęły już trzy tygodnie od tych wydarzeń. Nadal w takim mokrym nadmorsko-zimowym powietrzu wisiał gaz łzawiący. Wszędzie były spalone budynki łącznie z Komitetem Wojewódzkim PZPR w Gdańsku. To wszystko bardzo mi zapadło w pamięć. No, ale długi czas ta historia była zupełnie nie do pokazania. Co prawda, powstały po '89 roku w Polsce filmy o Grudniu, ale były na tyle fragmentaryczne, że prawda o tym, co się wtedy działo, nie przebiła się do publiczności.

"Smoleńsk"

Sześć lat po sukcesie "Czarnego czwartku" Antoni Krauze zrealizował swój ostatni film – "Smoleńsk" (2016). Obraz, tak jak było w przypadku "Czarnego czwartku…" i "Akwarium", również miał charakter rozliczeniowy. Tym razem jednak dotyczył wydarzeń bardzo jeszcze świeżych. Krauze pokusił się o opowiedzenie o tragicznej katastrofie prezydenckiego samolotu z 2010 roku, w której zginęło 96 osób z prezydentem Polski Lechem Kaczyńskim na czele. Film powstawał z ogromnymi trudnościami.

- Film "Smoleńsk" Krauze robił za pieniądze prywatne. Nie udało mu się przekonać żadnej z Instytucji Publicznych do wsparcia – wspominał na antenie Polskiego Radia Mateusz Werner.

Z całą pewnością w takich warunkach praca nad filmem pełnometrażowym, do tego poprzez poruszaną tematykę znajdującym się dokładnie w środku ostrego politycznego sporu, który dzielił i nadal dzieli Polskę na dwa wrogie sobie obozy, nie była łatwa.

- Za każdym razem człowiek ma poczucie, że coś można by zrobić lepiej i inaczej - mówił Krauze na antenie Polskiego Radia. - W wypadku tego filmu była tylko taka sprawa, że ja kilkakrotnie myślałem, że my go nie dokończymy. Dla mnie to było bardzo bolesne, bo robiliśmy ten film za prywatne pieniądze Polaków, którzy film wspierali.

Film udało się mimo wszystko ukończyć i Antoniemu Krauze należy się uznanie za odwagę i determinację. Niestety, film mimo iż poruszający bardzo ważny temat, okazał się porażką. Nie tylko dlatego, że prawdopodobnie na tego typu obraz było po prostu za wcześnie. Na temat powodów katastrofy do tej pory nie udało się przeprowadzić w pełni rzetelnego śledztwa, które w sposób jednoznaczny rozstrzygałoby sprawę. Film Krauzego siłą rzeczy zestawiał więc dwie przeciwstawne wizje wydarzeń z 10 kwietnia 2010 roku, przy czym żadna z nich nie może do dziś być uznana za wystarczającą.

Największym mankamentem filmu jest jednak jego niski poziom artystyczny. Trudno powiedzieć, dlaczego spod ręki reżysera tej klasy wyszedł obraz o tak rażących niedociągnięciach warsztatowych. Być może we znaki Krauzemu dał się już wiek, a może rzetelną reżyserię uniemożliwiła zbyt napięta atmosfera wokół filmu. Na pewno nie pomógł też niskiej jakości scenariusz, czy lobbing producentów, który doprowadził do bardzo niefortunnych decyzji obsadowych.

Antoni Krauze, twórca wybitny, na pewno zostanie zapamiętany, jednak dzięki licznym filmom, które na artystycznie wysokim poziomie starały się w sposób ciepły i rzetelny opowiadać prawdę o kolejnych pokoleniach Polaków na przestrzeni ostatnich 50. lat. Z całą pewnością należy go też zaliczyć do niewielkiego grona twórców odważnych, bez względu na okoliczności polityczne, do końca walczących o swój własny głos, czy to poprzez język metafor – jak w peerelu, czy bardziej dosadnie po '90 roku.  

az

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Zmarł Antoni Krauze. Wspominamy wywiad o filmie "Smoleńsk"

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2018 11:00
W wieku 78 lat zmarł Antoni Krauze. Był reżyserem i scenarzystą, stworzył m.in. filmy "Monidło", "Party przy świecach", "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł" oraz "Smoleńsk". Publikujmy wywiad, którego artysta udzielił Jedynce we wrześniu 2016 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Antoni Krauze. "Reżyser, który robił, co chciał"

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2018 13:00
- Była to postać kontrowersyjna, nielicząca się z opiniami, on robił to, co chciał i uważał za słuszne - tak o Antonim Krauzem mówił w "Kulturalnej Jedynce" Andrzej Kołodyński, krytyk filmowy. 20 lutego w Warszawie odbył się pogrzeb reżysera.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Antoni Krauze był reżyserem społecznikiem"

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2018 20:00
- On przejmował się światem, który go otaczał. W jego filmach widać zangażowanie w sprawy zwykłego człowieka, w czym był podobny do Kena Loacha - wspominał w Dwójce zmarłego reżysera Krzysztof Zanussi.
rozwiń zwiń