Historia

Festiwal w Jarocinie. Jak rodziła się legenda

Ostatnia aktualizacja: 13.07.2022 05:50
Z Leszkiem Gnoińskim, dziennikarzem muzycznym, autorem m.in. biografii zespołów Kult i Republika oraz współautorem filmu dokumentalnego "Jarocin. Po co wolność", rozmawiał Piotr Litka. Tegoroczna edycja festiwalu odbywa się w dniach 13 - 16 lipca.
Jarocin 1987
Jarocin 1987 Foto: IPN

Piotr Litka: Festiwal w Jarocinie u swoich początków nie był imprezą, jaką dziś znamy. W latach 70. ubiegłego wieku odbywały się tam Wielkopolskie Rytmy Młodych. Co to było?

Leszek Gnoiński: Rytmy organizowano przez 10 lat. To był jeden z nielicznych przeglądów, które przetrwały lata 70. Przyjeżdżali na nią wykonawcy z całej Polski, reprezentujący różne nurty, bo tam była reprezentowana muzyka rockowa, kabarety, przyjeżdżali piosenkarze i piosenkarki, chóry, a w pewnym momencie stworzono nawet przegląd prezenterów dyskotek, które w połowie lat 70. stały się podstawową formą rozrywki. Przez tę imprezę przewinęło się bardzo dużo ludzi. Z jednej strony hardrockowa Grupa Stress, która była jednym z laureatów II edycji przeglądu, a kilka lat później zespół Heam, w której grał Marek Biliński. To tam jeden z pierwszych koncertów dała Hanna Banaszak. Słowem: pełna paleta. Tyle, że ta impreza nie była nawet tak do końca festiwalem, a bardziej przeglądem, który przez pierwszą część dekady odbywał się w klubie "Olimp", a później przeniesiono go do Jarocińskiego Ośrodka Kultury, który w międzyczasie wybudowano. Jednak publiczność Wielkopolskich Rytmów Młodych w większości była miejscowa.

Dlaczego w takim razie doszło do powstania Ogólnopolskiego Przeglądu Muzyki Młodej Generacji?

Tu trzeba się cofnąć do roku 1978, kiedy kilku rzutkich menadżerów jak Walter Chełstowski, Jacek Sylwin, Wojciech Korzeniewski i Marcin Jacobson zauważyło, że coś się dzieje na polskiej scenie rockowej. W latach 70. rock traktowany był przez ówczesne władze komunistyczne po macoszemu. Ta muzyka gdzieś znikała, nie było jej w radiu, gdzie królowały pop i muzyka estradowa, nagrywano mało płyt, czasami lokalne rozgłośnie rejestrowały zespoły rockowe. To wszystko zaczęło się zmieniać w końcu lat 70. Wspomniani przeze mnie menedżerowie postanowili połączyć powstające zespoły w nurt Muzyka Młodej Generacji. Miało im to pomóc szerzej zaistnieć. To były bardzo różne zespoły: bluesowe Krzak czy Kasa Chorych, progresywny Exodus czy pop-rockowe Kombi. W tym nurcie pojawiła się też Res Publica, w której zaczynali Ciechowski, Kuczyński i Ciesielski, późniejsi muzycy Republiki.

Na największym ówczesnym festiwalu rockowym w Polsce, czyli sopockim Pop Session udało się zorganizować koncerty MMG. Chełstowski i Sylwin chcieli czegoś więcej i ktoś Sylwinowi powiedział o Wielkopolskich Rytmach Młodych w Jarocinie. Pojechali, dogadali się i w pewnym sensie przejęli ten przegląd, tworząc z niego pełnokrwisty festiwal na świeżym powietrzu. To pchnęło tę imprezy na nowe artystyczne tory.

Choć ta pierwsza edycja festiwalu odbywała się równolegle z Wielkopolskimi Rytmami Młodych…

Po prostu przez kolejne edycje była podwójna numeracja. Naczelnik Jarocina otwierając w 1980 festiwal, zapraszał na XI edycję Wielkopolskich Rytmów Młodych i I Ogólnopolski Przegląd Muzyki Młodej Generacji.

I odbyła się na początku czerwca roku 1980, a więc półtora miesiąca przed strajkami sierpniowymi, które zapoczątkowały karnawał Solidarności.

Ale polityka nie była wtedy tak bardzo obecna na festiwalu, jak to stało się chwilę później. Impreza była jednak na tyle udana, że po tej pierwszej edycji było wiadomo, że za rok będzie jej kontynuacja. Warto dodać, że właśnie w 1980 roku na jarocińskim festiwalu wystąpiła Kora z Maanamem, Kasa Chorych czy Porter Band, a w konkursie mało jeszcze znany Dżem…

Edycji festiwalu z 1982 roku nie przerwał nawet stan wojenny.

Tak. Czytam czasem, że nie odbyły się festiwale w Opolu i Sopocie, a ten w Jarocinie się odbył i ma to być dowód na to, że był wentylem. Otóż nie. Festiwale opolski i sopocki były imprezami ogólnopolskimi, a festiwal jarociński był traktowany przez władze jako lokalny i nie przywiązywały do niego jakiejś szczególnej wagi. Dokumenty pokazują, że to była decyzja władz lokalnych, to oni chcieli kontynuacji. Swoją wolę przesłali wyżej, do Warszawy i centrala się zgodziła. Tyle. To nie był wentyl, tylko racjonalna decyzja, że impreza o takiej randze opłaca się miastu i regionowi, a Jarocin na tym może tylko zyskać. Pamiętajmy, że Jarocin to Wielkopolska, a tam jest inne rozumienie pracy i obowiązków.

Już w 1982 roku pokazały się młode zespoły, które stawały się głosem pokolenia, ale chyba najważniejszy festiwal odbył się w 1984. Już rok wcześniej zmieniono nazwę na Festiwal Muzyków Rockowych i do głosu doszło nowe pokolenie, rock stał się zwierciadłem poglądów młodych ludzi, sztuką wyjątkowo aktualną i progresywną. Niestety to szło też z coraz intensywniejszym zainteresowaniem Służby Bezpieczeństwa i cenzury.

Wspomniałeś o cenzurze. Poza tekstami, urzędnikom nie podobały się także nazwy zespołów. Tak było chociażby w przypadku grupy SS-20.

Ale to nie cenzura kazała muzykom zmienić nazwę, a życie. SS-20 było oznaczeniem radzieckiego pocisku rakietowego dalekiego zasięgu. Takie informacje nie przedostawały się do opinii publicznej, więc większość ludzi nie wiedziała co nazwa oznacza. Bardziej czepiano się podwójnego "S" i tłumaczono to sympatią do formacji nazistowskiej. Grupę przestano zapraszać na koncerty, bo poszła fama, że jest jakiś zakaz, choć w rzeczywistości go nie było. Muzycy zmienili więc nazwę na nie mniej prowokacyjną, czyli Dezerter. Ale i to okazało się bardzo niebezpieczne. Nazwę grupy zaczęto pisać w prasie jako De-zerter a nawet z angielska The Zerter. Myślę jednak, że bardziej wynikało to z autocenzury redaktorów niż z jakiegoś rozporządzenia urzędu cenzury.

Jarocin obrósł w legendę nie tylko przez utrzymanie wysokiego poziomu muzycznego samego konkursu, ale też dzięki koncertom. Jednym z takich wydarzeń, zarejestrowanych na taśmie filmowej, był występ Republiki w 1985 roku.

Byłem na tym koncercie. To był ostatni dzień imprezy. Zazwyczaj odbywało się to wszystko w ten sposób, że publiczność zwijała po prostu swój dobytek z pola namiotowego i szła z tym majdanem na festiwal, by po koncercie iść na dworzec i rozjechać się do domów. Republika i Ciechowski byli wówczas w Polsce zespołem numer 1 i zostali uznani przez publiczność festiwalu jarocińskiego za zdrajców. Na scenę poleciały pomidory i inne przedmioty. Jeden z nich spadł Ciechowskiemu na klawiaturę jego klawisza i go rozprogramował. Wkurzony lider Republiki spytał, czy ktoś przyniósłby mu szmatę i może ktoś z publiczności przyszedłby posprzątać. Zostało to zrozumiane dwuznacznie i rozległ się przeraźliwy gwizd. A później zespół zagrał fenomenalnie. Mimo wcześniejszego obrzutu, publiczność pożegnała Republikę owacją, domagając się bisu. Muzycy nie wyszli jednak na bisy, w ten sposób karząc publiczność, która najpierw na zespół się obraziła, a później padła przed tą muzyką na kolana…

Koncert przeszedł do legendy.

Tak i myślę, że niezależnie od tego, że Jarocin w latach 90. upadł a teraz – w jakimś kształcie – powoli próbuje się odradzać, ma w swojej historii takie magiczne momenty, legendarne koncerty, chwile, dla których warto tam być. Tego wszystkiego nie byłoby bez grupy znających się na muzyce ludzi, którzy lokalny przegląd, jakim były Wielkopolskie Rytmy Młodych, przekształcili w najważniejszy polski festiwal muzyki rockowej lat 80. ubiegłego wieku. O wielu z tych historii można przeczytać w Spichlerzu Polskiego Rocka, chyba jedynym rockowym muzeum w Polsce.

Rozmawiał Piotr Litka, Kraków, 8 lipca 2022

*Leszek Gnoiński, dziennikarz muzyczny, autor m.in. biografii zespołów Kult i Republika oraz współautorem filmu dokumentalnego "Jarocin. Po co wolność"


Czytaj także

Niepohamowana siła artystycznego przekazu

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2021 08:34
Gdy Republika była u szczytu popularności, o jej lidera upomniało się Ludowe Wojsko Polskie, wysyłając w 1983 roku Ciechowskiemu nakaz odbycia obowiązkowej służby. Dwa lata później wraz z kolegami z grupy musiał zmierzyć się ze zmasowaną falą nienawiści ze strony uczestników festiwalu w Jarocinie. Oba kryzysy udało się zażegnać pokojowymi metodami.  
rozwiń zwiń
Czytaj także

Nowe sytuacje, stare kompozycje

Ostatnia aktualizacja: 20.12.2021 08:34
"Nowe sytuacje" to zarówno tytuł debiutanckiego albumu Republiki wydanego w 1983 roku, jak i szyld, pod którym 30 lat później byli muzycy zespołu tchnęli nowe, koncertowe życie w utwory legendarnej grupy.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Artyści na celowniku bezpieki. Służby PRL inwigilowały Wojciecha Młynarskiego

Ostatnia aktualizacja: 31.01.2022 13:53
Wojciech Młynarski, jako kolejny polski artysta, znalazł się w katalogu osób rozpracowywanych przez służby PRL. Instytut Pamięci Narodowej umieścił informację o inwigilacji artysty przez Służbę Bezpieczeństwa w ramach ostatniej aktualizacji katalogu osób obserwowanych przez bezpiekę. 
rozwiń zwiń
Czytaj także

Muzyka wbrew systemowi. Dudkiewicz o zespołach sceny alternatywnej w PRL

Ostatnia aktualizacja: 29.05.2022 08:22
Festiwal w Jarocinie wykreował zespoły popularne do dziś. One mówiły za milczącą zbiorowość. Były to takie formacje jak Siekiera, Dezerter, Izrael, Deuter czy KSU. - W tych artystach było coś więcej niż tylko bunt i wykrzyczenie niezgody na rzeczywistość - podkreślił w Polskim Radiu 24 dziennikarz Rafał Dudkiewicz.
rozwiń zwiń