Raport Białoruś

Atak Łukaszenki z użyciem migrantów. Litewski ekspert: tą samą drogą może pójść Putin, w porozumieniu z talibami

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2021 18:30
- Skoordynowany atak Łukaszenki przeciwko Litwie i Zachodowi z wykorzystaniem migrantów to pole testowe dla Putina – ostrzega w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl litewski ekspert Maksimas Milta, analityk Eastern Europe Studies Center. Ekspert podkreśla, że hybrydowy atak na granice UE powinien być odparty przez Zachód, inaczej tą samą drogą pójdzie Kreml. Moskwa może uczynić to już jesienią, w porozumieniu z talibami – ostrzega.
Litewskie służby wzmacniają granicę białorusko-litewską
Litewskie służby wzmacniają granicę białorusko-litewskąFoto: FORUM / Reuters / JANIS LAIZANS

Trójkąt Lubelski 1200a
Trójkąt Lubelski. Ekspert PISM: Polska, Litwa i Ukraina muszą być aktywne, działać razem w obliczu budowy NS2

- Wiemy, że ostatnio Kreml i talibowie doszli do porozumienia w wielu sprawach. Miały miejsce spotkania przedstawicieli talibów i Kremla. Nie jest zatem zupełnie nierealne, że jesienią tego roku Kreml będzie próbował zorganizować podobną operację jak reżim Łukaszenki. Dotknęłoby to oczywiście większą liczbę państw europejskich niż obecnie – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Maksimas Milta, analityk Eastern Europe Studies Center, pytany o sytuację granicy białorusko-litewskiej i potencjalne scenariusze jej rozwoju, a także możliwe rozwiązania.

Maksimas Milta, analityk Eastern Europe Studies Center, podkreślił, że Zachód, UE w porozumieniu z USA, musi zatrzymać obecny atak hybrydowy Aleksandra Łukaszenki na Litwę. Zachód powinien dowieść, że jest w stanie bronić swoich zewnętrznych granic.

- Celem tego hybrydowego ataku Łukaszenki z użyciem migrantów jest destabilizacja polityki i sytuacji wewnętrznej Litwy. Chodzi mu o wywołanie nieporządków, chaosu i stworzenie przestrzeni możliwości dla tych polityków, którzy określani są jako tzw. pożyteczni idioci despotycznych reżimów, czy to Łukaszenki, czy Putina – podkreślił ekspert.

Putin może pójść w ślady Łukaszenki

Analityk podkreślił, że walkę z migracyjnym atakiem Łukaszenki z uwagą obserwuje Władimir Putin. Jak zaznaczył, to dla Kremla pole testowe. Potencjalnie już jesienią może sięgnąć po tę samą broń – jeśli porozumie się z afgańskimi talibami, korzystając z tego, że z Afganistanu wycofały się wojska Zachodu.

- Także w tym przypadku, ataku hybrydowego z wykorzystaniem migrantów, Putin może skorzystać z doświadczeń Łukaszenki. To bardzo ważne. Nie chodzi tylko o obronę Litwy, ale także o szerszy obraz sytuacji, o bezpieczeństwo Zachodu. I nie wydaje się, żebyśmy obecnie na poziomie Unii Europejskiej mieli do czynienia ze zrozumieniem sytuacji, ze świadomością tego zagrożenia – powiedział ekspert.

Autorytarne reżimy stwarzają zagrożenie

Maksimas Milta zauważył, że atak hybrydowy z użyciem migrantów to także dowód, że autorytarne reżimy na granicach UE stwarzają poważne zagrożenie dla UE i NATO. - Ich działania mogą nieść bardzo poważne konsekwencje dla państw wewnątrz Unii Europejskiej  - podkreślił.

Analityk zaznaczył, że Zachód dysponuje środkami, by zablokować hybrydowy atak Łukaszenki. W rozmowie – o tym, jak obronić się przed operacją reżimu w Mińsku, a także o zagrożeniach wynikających z zaniedbania tego problemu.

Zapraszamy do przeczytania tekstu rozmowy.

PolskieRadio24.pl: Od szeregu tygodni Aleksander Łukaszenka kieruje na granicę Litwy, zewnętrzną granicę Unii Europejskiej, migrantów sprowadzanych samolotami z Iraku. Celem jest destabilizacja sytuacji na Litwie i potencjalnie w Unii Europejskiej. Jakie wnioski możemy wyciągnąć na podstawie dotychczasowych obserwacji, jeśli chodzi o działania reżimu w Mińsku i odpowiedź Zachodu?

Maksimas Milta, analityk Eastern Europe Studies Center:

Jest kilka istotnych wniosków, które wymagają zaakcentowania i poświęcenia im odpowiedniej uwagi, jeśli chodzi o ów zaaranżowany przez Łukaszenkę atak hybrydowy, który rozpoczął on w końcu maja i który wciąż ma miejsce.

Do maja Łukaszenka i jego reżim wydawały się w oczach wielu obserwatorów zagrożeniem tylko dla bezpieczeństwa wewnętrznego Białorusi, dla obywateli białoruskich.

Obecny atak hybrydowy dowodzi jasno, że Łukaszenka stwarza zagrożenie także dla innych państw, nie tylko dla białoruskiego społeczeństwa.

Wcześniej tylko prognozowano ryzyka, jakie ten reżim może stworzyć dla innych państw, a obecnie stały się one rzeczywistością. I to jest nowa sytuacja, jeśli pominąć budowę elektrowni atomowej w Ostrowcu.

Strumień migracji z Iraku – to konkretny przykład zagrożeń zewnętrznych, jakie generują władze w Mińsku.  

To koronny dowód na to, jakie ryzyko dla UE i NATO stwarzają despotyczne reżimy, które znajdują się w zewnętrznej orbicie Europy, na jej zewnętrznej flance. Ich działania mogą nieść bardzo poważne konsekwencje dla państw wewnątrz Unii Europejskiej i NATO. I to jest pierwszy istotny wniosek, jaki powinniśmy odnotować w obecnej sytuacji.

Po drugie należy zwrócić uwagę na tragedię obywateli państwa trzecich, których Łukaszenka wykorzystuje jako narzędzia w tym hybrydowym ataku. Koniec końców działania reżimu przyczyniają się do dramatów uchodźców sprowadzanych samolotami przez reżim, głównie z Iraku, ale i z innych krajów.

Łukaszenka używa tych ludzi jako narzędzia ataku. A zatem jego zakładnikami nie są już tylko Białorusini. Warto tu zaznaczyć, że mamy ponad 600 więźniów politycznych, od sierpnia 2020 roku wszczęto ponad 4000 spraw karnych w związku z protestami, zarejestrowano 40 tysięcy przypadków zatrzymań.

Łukaszenka bierze teraz jako zakładników tych uchodźców, których jego propaganda zdołała przekonać, że bilet na Białoruś to ich przepustka do świata Zachodu. Łukaszenka ich wykorzystuje, oszukuje.

Prezydent Białorusi zatem rozszerza zatem krąg represji na obywateli innych państw, a jednocześnie atakuje z ich wykorzystaniem Zachód.

Celem Łukaszenki jest destabilizacja polityki i sytuacji wewnętrznej Litwy. Chodzi mu o wywołanie nieporządków, chaosu i stworzenie przestrzeni możliwości dla tych polityków, którzy określani są jako tzw. pożyteczni idioci despotycznych reżimów, czy to Łukaszenki, czy Putina.

Celem Łukaszenki nie jest kryzys migracyjny sam w sobie, ale destabilizacja Litwy i projekcja jego wpływów dalej niż umożliwiałyby mu w normalnych okolicznościach jego zasoby. Chodzi o to, by poprzez hybrydowe środki jego władza mogła sięgać dalej, niż normalnie byłby w stanie to uczynić.

To główny cel – wywierać większy wpływ, niż wynikałoby to z posiadanych zasobów. Jak dotąd, trzeba przyznać, Łukaszenka czyni to z sukcesem.

Tylko w ciągu jednej nocy służby graniczne Litwy zatrzymują na granicy litewsko-białoruskiej kilkuset migrantów.

Jakie są rozwiązania?

Na ten temat na Litwie toczy się wiele debat. Sporo osób uważa dziś, że rozwiązanie tej kwestii znajduje się w Waszyngtonie. Chodzi o to, że bez zaangażowania Waszyngtonu, długoterminowego zastopowania lotów z migrantami z Iraku do Mińska, wyjście z obecnej sytuacji jest trudne do znalezienia.

Unia Europejska do tej pory niestety demonstrowała brak zdolności do obrony jednego ze swoich państw członkowskich. Litwa, Polska leżą wszak na zewnętrznych granicach UE. Widzieliśmy wprawdzie zaangażowanie poszczególnych państw członkowskich, też Fronteksu, ale to nie przyniosło rozwiązania. Tymczasem w interesie Brukseli i UE jest dowiedzenie całemu światu, że zewnętrzne granice UE nie są czymś abstrakcyjnym i że użycie migrantów jako broni w ataku hybrydowym na Europę jest nie do zaakceptowania.

A UE nie zdobyła się na żadne działania, które miałyby istotny wpływ na sytuację, prócz symbolicznej pomocy i krytycznych oświadczeń.

A zatem – by podsumować to, co się dzieje – jest to nie tylko wyzwanie dla Litwy i państw wschodniej flanki Europy, ale i ostrzeżenie dla UE i NATO przed autokracjami i przed ich potencjałem do stwarzania zagrożeń na granicach Europy. To są konsekwencje hodowania tego rodzaju autokratycznych organizmów tuż przy europejskiej granicy.

To, co się dzieje teraz, atak Łukaszenki przeciwko Litwie z użyciem migrantów, to także pole testowe dla Putina. Putin obserwuje tę sytuację, to, jak ona się rozwija.

Podkreślę: nie jestem przeciwko udzielaniu pomocy, nie jest też niczym złym, że ludzie poszukują lepszego życia. Jednak pamiętajmy, że oddziały wojsk zachodnich obecnie opuściły Afganistan. Wielu będzie starało się wykorzystać tę sytuację. I chodzi o to, że despotyczne reżimy mogą wykorzystać i wykorzystują uchodźców, ludzi w potrzebie, jako narzędzie hybrydowego ataku.

Wiemy, że ostatnio Kreml i talibowie doszli do porozumienia w wielu sprawach. Miały miejsce spotkania przedstawicieli talibów i Kremla. Nie jest zatem zupełnie nierealne, że jesienią tego roku Kreml będzie próbował zorganizować operację podobną to tej reżimu Łukaszenki.

Dotknęłoby to oczywiście większą liczbę państw europejskich niż obecnie.

Pamiętamy, że podobny schemat był zorganizowany na granicy Rosji i Finlandii – nielegalni imigranci byli tam kierowani przez Rosję.

Sytuacja na Litwie jest zatem bardzo ważna w kontekście ogólnej sytuacji w regionie. Tym razem trudno powiedzieć, czy Łukaszenka był zainspirowany przez Kreml, czy może miał jakąś asystę Rosji przy tej operacji. Na poziomie wykonawczym, jak się wydaje, to jest w głównej mierze operacja reżimu Aleksandra Łukaszenki.

Można jednak sobie wyobrazić, co się stanie, gdy na scenę wejdzie Kreml. Nie możemy pozwolić sobie na to, by przegrać tego rodzaju batalię.

Dlatego ważne jest, by już teraz móc zademonstrować swoją siłę i odporność na takie zagrożenia, nie tylko na poziomie poszczególnych państw, jak Litwa, ale w ramach Wspólnoty.

Współpraca Łukaszenki i Putina ostatnio jeszcze bardziej się zacieśniła. Obaj prowadzą długie, częste, tajne rozmowy. Kreml zapewne wiedział o tej operacji reżimu, musiał ją zaakceptować, ale być może służył swoją pomocą w jej organizacji. To wydaje się prawdopodobne.

Chciałam zapytać o dalsze scenariusze rozwoju sytuacji, ale z tego, co pan mówi, wynika, że należy robić wszystko, by uniknąć tego samego rodzaju działań ze strony Rosji, by Putin nie zaczął naśladować Łukaszenki. Jeśli białoruski reżim odniesie sukces, tą samą drogą podąży Kreml. To bardzo logiczne, widzimy, co może się stać, jeśli nie rozwiążemy problemu na obecnym etapie.

Dobrze, że Pan na to zwrócił uwagę, taki scenariusz nie nasuwa się na myśl od razu, jednak jeśli się zastanowić, wskazuje na to logika rozwoju wydarzeń.

Do tego można dodać, że Putin czerpie wiele nauk od Aleksandra Łukaszenki, jeśli chodzi na przykład o środki podejmowane przeciwko społeczeństwu obywatelskiemu. Kreml stosuje obecnie te metody, które w przeszłości przetestował Aleksander Łukaszenka.

W przeszłości przejęcie tego rodzaju wzorów opresji przez Kreml mogło trwać rok od implementacji danego rozwiązania przez Łukaszenkę, teraz transmisja tych doświadczeń jest bardzo szybka, trwa mniej niż kilka miesięcy.

Widzimy to na przykładzie ataków na społeczeństwo obywatelskie, na media niezależne. Stosowane przez Kreml metody są bardzo podobne do tych na Białorusi, adaptuje się je wedle tego samego wzorca.

I także w tym przypadku, ataku hybrydowego z wykorzystaniem migrantów, Putin może wykorzystać doświadczenia Łukaszenki.

To bardzo ważne. Nie chodzi tylko o obronę Litwy, ale także o szerszy obraz sytuacji, o bezpieczeństwo Zachodu. I nie wydaje się, żebyśmy obecnie na poziomie Unii Europejskiej mieli do czynienia ze zrozumieniem sytuacji, ze świadomością tego zagrożenia.

Jakie zatem jeszcze działania można podjąć?

Po pierwsze, loty z migrantami na Białoruś powinny być skutecznie i na stałe zatrzymane. Po drugie, ważne jest, by cała zewnętrzna granica UE była właściwie monitorowana.

W przypadku granicy Litwy należy to poprawić. Ledwie kilkadziesiąt kilometrów z kilkuset jest właściwie monitorowanych. Lepsza sytuacja jest w przypadku Polski – z racji warunków geograficznych, rzeki Bug etc., ale też z racji tego, że była to kiedyś zewnętrzna granica Związku Radzieckiego, co wiązało się z odpowiednią infrastrukturą.

Granica zewnętrzna UE, nie tylko Litwy, powinna być dobrze monitorowana. To istotne dla reputacji Europy.

Zachód powinien także zdawać sobie sprawę z innych potencjalnych zagrożeń natury hybrydowej, z jakimi być może przyjdzie mu się mierzyć.

I jeszcze jedna istotna obserwacja: przedmiotem ataku reżimów będą wartości europejskie, demokracja, prawa człowieka, rządy prawa. Ważne jest, by Europa i Stany Zjednoczone przeciwdziałały temu razem – bo gdy tak robią, z reguły przynosi to pozytywne rezultaty.

Jeśli poszukując rozwiązań dla kluczowych problemów, nie działamy wspólnie, w porozumieniu transatlantyckim, wówczas dość często widzimy, że pożądanych rezultatów nie udaje się osiągnąć.

 

 Z Maksimasem Miltą, analitykiem Eastern Europe Studies Center, rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

 


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Trójkąt Lubelski. Ekspert PISM: Polska, Litwa i Ukraina muszą być aktywne, działać razem w obliczu budowy NS2

Ostatnia aktualizacja: 01.08.2021 13:50
- Nastąpiła ważna zmiana świadomości - Polska, Litwa i Ukraina odkryły, że ich współpraca nie tylko jest możliwa, ale może wywierać istotny wpływ na działania UE, NATO, Niemiec, Rosji. To jednak dopiero początek drogi - jeszcze kilka lat temu nie uważano, że państwa regionu mogą razem bronić swoich interesów – mówi dr Łukasz Jasina (PISM), omawiając cele nowej inicjatywy dyplomatycznej regionu, Trójkąta Lubelskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Znaleziono ciało szefa Białoruskiego Domu w Kijowie. "Stary schemat: powieszony, ze śladami pobicia na twarzy"

Ostatnia aktualizacja: 03.08.2021 13:30
Ciało szefa Domu Białoruskiego na Ukrainie Witala Szyszoua zostało znalezione w jednym z kijowskich parków w pobliżu jego domu. Jak informuje ukraińska policja, mężczyznę znaleziono powieszonego. Jurij Szczuczko z Białoruskiego Domu na Ukrainie mówi, że na twarzy Witala były ślady pobicia, a działacze byli ostrzegani, że na Ukrainę "przybywają osoby z sił specjalnych i innych jednostek Białorusi w celu ich fizycznej likwidacji".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Działacz: reżim Łukaszenki zabija, aby zastraszyć aktywnych. Kluczową sprawą są sankcje wobec Kremla, który to wspiera

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2021 20:34
- Służby białoruskie chcą zastraszyć aktywnie działających Białorusinów, pokazać, że nigdzie nie mogą czuć się bezpieczni, nawet za granicą, i tylko rezygnacja z aktywnej walki może gwarantować im spokój – mówi portalowi PolskieRadio24.pl Anatol Michnawiec (Centrum Białoruskiej Solidarności), pytany o komentarz w sprawie śmierci 26-letniego aktywisty Witala Sziszoua. Dodał, że należy wywrzeć presję na Kreml, który wspiera Łukaszenkę, bo w przeciwnym razie reżim w Mińsku może trwać długie lata, a sytuacja będzie się tylko pogarszać.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Echa sprawy Cimanouskiej: gwiazdy sportu nie wrócą na Białoruś. "Można stracić nie tylko wolność, ale i życie"

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2021 11:30
Kolejne białoruskie gwiazdy sportu postanawiają, że nie wrócą na Białoruś. Takie decyzje podjęło w ostatnim czasie trzech znanych sportowców, w tym wicemistrz olimpijski Andrej Krauczanka i wieloboistka Jana Maksimawa. Kilka dni temu na wolność wyszedł trener piłkarski Arciom Chwaszczeuski, skazany na rok kolonii karnej. Przez ostatnie dziewięć lat pracował w Polsce. Na emigrację od jesieni udało się bardzo wielu ludzi sportu.
rozwiń zwiń