Szymon Bujalski: trzeba pogodzić się z tym, że będzie coraz cieplej

Ostatnia aktualizacja: 03.06.2026 14:54
- Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo nienormalne jest to, co uznajemy za normlane - mówi w Czwórce Szymon Bujalski, autor profilu Dziennikarz dla klimatu.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Shutterstock

- O upałach, które teraz mamy i mieliśmy pod koniec maja, możemy z dużą dozą pewności stwierdzić powiedzieć, że za 15-20 lat przyjęlibyśmy je jako nie takie potężne. Przypominam, że zmiany klimatu i globalne ocieplenie nie zostały odwołane, mimo że schowaliśmy ten temat pod dywan. Te procesy cały czas się nasilają i intensyfikują. Jest popularny mem w moim kręgach, że to nie jest twoje najcieplejsze lato dotychczasowego życia, tylko najchłodniejsze w całej twojej przyszłości - mówi Szymon Bujalski. - Trzeba pogodzić się z tym, że będzie coraz cieplej i się na to przygotować - dodaje.

 

Posłuchaj audycji "Świat 4.0" z Szymonem Bujalskim

 

Za wyższe temperatury na świecie odpowiada zjawisko El Niño. Polega na utrzymywaniu się ponadprzeciętnie wysokich temperatur na powierzchni Pacyfiku. - Ono sprawia, ze więcej części świata odczuwa większe ekstrema pogodowe i globalne temperatury też są wyższe. Te wszystkie rekordy temperatur, kiedy media co kilka lat mówią, że za nami najcieplejszy rok, to właśnie były w roku El Niño albo rok po nim, gdy te procesy się kończyły - tłumaczy gość audycji. - To zjawisko łączyłbym ze zmianą klimatu, która sprawia, że różnice temperatur między lądem a oceanem są wyższe, co sprzyja dekompresji i potężnym ulewom - podkreśla.

W perspektywie globalnej, nawet pozornie niski wzrost temperatury może nieść poważne konsekwencje. - Ludzie mówią, że jeden czy półtora stopnia to żadna różnica. Tylko, że to należy porównać z temperaturą ciała człowieka - jeżeli miałby 38 stopni, to już jest solidny stan podgorączkowy i zwiastun czegoś gorszego. A jeżeli byśmy ogrzali planetę o trzy stopnie i mieli metaforycznie 40 stopni gorączki, to możemy sobie wyobrazić, jakie tego konsekwencje będą na całym świecie - wyjaśnia Bujalski. - Jeżeli zmierzymy to odpowiednią skalą, to zmiana jest potężna. Dodam ciekawostkę, że gdy Ziemia była cztery lub pięć stopni chłodniejsza to mieliśmy epokę lodowcową - zaznacza.


Zobacz także:


- Nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak bardzo nienormalne jest to, co uznajemy za normlane. Absolutnie będziemy odczuwali coraz wyższe temperatury, fale upałów będą trwały coraz dłużej i będą pojawiać się w coraz dziwniejszych okresach, jak właśnie maj - twierdzi rozmówca Weroniki Puszkar.

***

Tytuł audycji: Świat 4.0

Prowadzi: Weronika Puszkar

Gość: Szymon Bujalski (@dziennikarz_dla_klimatu)

Data emisji: 2.06.2026

Godzina: 12.15

kajz

Czytaj także

Naukowcy zaniepokojeni "nową normą" na Mount Evereście. "To sygnał ostrzegawczy"

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2025 11:57
Naukowców niepokoi podnosząca się niemal z roku na rok linia wiecznego śniegu na zboczach Mount Everestu. Zjawisko to jest wynikiem zmieniającego się - cieplejszego i bardziej suchego - klimatu. Może to prowadzić do większego ryzyka pożarów lasów, niedoborów wody i redukcji jej dostaw dla pobliskich społeczności - alarmują zagraniczne media.
rozwiń zwiń