Historia

Aleksander Ładoś – przywódca "grupy berneńskiej", która ratowała Żydów w czasie wojny

Ostatnia aktualizacja: 29.12.2019 06:00
Grupa polskich dyplomatów w Szwajcarii dostarczała Żydom w okupowanej Polsce tysiące południowoamerykańskich paszportów. Te dokumenty chroniły przed śmiercią w komorach gazowych. 29 grudnia 2018 przypada 56. rocznica śmierci nieformalnego lidera "grupy berneńskiej".
Ehemaliger polnischer Botschafter in Bern, Aleksander Ładoś
Ehemaliger polnischer Botschafter in Bern, Aleksander Ładoś Foto: Wikimedia Commons/dp

Pełne ręce roboty

Szwajcaria była białą plamą na zalanej przez Niemcy mapie Europy. Kraj cieszył się pokojem i neutralnością – nikt, nawet Hitler, nie ważył się igrać ze szwajcarskimi bankami i obywatelami tej niewielkiej górzystej krainy, w której niemal każdy obywatel posiadał broń i zobowiązany był do obrony ojczyzny. Kiedy Polska dostała się pod okupację Niemiec i ZSRR, kapitulowała Dania, Norwegia, kraje Beneluksu i Francja, enklawa w środku Starego Kontynentu stała się w naturalny sposób miejscem wymiany informacji i kanałem przerzutowym między zaangażowanymi w wojnę państwami.

Ambasada RP w Szwajcarii miała w związku z tym pełne ręce roboty. Stojący na jej czele od kwietnia 1940 roku Aleksander Ładoś (w randze chargé d’affaires ad interim – Szwajcarzy nie zgodzili się na uznanie go ambasadorem pod naciskiem Niemiec) musiał wziąć na siebie zakulisowe kontakty polskich władz w Londynie z Rumunią, Węgrami i Włochami, a w późniejszym okresie także z ZSRR.

Najbardziej palącym problemem była jednak sprawa Żydów. W Szwajcarii przed wrześniem 1939 roku znajdowało się bowiem ok. 4 tys. Żydów posiadających polskie obywatelstwo, a po klęsce Polski i Francji ich liczba zaczęła lawinowo wzrastać. Opiekę nad tą społecznością objął dr Juliusz Kuhl, Żyd z Sanoka, młody absolwent studiów ekonomicznych. 

Grupa berneńska

Informacje od przybywających do Szwajcarii Żydów już w 1939 roku były nader niepokojące. W odpowiedzi Ładoś zaangażował kierowaną przez siebie placówkę w jak najszerszą pomoc społeczności żydowskiej w okupowanej Polsce. Udostępniał organizacjom żydowskim możliwość wysyłania poczty dyplomatycznej i współpracował z Międzynarodowym Czerwonym Krzyżem przy przerzucie środków pomocowych do zamkniętych w gettach Żydów. Już wówczas, trzy lata przed decyzją o "Ostatecznym Rozwiązaniu" polscy dyplomaci wpadli na pomysł, w jaki sposób ochrony Żydów przed represjami.

- Polacy wymyślili, że jeśli komuś wręczy się paszport z obcego kraju, to ten ktoś będzie miał szanse na przeżycie – podkreślał w rozmowie z portalem Polskieradio24.pl ambasador RP w Szwajcarii dr Jakub Kumoch.


German Death Camps - zobacz serwis edukacyjno-społeczny

Ludzie z takimi paszportami trafiali do obozów internowania we Francji lub na Pawiak, zamiast do obozu zagłady. Wokół Ładosia i Kuhla sformowała się grupa doświadczonych dyplomatów i przedstawicieli żydowskich organizacji międzynarodowych, która zajęła się procederem tworzenia fałszywych paszportów i przerzucaniem ich do okupowanej Polski.

Jak działały "Sprawy paszportowe"?

Akcja otrzymała kryptonim "Sprawy paszportowe". Paszporty kupowano za gigantyczne pieniądze od konsulów honorowych państw Ameryki Południowej w Bernie. Zarówno konsul Paragwaju, jak i Hondurasu byli Szwajcarami – pierwszy sprzedawał Polakom paszporty in blanco, które były wypełniane w polskiej placówce dyplomatycznej, ten drugi wystawiał zaświadczenia o przyznaniu paszportu.

Dostarczaniem list osób, do których miały trafiać dokumenty i szmuglowaniem papierów do okupowanej Polski zajmowali się przedstawiciele organizacji żydowskich – Abraham Silberschein i Chaim Eiss. Co istotne, przenoszeniem dokumentów bezpośrednio do zamkniętych w gettach polskich Żydów zajmowali się członkowie Polskiego Państwa Podziemnego – konspiratorzy zatrudnieni w zakładach włączonych w teren gett.

Aleksander Ładoś wziął na siebie roztoczenie dyplomatycznego parasola bezpieczeństwa nad całym, nielegalnym procederem. W kontaktach ze szwajcarskimi władzami i konsulami honorowymi wykorzystywał doświadczenie zdobyte podczas wieloletniej służby dyplomatycznej.

Doświadczony dyplomata

Aleksander Ładoś pochodził z urzędniczej, lwowskiej rodziny. Choć był mieszczaninem z pochodzenia, zafascynował się rodzącym się wówczas w Galicji ruchem ludowym – w 1914 roku wstąpił do PSL-Piast. Już w 1919 roku rozpoczął pracę w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, gdzie objął funkcję kierownika wydziału prasowego.

W latach 1920-21 Ładoś był sekretarzem delegacji polskiej podczas rozmów pokojowych w Rydze, które kończyły wojnę polsko-bolszewicką. Następnie został ambasadorem RP na Łotwie. Po przewrocie majowym w 1926 roku spotkała go degradacja. Otrzymał stanowisko konsula generalnego w Monachium. Lata, których nie spędził na placówkach dyplomatycznych wypełniała mu praca w MSZ, a po zwolnieniu z resortu w 1931 roku, działalność publicystyczna. Jego artykuły krytyczne wobec sanacji zwróciły uwagę Frontu Morges z gen. Władysławem Sikorskim na czele. Gdy Sikorski po klęsce wrześniowej został premierem, mianował Ładosia najpierw ministrem bez teki, a później przedstawicielem Polski w Szwajcarii.

Ładoś był z tym krajem związany od 1914 roku. Wówczas znalazł się tam jako uciekinier z Galicji, który dopiero co wyszedł z austriackiego więzienia. Kontakty z krajem odnowił po zwolnieniu z MSZ w 1931 roku, kiedy - oprócz publicystyki - zajmował się współpracą ze szwajcarskim koncernem Hydro Nitro.

Po wojnie

Aleksander Ładoś, mimo sympatii do PSL, nie był zwolennikiem premiera Stanisława Mikołajczyka i jego polityki wobec ZSRR. Gdy w lipcu 1945 roku Szwajcaria uznała powołany przez komunistów Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej i tym samym cofnęła uznanie dla rządu londyńskiego, Ładoś złożył rezygnację z pełnionego stanowiska.

Zamieszkał najpierw w szwajcarskiej Lozannie, a następnie pod Paryżem. Powrócił do Polski w 1960 roku, zamieszkał w Warszawie, gdzie przeżył jeszcze trzy lata. Żył skromnie, zajmował się spisywaniem wspomnień. Dotąd nie doczekał się tytułu Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata.

Bartłomiej Makowski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Konsul RP w Szwajcarii ratujący Żydów przed Holokaustem będzie miał swój nagrobek

Ostatnia aktualizacja: 17.08.2018 14:01
W październiku na cmentarzu Friedental w Lucernie ponownie stanie nagrobek Konstantego Rokickiego, dyplomaty, który w czasie Holokaustu fabrykował paszporty latynoamerykańskie, by ratować Żydów. Taką wiadomość przekazały wspólnie Polskiemu Radiu Ambasada RP w Bernie oraz władze Lucerny.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polscy dyplomaci ratowali Żydów podczas Holokaustu. "Docieramy do białych plam"

Ostatnia aktualizacja: 23.08.2018 12:26
- O niektórych sprawach, albe do 1989 roku nie mogliśmy mówić, albo było to z jakiegoś powodu utrudnione, na przykład kontakty archiwalne, czy kontakty między historykami. To czasami wydaje się może bardzo prozaiczne, ale czasami wystarczy spotkać kogoś i porozmawiać i okazuje się, że ten człowiek wie gdzie sa jakieś dokumenty, które dla niego nie mają większego znaczenia, a dla nas one są perłą - mówił historyk IPN dr Mariusz Urynowicz na antenie Polskiego Radia 24.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Ambasador RP w Szwajcarii: Grupa Berneńska to była akcja polsko–żydowska na światową skalę

Ostatnia aktualizacja: 23.08.2018 20:31
Polskie Radio dotarło do wyników badań przeprowadzonych przez Instytut Pileckiego, który stworzył pierwszą listę Żydów ocalonych z Holokaustu w wyniku działalności polskich dyplomatów i działaczy żydowskich z tzw. Grupy Berneńskiej. - Akcja pokazuje wierzchołek góry lodowej. Za tym kryje się nieznana do tej pory skala współpracy polskiego rządu i organizacji żydowskich – mówił Jakub Kumoch, Ambasador RP w Szwajcarii.
rozwiń zwiń