Artysta dręczony niepokojem. 10 lat od śmierci Leonarda Cohena

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2026 07:00
Ciepła, głęboka barwa głosu, którą wyśpiewywał melancholijne, transowe ballady – to cecha charakterystyczna Leonarda Cohena. Choć twierdził, że gwiazdą został przez przypadek, był ikoną folk rocka, wizjonerem muzyki, w której dźwięk i treść tworzyły wzajemne dopełnienie. Mimo że od jego śmierci minęło już dziesięć lat, jednak dzieła, które po sobie pozostawił, wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością.
Mimo że od śmierci Leonarda Cohena minęło już dziesięć lat, jego dzieła wciąż cieszą się niesłabnącą popularnością
Mimo że od śmierci Leonarda Cohena minęło już dziesięć lat, jego dzieła wciąż cieszą się niesłabnącą popularnościąFoto: IBL/REX/Shutterstock/EAST NEWS

Leonard Cohen urodził się 21 września 1934 roku. Mimo że przyszedł na świat w Kanadzie, w wywiadach podkreślał swoje polsko-żydowskie korzenie. Często wspominał, że jego pradziadek pochodził z Wyłkowyszek, które – jak mówił – należały wówczas do Polski. Zapytany o swój rodowód w jednej z rozmów, odpowiedział: I am very pleased to be able to say that I came from Poland ("Cieszę się, że mogę powiedzieć, że pochodzę z Polski").

Muzyczne początki i fascynacje Leonarda Cohena

Muzyka towarzyszyła mu od najmłodszych lat, a ważną rolę w rozwijaniu tej pasji odegrała matka, która śpiewała w domu pieśni żydowskie i rosyjskie. W wieku 15 lat zaczął też naukę gry na gitarze, a muzyka stawała się coraz ważniejszą częścią jego życia. Wkrótce dołączył do zespołu country-folkowego The Buckskin Boys, z którym występował m.in. podczas potańcówek.

Wśród młodzieńczych fascynacji Cohena wyjątkowe miejsce zajmowała również poezja. Szczególnym upodobaniem darzył twórczość Federica Garcíi Lorki. Zauroczenie hiszpańskim poetą było tak silne, że to nazwisko przewijało się w jego wypowiedziach przez całe życie. To właśnie poezja Lorki stała się jednym z najważniejszych literackich punktów odniesienia dla twórczości Cohena.

Czytaj też:

Literackie tropy w twórczości Cohena

Nazwisko Federica Garcíi Lorki powracało w twórczości Leonarda Cohena przez dekady. Artysta zaadaptował nawet jeden z utworów poety na potrzeby piosenki "Take This Waltz". Ten wpływ widoczny był również w tym, co przebijało z tekstów kanadyjskiego muzyka – temat śmierci, samotności, ale i miłości, a także symboliczny, niekiedy nawet mroczny obraz świata.

- Świetność Cohena polega na tym, że właściwie w każdym utworze trafia się jakaś linijka czy zwrotka, która przykuwa uwagę, każe się zatrzymać i odtworzyć to jeszcze raz. Chyba Jerzy Jarniewicz, pisząc o Cohenie, użył takiej ładnej formuły, że to jest kustosz depresji. Myślę, że on był dręczony wieloma różnymi niepokojami - opowiadał w archiwalnej rozmowie Marcin Sendecki, znawca twórczości kanadyjskiego artysty.

Zanim Cohen został bardem...

Zanim jednak Cohen wydał na świat swoje pierwsze utwory muzyczne, studiował na Uniwersytecie McGilla w Montrealu, gdzie rozwijał zainteresowania literackie. W 1956 roku, jeszcze przed ukończeniem studiów, opublikował swój debiutancki tom poezji "Let Us Compare Mythologies", który przyniósł mu pierwsze uznanie jako poecie. Kilka lat później wydał powieść "Ulubiona gra" (1963), a także "Piękni przegrani" (1966).

- Mój pierwszy tomik wierszy spotkał się nawet z przychylnymi recenzjami – wspominał w wywiadzie. – Problem polegał tylko na tym, że niewiele egzemplarzy się sprzedało.

Pięć dekad muzycznej twórczości Leonarda Cohena

Rok 1967 przyniósł Leonardowi Cohenowi muzyczny debiut, który od razu zwrócił uwagę słuchaczy. Album "Songs of Leonard Cohen" otwierała "Suzanne" – kompozycja, która zdążyła już wcześniej zdobyć rozgłos za sprawą amerykańskiej artystki Judy Collins. W ciągu niemal pięciu dekad kariery artysta wydał 14 albumów studyjnych.

Do najbardziej znanych utworów Cohena należą m.in.: "Suzanne", "Bird on the Wire", "So Long, Marianne", "In My Secret Life", "Dance Me to the End of Love" czy "I'm Your Man". Wiele jego piosenek zostało zreinterpretowanych – zwłaszcza "Hallelujah" doczekała się setek coverów. Dziś zaliczana jest do najczęściej wykonywanych utworów w historii muzyki popularnej.

- Przypadek Cohena jest o tyle charakterystyczny, że on był pisarzem i poetą, który odniósł sukces. Dostawał stypendia, miał dobre recenzje. Myślę, że to był dla niego rodzaj przygody, kroku w nieznane, poszerzania publiczności. To mu dawało rodzaj dystansu, świeżego spojrzenia. Też taki dar, że on się niekoniecznie zachłysnął amerykańskim światkiem muzycznym, tylko zawsze miał do tego jednak dość ironiczny stosunek - podkreślił Marcin Sendecki.

Duchowy wymiar twórczości Cohena

Leonard Cohen był autorem większości tekstów swoich piosenek, a do pracy nad nimi podchodził z wyjątkową starannością. Wielokrotnie poprawiał pojedyncze wersy – istnieje nawet anegdota, że słynne "Hallelujah" powstawało przez kilka lat, a w tym czasie wersje zmieniały się kilkadziesiąt razy. W jego utworach wyraźnie pobrzmiewały mistycyzm i duchowość, zakorzenione między innymi w religijnym wychowaniu artysty.

- Nigdy nie uważałem się za osobę religijną. Raczej snuję się przez świat, jak wielu z nas. Choć czasem czułem łaskę, pewną obecność w moim życiu. Dorastałem z językiem nacechowanym religią. Dlatego odniesienia biblijne są mi bliskie. Stosuję je w sposób naturalny. Kiedyś były one uniwersalne. Każdy je znał i rozumiał. Teraz już tak nie jest. Ale ja w tym świecie nadal jestem. Staram się, żeby to, co śpiewam, było zrozumiałe, choć nie odważyłbym się przyznać, że świat duchowy jest moim własnym światem - mówił.

"You Want It Darker". Cohen żegna się ze światem

Ostatni z nagranych przez Leonarda Cohena albumów, "You Want It Darker", trafił do słuchaczy 21 października 2016 roku, zaledwie 17 dni przed śmiercią piosenkarza. Artysta sam powtarzał, że tym albumem żegna się ze światem, jednak niedługo później przyznał, że nie zamierza jeszcze żegnać się z życiem.

- Niedawno powiedziałem, że jestem gotowy umrzeć. Myślę, że wyolbrzymiałem. Człowiek czasem dramatyzuje. Mam zamiar żyć wiecznie - żartował.

Leonard Cohen odszedł 7 listopada 2016 roku, pozostawiając po sobie dziesiątki piosenek, które kolejne pokolenia odkrywają wciąż na nowo.

***

Anna Myśliwiec

Czytaj także

Maria Wilczek-Krupa: Wojciech Kilar mówił, że jest jak doktor Jekyll i mister Hyde

Ostatnia aktualizacja: 28.12.2023 13:00
- On sam mówił, że jest jak doktor Jekyll i mister Hyde, czyli że jest w nim sprzeczność, że jednocześnie jest na dwóch biegunach, na dwóch antypodach. I to jest jego jakiś wyznacznik jego osobowości, zarówno twórczej, jak i tej prywatnej - tak o Wojciechu Kilarze mówiła autorka jego biografii Maria Wilczek-Krupa.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Jak narysować Gombrowicza? Historia pewnej powieści graficznej

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2026 14:34
- Rita Gombrowicz od zawsze powtarzała mi, że jej marzeniem jest zrobienie pewnego rodzaju komiksu o życiu Witolda. Nawet zrobiła mi raz awanturę, że ona nad grobem stoi, a książki ciągle nie ma. I przypadek sprawił, że miałem przy sobie gazetę, w której Jacek pracuje od 40 lat. Zobaczyłem tam rysunek Woźniaka i powiedziałem "to jest człowiek, który nam to narysuje" - mówił w Dwójce Andrzej Wolski, współautor książki "Ja, Gombrowicz".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Włodzimierz Nahorny: nie powiedziałbym tego głośno na boisku czy stadionie

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2026 12:29
- Gdy opowiadałem to wszystko, warunki były raczej kameralne, wręcz intymne. Znamy się tyle lat, mogłem więc w spokoju opowiadać różne rzeczy, których na pewno nie powiedziałbym głośno gdzie indziej. A teraz odbiór będzie taki, jakbym stanął z megafonem i wykrzykiwał te swoje intymności. Dlatego trochę boję się tego, że może za dużo powiedziałem albo czegoś nie dopowiedziałem - mówił w Dwójce Włodzimierz Nahorny o książce napisanej wspólnie z Nulą Stankiewicz. W czwartek (5.11) legendarny jazzman kończy 85 lat.
rozwiń zwiń