Lato, które uruchomiło lawinę. Od Czerwca ’76 do narodzin KOR-u

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2026 14:23
Płonący gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Radomiu, robotnicy jadący ulicami miasta na wózkach akumulatorowych, protest w Ursusie, brutalne represje, a potem ludzie, którzy postanowili przyjść z pomocą prześladowanym. Lato 1976 roku stało się jednym z momentów przełomowych w historii PRL. – Te trzy miesiące między czerwcem a wrześniem, kiedy KOR założono, to są miesiące po prostu formacyjne – mówił w Dwójce Zbigniew Gluza z Fundacji Ośrodka KARTA.
Czerwiec 76. Protesty w Radomiu
Czerwiec '76. Protesty w RadomiuFoto: IPN

Czerwiec 1976 roku rozpoczął się od protestu przeciwko zapowiedzianym przez władze drastycznym podwyżkom cen. Na ulice wyszli robotnicy m.in. Radomia, Ursusa i Płocka. Protesty zostały brutalnie stłumione, a ich uczestników dotknęły represje takie jak zatrzymania, pobicia, procesy i zwolnienia z pracy.

Posłuchaj audycji "Rozmowy na lato" >>>

Formacja, która już nie zgasła

Zdaniem Zbigniewa Gluzy odpowiedź na represje odróżniała rok 1976 od wcześniejszych wystąpień przeciwko komunistycznej władzy. – Wszystkie wcześniejsze działania opozycyjne na wszystkich etapach, od 1956, przez 1964 rok literatów, 1968 i 1970, to były wszystko w jakimś sensie działania gasnące. Nie było ciągłości. Owszem, niektórzy ludzie wzmacniali swoją motywację, natomiast nie było formacji. To, co się działo latem 1976 roku, było stworzeniem formacji na stałe. Ona już nie zagasła ani przez chwilę – wyjaśniał w rozmowie. 

"To były miesiące formacyjne" 

Od protestów robotniczych do powołania Komitetu Obrony Robotników minęły zaledwie trzy miesiące. Jak zaznaczał Zbigniew Gluza, wcale nie było przesądzone, że wydarzenia potoczą się właśnie w taki sposób.

– Ten czas między czerwcem a wrześniem, kiedy KOR założono, to są miesiące po prostu formacyjne. Nie musiało tak być. Tak naprawdę uparła się bardzo niewielka grupa, w sumie kilkanaście osób, które miały poczucie, że to musi się zdarzyć teraz. Odpowiedź na czerwiec w Radomiu, Ursusie, Płocku i innych miastach musi być natychmiastowa. Jeżeli będzie i jeżeli będzie taka kategoryczna, jednoznaczna, to w takim razie już się nie cofnie. I tak się stało – powiedział. 

>>> ZOBACZ: Serwis specjalny Polskiego Radia "Czerwiec '76"

Wyciągnięta ręka dla rodzin represjonowanych

Szczególne znaczenie miały wydarzenia w Radomiu i Ursusie, gdzie represje wobec uczestników protestów były wyjątkowo dotkliwe. Jednym z ważnych momentów był 17 lipca, kiedy rozpoczął się pierwszy proces robotników z Ursusa. W sądzie pojawili się ludzie związani z rodzącą się opozycją.

– Spotkali się i zrobili pierwszy krok, jeszcze nie ku komitetowi. Były pomysły, żeby to jakoś zinstytucjonalizować, ale trwało lato, nie można było wszystkich zebrać. Potrzebowano czasu, a okres który mieli, wykorzystano na pomoc – tłumaczył gość "Rozmów na lato". Ta pomoc przybierała bardzo konkretną formę. Chodziło o pieniądze dla rodzin represjonowanych, wsparcie prawne, obecność podczas procesów, ale również zwykłe poczucie, że robotnicy i ich bliscy nie zostali sami.

"Młodzi ludzie, którym się po prostu chciało"

Pół wieku od wydarzeń, korzystając z materiałów gromadzonych przez dziesięciolecia, Fundacja Ośrodka KARTA wraca do 1976 roku. Jak zaznadczyła w Dwójce Agnieszka Knyt, prowadzone przez instytucję archiwum jest dziś największą tego typu społeczną jednostką w Polsce. Zawiera rozbudowane zbiory dotyczące opozycji w PRL, w tym materiały związane z KOR-em i kolekcję osobistą Jacka Kuronia.

– Zbieraliśmy te materiały dziesięcioleciami. KARTA ma już ponad 40 lat, i uznaliśmy, że 50. rocznica to jest taki wyjątkowy moment, kiedy możemy to doświadczenie podsumować. To znaczy w pełni przedstawić Komitet Obrony Robotników właśnie w książce "Autoportret KOR-u", czyli słowami samych KOR-owców – mówiła w audycji.

"Autoportret KOR-u"

Publikacja została skonstruowana z relacji ludzi bezpośrednio uczestniczących w wydarzeniach. – Tam są wyłącznie teksty osób, które KOR współtworzyły, zakładały bądź z nim współpracowały. Osób z takiego najbliższego otoczenia, które opowiadają wręcz dzień po dniu, jak KOR powstał, dlaczego i jak to się potem lawinowo potoczyło – tłumaczyła.

Dla Agnieszki Knyt opowieść o początkach KOR-u ma również bardzo współczesny wymiar. – Dla mnie, dla osoby, która jest już z tego następnego pokolenia, bo gdy powstawał KOR, stawiałam pierwsze kroki w przedszkolu. Jest to fascynująca historia młodych ludzi, którym się po prostu chciało i wierzyli, że naprawdę mogą coś zrobić – podkreślała.

***

Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku

Prowadzenie: Jakub Kukla

Goście: Agnieszka Knyt i Zbigniew Gluza (Fundacja Ośrodka KARTA)

Data emisji: 10.08.2026

Godz. emisji: 22.00

Oprac. zuzannachowaniec

Czytaj także

"To był bunt, który zmienił późniejszą Polskę". Krzysztof Grzybowski o Czerwcu '76

Ostatnia aktualizacja: 06.07.2026 17:53
Dlaczego wydarzenia Czerwca ’76 wciąż pozostają mniej obecne w zbiorowej pamięci niż Grudzień ’70 czy Sierpień ’80? Jak opowiedzieć historię robotniczego protestu z Radomia, korzystając z radiowych archiwów i świadectw uczestników? O kulisach powstawania podcastu Polskiego Radia pt. "Bunt ’76. Prawdziwa historia" mówił w Dwójce jego autor Krzysztof Grzybowski.
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Radio ufundowało najlepsze walory Zofii Posmysz". "Pasażerka" w nowym wydaniu

Ostatnia aktualizacja: 05.08.2026 11:51
Dosłownie za kilka dni, na półki księgarń trafi wyjątkowe wydanie "Pasażerki" autorstwa Zofii Posmysz. Będzie to pierwsza publikacja od czasu śmierci pisarki. Co więcej, wydawnictwo zostało wzbogacone o "Pasażerkę z kabiny 45", słuchowisko radiowe będące początkiem jednej z najważniejszych opowieści o doświadczeniu Auschwitz. To właśnie ono stało się kanwą późniejszego scenariusza do filmu Andrzeja Munka.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Gruppa. Opowieść o buncie, który zmienił polską sztukę

Ostatnia aktualizacja: 07.08.2026 22:00
Szóstka studentów i absolwentów warszawskiej ASP: Ryszard Grzyb, Paweł Kowalewski, Jarosław Modzelewski, Włodzimierz Pawlak, Marek Sobczyk i Ryszard Woźniak postanowiła tworzyć razem i odpowiedzieć na brutalność politycznej rzeczywistości dziką, bezczelną sztuką. Gruppa nabierała energii w czasie karnawału Solidarności, by wybuchnąć w stanie wojennym.
rozwiń zwiń