Powieści na antenie

"Mali tułacze"

Ostatnia aktualizacja: 16.09.2022 11:10
W Dwójkowym cyklu "To się czyta latem" prezentowaliśmy poruszającą historię o dzieciach wobec piekła wojny. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Prószyński i S-ka. To niezwykła, wzruszająca do łez opowieść o wędrówce wojennej najmłodszych jej uczestników - dzieci. Fragmenty powieści "Mali tułacze" Wojciecha Lady czytał w Dwójce Wojciech Żołądkowicz.
Wojciech Żołądkowicz
Wojciech ŻołądkowiczFoto: Wojciech Kusiński/PR2

Niektóre ledwo się urodziły, inne miały po kilka lub kilkanaście lat. Były też takie, które przychodziły na świat już w zaplombowanych wagonach wiozących je gdzieś w głąb Azji. W 1940 roku dla kilkudziesięciu tysięcy polskich dzieci rozpoczęła się podróż - która miała trwać osiem kolejnych lat - przez niemal wszystkie strefy klimatyczne Ziemi i wszystkie znane człowiekowi kultury.

"Mali tułacze" - dzieci zesłańczej drogi i ich wygrane losy >>>>

"Przeszłam piekło, ale widziałam rzeczy piękne" - mówi jedna z bohaterek reportażu Lady.

Ze zmrożonej Syberii trafiły na stepy Azji, gdzie rodziła się ludzka cywilizacja. Stamtąd trafiały do Persji, gdzie znajdowały scenerię znaną z baśni tysiąca i jednej nocy. A potem była Afryka, Indie, Nowa Zelandia, Meksyk… Czasem w końcu również Polska, ale ona akurat niechętnie.

Armia Andersa - serwis specjalny >>>>

Chorowały, umierały z głodu… a inne dorastały…

Tysiące polskich dzieci uciekły z Rosji z armią generała Władysława Andersa - dziś opisują to jako najpiękniejsze lata życia. Ale i tak z jakiegoś powodu, nawet dobiegając dziewięćdziesiątki, na ich wspomnienie wciąż płaczą.

[opis pochodzi od wydawcy]

Czytaj także:

Posłuchaj
10:07 To się czyta latem Dwójka 12 wrzesień 2022 11_01_46.mp3 Wojciech Lada "Mali tułacze", czyta Wojciech Żołądkowicz - fragm. 1. (To się czyta latem/Dwójka)

09:36 To się czyta latem Dwójka 13 wrzesień 2022 11_01_55.mp3 Wojciech Lada "Mali tułacze", czyta Wojciech Żołądkowicz - fragm. 2. (To się czyta latem/Dwójka)

09:38 To się czyta latem 14.09.2022.mp3 Wojciech Lada "Mali tułacze", czyta Wojciech Żołądkowicz - fragm. 3. (To się czyta latem/Dwójka)

09:58 To się czyta latem Dwójka 15 wrzesień 2022 11_02_12.mp3 Wojciech Lada "Mali tułacze", czyta Wojciech Żołądkowicz - fragm. 4. (To się czyta latem/Dwójka)

10:37 Dwójka to się czyta latem 16.09.2022.mp3 Wojciech Lada "Mali tułacze", czyta Wojciech Żołądkowicz - fragm. 5. (To się czyta latem/Dwójka)   

***

Tytuł audycji: To się czyta latem

Przygotowała: Elżbieta Łukomska

Daty emisji: 12-16.09.2022

Godzina emisji: 11.00

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Agnieszka Cubała: historie dzieci z powstańczej Warszawy są wstrząsające

30.07.2021 11:00
- Historie dzieci uczestniczących w Powstaniu Warszawskim, a przede wszystkim obraz rzeczywistości, którą przeżywały, to dowód na to, że wojna jest najgorszą plagą, jaka może się komukolwiek przydarzyć - mówiła w Dwójce Agnieszka Cubała, autorka książki "Warszawskie dzieci '44. Prawdziwe historie dzieci w powstańczej Warszawie".
Pomnik Małego Powstańca
Pomnik Małego PowstańcaFoto: Shutterstock/irena iris szewczyk
Posłuchaj
17'24 Agnieszka Cubała o książce "Warszawskie dzieci '44. Prawdziwe historie dzieci w powstańczej Warszawie" (Poranek Dwójki)
więcej

powstanie warszawskie serwis.jpg
Powstanie Warszawskie - zobacz serwis specjalny

Posłuchaj
17:24 Poranek Dwójki 30.07.2021 warszawskie dzieci.mp3 Agnieszka Cubała o książce "Warszawskie dzieci '44. Prawdziwe historie dzieci w powstańczej Warszawie" (Poranek Dwójki)

Powieść Agnieszki Cubały "Warszawskie dzieci '44. Prawdziwe historie dzieci w powstańczej Warszawie" to nie jest historia bohaterstwa małych żołnierzy ani dyskusja o tym, czy wolno było im dać broń do ręki. Zdaniem autorki to raczej ukazanie tego, jak wyglądała rzeczywistość dzieci w Powstaniu Warszawskim.

- Gdy myślałam o Powstaniu Warszawskim, pierwszym hasłem, które przychodziło mi do głowy, była walka o wolność jako wartość nadrzędną - mówiła Agnieszka Cubała. - Poznałam jednak historie dzieci: dziewczynki, która razem z ojcem wyszła na plac, gdzie dokonano egzekucji na wszystkich mężczyznach i po kilku sekundach jako jedyna żywa istota została sama, czy historię chłopca, który przeżył rzeź Woli i schowany za szafą widział śmierć swojego ojca i młodszej siostrzyczki. Wtedy zaczęłam zastanawiać się, gdzie są granice wolności i czy jednak wolność i prawo do życia cywili nie zostały naruszone.

Czytaj też:


Bohateron 1.jpg
"BohaterON – włącz historię!"

Jak opowiadała autorka książki, Powstanie Warszawskie było bohaterskim zrywem, jednak zginęło w nim wiele niewinnych osób, które nie chciały być bohaterami. Pragnęły jedynie przeżyć. - Myślę, że jak się patrzy na Powstanie, to nie ma prostych odpowiedzi, nie ma spraw czarno-białych. Powstanie Warszawskie składa się z tysiąca odcieni szarości.

Szczególnie istotna w opowiadaniu o dzieciach z Powstania Warszawskiego jest pamięć dziecka po latach. Jednak wśród tych wszystkich historii nie jest najważniejsza znajomość faktów, lecz - jak podkreśliła Agnieszka Cubała - emocje wciąż obecne w pamięci tych, którzy przetrwali.

- Były osoby, które opowiadały mi, że zawsze muszą zasypiać przy zapalonej lampce albo już zawsze odczuwają obawę przed osobami noszącymi mundur. Pierwszą emocją kojarzącą się jednemu z moich rozmówców z dzieciństwem jest strach. Znam też relację, że ktoś, kto podczas Powstania Warszawskiego przeżył bombardowanie w piwnicach, do końca życia nie był w stanie tam zejść, a po wojnie, słysząc samolot, rzucał się do rowu i leżał płasko.

Czytaj też:

- Warto też wspomnieć, że powojenna trauma zostawała w nich do końca życia. Co ciekawe, była przekazywana kolejnym pokoleniom. Ale nie tylko pokoleniu dzieci, tylko wnuków, a nawet prawnuków. Patrząc z tej perspektywy, możemy sobie uświadomić, że ten temat jest nadal aktualny i trauma dzieci z Powstania Warszawskiego wciąż być może w nas tkwi - zaznaczyła rozmówczyni.

Agnieszka Cubała zwróciła też uwagę na zaangażowanie ludzi kultury w tłumaczenie dzieciom rzeczywistości powstańczej. Na Żoliborzu wydawano bowiem pismo skierowane do najmłodszych, w którym wyjaśniano m.in., czym są zrzuty, co to jest spadochron i jak należy się zachować podczas bombardowania. - Te pisemka tworzyli pedagodzy, wychowawcy i autorzy literatury dziecięcej. Wiedzieli więc, jak się komunikować i pokazywali, jak o tej trudnej rzeczywistości można opowiadać dzieciom w mniej drastyczny sposób.

***

"Polskie Radio aktywnie włącza się w obchody w 77. rocznicy Powstania Warszawskiego. Wszystkie anteny publicznego nadawcy przygotowały szereg unikatowych materiałów, zawierających m.in. archiwalne nagrania oraz rozmowy z ekspertami i historykami. 1 sierpnia z radioodbiorników płynąć będą dźwięki powstańczych pieśni oraz wspomnienia tych, którzy w 1944 roku bohatersko walczyli o Warszawę i wolną Polskę." 

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki 

Prowadził: Paweł Siwek

Goście: Agnieszka Cubała (autorka książki "Warszawskie dzieci '44. Prawdziwe historie dzieci w powstańczej Warszawie")

Data emisji: 30.07.2021

Godzina emisji: 9.30

am

Czytaj także

Jan Brzechwa. "Zrozumiały dla dorosłych, dla dzieci, a nawet dla zwierząt"

02.07.2022 05:45
– Nie uznaję podziału na literaturę dla dzieci i literaturę dla dorosłych. Uważam, że utwory dla dzieci tylko wtedy są dobre, jeśli dorośli też mają chęć je czytać – mówił Jan Brzechwa w Polskim Radiu w 1962 roku.
Jan Brzechwa z jedną ze swych najsłynniejszych bohaterek - Kaczką Dziwaczką
Jan Brzechwa z jedną ze swych najsłynniejszych bohaterek - Kaczką DziwaczkąFoto: Polskie Radio/grafika na podstawie skanów Narodowego Archiwum Cyfrowego oraz Biblioteki Narodowej (polona.pl)

Bolesław Leśmian NAC 1200.jpg
Bolesław Leśmian - "znawca słów" o miłości

2 lipca 1966 zmarł Jan Lesman, bardziej znany jako Jan Brzechwa, poeta, tłumacz i satyryk, autor słynnych bajek, wierszy i powieści dla dzieci, a także adwokat i specjalista w dziedzinie prawa autorskiego. Pseudonim "Brzechwa" wymyślił jego wybitny kuzyn - poeta Bolesław Leśmian.

Plakaty dokumentujące szeroki wachlarz artystycznej działalności Jana Brzechwy; fot. Polona.pl Plakaty dokumentujące szeroki wachlarz artystycznej działalności Jana Brzechwy; fot. Polona.pl

"Gdzie leży Brzechwa?"

Brzechwa zajmuje szczególne miejsce w sercach wielu pokoleń młodszych  i starszych Polaków, którzy jeszcze przed II wojną światową zachwycali się jego "Kaczką Dziwaczką", "Pomidorem" czy utworem "Tańcowała igła z nitką", później zaś czytali (i słuchali) książki o Panu Kleksie i poznawali losy Pchły Szachrajki, rycerza Szaławiły czy Lisa Witalisa - by wymienić tylko niektórych bohaterów powołanych przez pisarza do istnienia.

Cytaty z dzieł Brzechwy na stałe weszły do potocznej polszczyzny, a ukryte znaczenia i "dorosłe" konteksty jego twórczości są przedmiotem akademickich dociekań. Autor "Akademii pana Kleksa" jeszcze za swojego życia został uznany za klasyka literatury dziecięcej. Skoro zaś był klasykiem, niechybnie musiał nie żyć. Do tych pogłosek pisarz z humorem odniósł się w audycji "Dobry wieczór, poeto" w 1962 roku.


Posłuchaj
07:28 Jan Brzechwa życiorys Dobry wieczór poeto 1962.mp3 Jan Brzechwa o swoim życiu i swojej twórczości w rozmowie z Jerzym Skokowskim w audycji "Dobry wieczór, poeto" (PR, 29.12.1962)

 

– W Zaduszki znalazłem się na Cmentarzu Powązkowskim i usłyszałem, jak jedna dziewczynka zwróciła się do swojej babci z pytaniem: "babciu, a gdzie leży Brzechwa"? – opowiadał, dodając, że innym razem o swojej śmierci dowiedział się osobiście od ekspedientki w księgarni w Kłodzku. – Właściwie, jeśli chodzi o audycję dzisiejszą, przecież też nie wiadomo, czy żyję, bo głos mój płynie z taśmy magnetofonowej – zauważył.

I choć Jan Brzechwa zmarł niespełna cztery lata po tym radiowym wystąpieniu, to dzięki wspomnianym taśmom wciąż możemy słuchać jego głosu. Pełne ironii opowieści autora "Ptasiego radia" to jedne z wielu skarbów Archiwum Polskiego Radia.

Pismo, wojna i prawo

Wszystko zaczęło się 15 sierpnia 1898 roku w Żmerynce na Podolu. – Stwierdzić mogę samokrytycznie, że w dniu mego urodzenia przyszedłem na świat jako dziecię płci męskiej, co jest okolicznością o tyle ważną, że przez radio tego nie widać, natomiast nawet dobrzy moi znajomi mówią o mnie często "ta Brzechwa" – mówił Jan Brzechwa w 1954 roku w audycji "Satyrycy przed mikrofonem".


Posłuchaj
02:30 Jan Brzechwa życiorys Satyrycy przed mikrofonem 1954.mp3 Jan Brzechwa prezentuje własny życiorys w audycji "Satyrycy przed mikrofonem" (PR, 24.07.1954)

 

Karierę pisarską przepowiadano mu już w dzieciństwie, opierając się na przesłankach kaligraficznych. – Miałem ładny charakter pisma. W domu zawsze mówiono: "on tak ładnie pisze, on powinien zostać pisarzem". Uwierzyłem i rzeczywiście zostałem pisarzem – opowiadał Jan Brzechwa w 1962 roku.

W innym nagraniu z tego samego roku twórca w rozmowie ze zgromadzonymi w radiowym studiu dziećmi wyznał, że decydujący okazał się przykład kuzyna Bolesława Leśmiana. – Pierwszy wiersz napisałem, gdy miałem siedem lat - o mojej siostrze. Potem zacząłem pisywać coraz częściej. Oczywiście były to bardzo dziecinne i nieudolne wierszyki. Później jednak, gdy miałem już piętnaście lat, bardziej zainteresowałem się poezją i dużo czytałem, napisałem wiersz, który wydrukowano mi w piśmie. To był mój pierwszy sukces literacki – wspominał.


Posłuchaj
02:03 Jan Brzechwa o sobie pytania dzieci 1962.mp3 Początki literackie, słynne książki, ulubieni czytelnicy - Jan Brzechwa odpowiada na pytania dzieci (PR, 1962)

 

Bitwa 1920 1200.png
Bitwa Warszawska 1920. Zobacz serwis specjalny

Mimo tego młodzieńczego osiągnięcia początkowo nie wiązał zawodowej przyszłości z literaturą. Chciał być prawnikiem. Jako student Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego wziął ponadto udział - jako ochotnik - w wojnie polsko-bolszewickiej, za co został odznaczony. A potem został adwokatem i specjalistą od prawa autorskiego.

Zawód prawnika - pod prawdziwym nazwiskiem Jan Lesman - wykonywał przez znaczną część życia. Przed wojną reprezentował m.in. Zenona "Miriama" Przesmyckiego w jego procesie przeciw Tadeuszowi Piniemu, który naruszył prawa tego pierwszego do spuścizny po Cyprianie Kamilu Norwidzie. W latach 20. Jan Lesman był współzałożycielem ZAiKS-u - przed wojną piastował tam stanowisko radcy prawnego (1924-1939), później zaś był prezesem (1957-1962). Po wojnie pracował także jako radca prawny Spółdzielni Wydawniczej "Czytelnik".


Posłuchaj
02:47 Jan Brzechwa plagiaty dodatek do parnasika 1960.mp3 O zabawnym przedwojennym procesie o plagiat Jan Brzechwa jako prezes ZAiKS-u opowiada w "Dodatku specjalnym Parnasika" (PR, 15.04.1960)

 

I tylko w wolnych od zawodowych obowiązków chwilach Jan Lesman oddawał się twórczości literackiej. NA początku lat 20. zmieniał się po godzinach w Szer-Szenia lub Inspicjenta Brzeszczota i pisał skecze dla tak znanych przedwojennych kabaretów jak Qui Pro Quo, Czarny Kot czy Morskie Oko. Kolejnym pseudonimem był "Jan Brzechwa" - pod tym nazwiskiem Lesman wydawał kolejne "dorosłe" książki poetyckie, a niedługo potem skradł także serca dzieci.

Szufladka z bajkami

W 1938 roku pisarz wydał tom wierszy dla dzieci "Tańcowała igła z nitką", w następnym roku zaś zbiór "Kaczka Dziwaczka". Pomieszczone w tych dwóch książkach utwory to dziś niekwestionowany kanon poezji dla najmłodszych – oprócz wierszy tytułowych znalazły się tam także "Pomidor", "Żuraw i czapla", "Żuk", "Znaki przestankowe", "Sójka", "Na straganie", "W zoo" czy "Wrona i ser". Ilustracje do obu tomów wykonała Franciszka Themerson.

Podczas II wojny światowej powstała najsłynniejsza powieść Jana Brzechwy – "Akademia pana Kleksa". Wydana już po wojnie w 1946 roku od razu wywołała zachwyt krytyki i czytelników. Pod koniec życia autor dwukrotnie powrócił do tytułowego bohatera pierwszej książki, wydając "Podróże pana Kleksa" (1961) i "Tryumf pana Kleksa" (1965). Dzieła te oraz wydawane niemal co roku kolejne tomy poezji ugruntowały jego pozycję naczelnego twórcy dla dzieci - i tak właśnie był postrzegany, choć równocześnie tworzył także "dorosłą" literaturę.


Posłuchaj
58:09 Dwójka Brzechwa.mp3 "Zaczął pisać bajki, by uwieść przedszkolankę?". O Janie Brzechwie w audycji Hanny Marii Gizy mówią znawcy życia i twórczości poety Joanna Papuzińska i Mariusz Urbanek (PR, 1.06.2013)

 

Jak to często bywa, Brzechwa stał się ofiarą własnego sukcesu. Doszło do tego, że gdy w 1958 roku opublikował autobiograficzną - i "poważną" - powieść "Gdy owoc dojrzewa", wszyscy byli w szoku i natychmiast zaczęto wytykać pisarzowi, że bierze się za literaturę, na której się nie zna. – Pisałem rozmaite utwory, ale rzeczywiście po wojnie zaszufladkowano mnie, przyczepiono etykietę, że jestem bajkopisarzem, autorem dla dzieci, i nie ma sposobu, żebym z tego rewiru zaklętego się wydostał – narzekał w audycji Jerzego Skokowskiego "Dobry wieczór, poeto".

– Ludzie często zapytują mnie: "dlaczego pan pisze dla dzieci?". A przecież nikt nie zapyta Brezy ani Iwaszkiewicza, dlaczego pisze dla dorosłych – mówił. – Nie uznaję zresztą podziału na literaturę dla dzieci i literaturę dla dorosłych. Uważam, że utwory dla dzieci tylko wtedy są dobre, jeśli dorośli też mają chęć je czytać – dodał.

Wprawdzie podczas spotkania z dziećmi deklarował, że najbardziej odpowiadają mu najmłodsi czytelnicy, w rozmowie z Jerzym Skokowskim zakreślił jednak dużo szerszy krąg pożądanych odbiorców. – Staram się być zrozumiały zarówno dla dorosłych, jak i dla dzieci, a nawet dla zwierząt; mam tutaj na myśli mojego ulubionego psa – powiedział, czyniąc aluzję do jednego ze swych słynnych wierszy "Jak rozmawiać trzeba z psem".


Posłuchaj
19:33 [CZWORKA]Klucz kulturowy 6 lipiec 2019 jan brzechwa.mp3 "Brzechwa nie pisał dla byle kogo". O poecie opowiada Mariusz Urbanek, autor książki biograficznej "Brzechwa nie dla dzieci" (PR, 6.07.2019)

 

słonimski-wiki-663.jpg
Trzydziestu czterech w obronie kultury polskiej

Być może właśnie w celu zaprzeczenia wizerunkowi bajkopisarza zajął się Brzechwa niechwalebną twórczością na zamówienie polityczne, służąc swoim piórem PRL-owskiej propagandzie. Mimo że sam autor nigdy nie wstąpił w szeregi partii, chętnie wychwalał nowy ustrój i nową władzę, zarówno w kraju, jak i w socjalistycznej kolebce na wschodzie. Jego zaangażowanie ideologiczne skończyło się wraz ze śmiercią Stalina, ale konsekwencją tego nie stało się przystąpienie do opozycji. Do końca życia Jan Brzechwa lawirował między bierną kontestacją a obroną dobrego imienia ludowej Polski, jak w 1964 roku, gdy podpisał protest przeciw słynnemu listowi 34.

Zarówno jego twórczość, jak i postawa obywatelska przyniosły mu kilka państwowych wyróżnień, m.in. nagrodę prezesa rady ministrów za twórczość dla dzieci i młodzieży w 1956 roku i nagrodę I stopnia ministra kultury i sztuki w 1965 roku.


Posłuchaj
02:12 Brzechwa jubileusz pracy twórczej 1965.mp3 "Jubilat wśród kwiatów i dzieci". Relacja z jubileuszu 50-lecia pracy twórczej Jana Brzechwy w Teatrze Narodowym (PR, 12.06.1965)

 


01:23 Brzechwa nagroda ministra 1965.mp3 "W uznaniu i podzięce". Wypowiedź Jana Brzechwy o przyznanej mu nagrodzie ministra kultury i sztuki za twórczość artystyczną (PR, 25.07.1965)

 

Jan Brzechwa (drugi od prawej) na zdjęciu z lat 50. lub 60. Fot. Polona.pl Jan Brzechwa (drugi od prawej) na zdjęciu z lat 50. lub 60. Fot. Polona.pl

Jan Brzechwa zmarł 2 lipca 1966 roku w Warszawie. Zgodnie z oficjalnymi dokumentami przeżył niespełna 68 lat - lub niecałe 66 lat, jeśli wierzyć wersji życiorysu, którą zaczął opowiadać jeszcze przed II wojną światową i która przedostała się do wielu encyklopedii. Według niej Brzechwa urodził się nie w 1898 roku, lecz w 1900. Poeta nie krył zresztą dość swobodnego stosunku do tego typu faktów.

– Powtarzanie ciągle tego samego życiorysu stało się tak nudne, że od pewnego czasu postanowiłem zmieniać dane biograficzne, po prostu dlatego, żeby to było bardziej urozmaicone – powiedział w Polskim Radiu 1962 roku. Miał wtedy 62 lub 64 lata.

mc