Historia

Rodzina Kowalskich - zginęli ratując Żydów

Ostatnia aktualizacja: 23.03.2018 07:00
- Były wypadki, że Niemcy otaczali dom i nie wyprowadzali tych, których mieli aresztować, ale żywcem ich palili razem z domami - mówił w archiwalnej audycji "Mapa bohaterstwa" Marian Ciszek, mieszkaniec Ciepielowa.
Audio
  • - Znajdujemy w Ciepielowie ludzi, do których historycy nie dotarli - mówił współautor filmu "Historia Kowalskich" Maciej Pawlicki. (PR, 30.03.2009)
Rodzina Kowalskich. Na zdjęciu od lewej: Janina, Bronisława (matka), Stefan, Adam (ojciec), Tadzio, Jan.
Rodzina Kowalskich. Na zdjęciu od lewej: Janina, Bronisława (matka), Stefan, Adam (ojciec), Tadzio, Jan.Foto: archiwum IPN

6 grudnia 1942 w Starym Ciepielowie i Rekówce niemieckie oddziały żandarmerii zamordowały, podpalając żywcem, wszystkich członków czterech rodzin, które ukrywały w swoich domach Żydów. Zginęły wtedy 34 osoby, większość ofiar stanowiły dzieci. W samej rodzinie Adama i Bronisławy Kowalskich,oprócz rodziców, tragiczny los spotkał pięcioro z nich.

Niemcy pojawili się rano, wiedzieli, kto we wsi ukrywa Żydów. Kowalskich i znalezionych pod podłogą ich sąsiadów: Elkę Cukier i Bereka Pinechesa zamknęli w domu, zabili okna, drzwi i podpalili. Wszyscy spłonęli żywcem. Uratował się jedynie syn, Jan, który w tym czasie terminował krawiectwo u swojego krewnego. Inne trzy rodziny spalono w stodole. Śmierć poniosły też osoby, którym Polacy pomagali. Tych, którzy próbowali uciekać Niemcy rozstrzeliwali lub po schwytaniu wrzucali w płonące zabudowania. Po zbrodni kazali pozostałym mieszkańcom wioski zakopać w jednym dole szczątki ich sąsiadów.

Niemcy od początku II wojny światowej szykanowali i represjonowali wyznawców judaizmu mieszkających na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Latem i jesienią 1942 roku naziści przeprowadzili likwidację dzielnic zamkniętych, mordując niektórych ich mieszkańców na miejscu, a przeważającą część wysyłając do ośrodka masowej zagłady w Treblince. Nieliczni podjęli próby uratowania siebie i bliskich, licząc na pomoc ze strony Polaków. Tak było w Starym Ciepielowie.

Po wojnie szczątki zamordowanych zostały ekshumowane i przeniesione do masowego grobu ofiar niemieckiego terroru, znajdującego się w Starym Ciepielowie.

W 2009 roku tragiczne wydarzenia przypomnieli autorzy fabularyzowanego filmu dokumentalnego "Historia Kowalskich": Arkadiusz Gołębiewski i Maciej Pawlicki. W tym samym roku prezydent RP Lech Kaczyński odznaczył pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski małżeństwa Kowalskich, Kosiorów i Obuchiewiczów ze Starego Ciepielowa oraz małżeństwo Kosiorów z Rekówki.

mk

Czytaj także

Hubalczycy nigdy się nie poddali

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2019 07:00
We wrześniu 1939 roku "Hubal" brał udział w obronie Grodna przed Armią Czerwoną. Po kapitulacji innych oddziałów pułk, w którym służył, zdołał przedrzeć się przez linie wroga. Mimo decyzji przełożonego o rozwiązaniu oddziału major Henryk Dobrzański postanowił kontynuować marsz ku stolicy i dalszą walkę.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Był taki czas"

Ostatnia aktualizacja: 03.09.2012 07:00
Leopold Kozłowski wielokrotnie był na granicy życia i śmierci. Za każdym razem życie ratowała mu… muzyka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Sonderaktion Krakau" - brutalny atak na polską inteligencję

Ostatnia aktualizacja: 06.11.2019 08:15
- Moment przeprowadzenia nas z dworca do obozu w Sachsenhausen to najstraszniejsze wspomnienie z tamtych dni. Pędzono nas w morderczym tempie, między nami byli ludzie starzy, chorzy, którzy upadali ze znużenia, bito ich i tłuczono kolbami - mówił prof. Jan Marian Gwiazdomorski, świadek "Sonderaktion Krakau".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbrodnia bez kary

Ostatnia aktualizacja: 21.11.2012 06:00
Przez całe lata prominentni naziści w Ameryce Południowej cieszyli się wolnością i właściwie wcale się nie ukrywali.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zamojszczyzna pamięta. Ponad 100 tys. Polaków wysiedlonych przez Niemców

Ostatnia aktualizacja: 27.11.2019 05:50
- Oddziały SS otaczały wioskę, ludzi pędzono pieszo lub dowożono furmankami do obozu przejściowego w Zamościu lub w Zwierzyńcu. A tu dochodziło do dantejskich scen. Oddzielano dzieci od rodziców, a następnie je segregowano - wspominał Kazimierz Kubala, świadek wysiedleń na Zamojszczyźnie w listopadzie 1942 roku.
rozwiń zwiń