Historia

Zdzisław Beksiński - śmierć jak z obrazów

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2020 06:02
Był jednym z najbardziej uznanych przedstawicieli sztuki współczesnej w Polsce. Przesiąknięta apokaliptycznymi wizjami twórczość pomagała mu oswoić lęk przed śmiercią, która nieustannie towarzyszyła rodzinie Beksińskich.
Audio
  • – Grafika komputerowa tak mnie wciągnęła, że nie wytrzymuję przy sztalugach, tylko stale biegnę do komputera i właściwie to głównie przy nim siedzę – mówił Zdzisław Beksiński w swojej pracowni w rozmowie ze Zdzisławą Błażkowską. (PR, 3.01.1999)
  • Rozmowa Hanny Marii Gizy ze Zdzisławem Beksińskim. (PR, 12.01.2004)
  • – On nie miał łatwego życia psychicznego – mówi Wiesław Ochman, śpiewak operowy i przyjaciel artysty. Gościem w audycji Dariusza Bugalskiego z cyklu "Klub Trójki" był również przyjaciel Beksińskiego i dyrektor Muzeum Historycznego w Sanoku - - Wiesław Banach. (PR, 25.06.2012)
Zdzisław Beksiński
Zdzisław BeksińskiFoto: Muzeum Historyczne w Sanoku

Beksińskiego, który za kilka dnia miał skończyć 76 lat, zamordował syn małżeństwa pomagającego artyście w pracach domowych.

Zamordowany dla pieniędzy

21 lutego 2005 roku do drzwi mieszkania zapukał 19-letni Robert K. Zdesperowany chłopak był szantażowany przez wierzyciela, u którego zadłużył się w listopadzie podczas zabawy w dyskotece. Musiał spłać dług do końca lutego, ale należności cały czas rosły.

Robert długo czekał pod blokiem i wahał się przed podjęciem decyzji. Ostatecznie zadzwonił do domofonu mieszkania Zdzisława Beksińskiego i podał się za swojego ojca. Gdy spotkał się z artystą u progu drzwi, powiedział, że ojciec został zagadany przez sąsiadkę i przyjdzie po chwili. Wyznał, że jest sam dopiero gdy Beksiński zamknął drzwi.

Zdzisław Beksiński odmówił pożyczenia pieniędzy chłopakowi i poinformował go, że powie o wszystkim jego ojcu. Zdążył nawet do niego zadzwonić, ale ojciec Roberta nie odebrał. W tym samym czasie nastolatek zaatakował artystę. Robert K. zadał Zdzisławowi Beksińskiemu dwadzieścia ciosów nożem.

Pod blokiem w samochodzie czekał jego młodszy o trzy lata kuzyn - Łukasz, którego spotkał przypadkiem przed wyjazdem do Warszawy z rodzinnego Wołomina. Według zeznań Roberta, wiedział o planie pożyczenia pieniędzy od Beksińskiego, jednak Łukasz zeznawał, że dowiedział się o tym dopiero w trakcie jazdy samochodem.

Robert zadzwonił do Łukasza i poprosił go o pomoc w uprzątnięciu miejsca zbrodni. Mieszkanie i ubrania mordercy były poplamione krwią. Dwaj nastolatkowie zabrali z mieszkania jedynie sto płyt CD oraz dwa aparaty fotograficzne.

Nieudolne próby zatuszowania śladów zbrodni nie przyniosły efektów – Robert i Łukasz zostali aresztowani po dwóch dniach i usłyszeli werdykt sądu w 2006 roku. Morderca dostał maksymalny wyrok 25 lat pozbawienia wolności, a jego kuzyn został skazany na 5 lat za pomoc w zabójstwie.

Geniusz z Sanoka                                                                                            

76 lat wcześniej, 24 lutego 1929, podczas niezwykle mroźnej zimy urodził się Zdzisław Beksiński. Przyszedł na świat w uznanej w Sanoku rodzinie – jego przodkowie zakładali fabrykę kotłów, która po latach przekształciła się w słynny zakład Autosan. Zdzisław Beksiński dorastał w rodzinnym domu, zamieszkiwanym przez jego rodzinę przez pięć pokoleń.

Od dzieciństwa obcował ze śmiercią. Gdy miał dziesięć lat, wybuchła II wojna światowa, a miejscem zabaw jego i rówieśników zostały podwórka upstrzone niewybuchami. Przez jedną z takich zabaw stracił w lewej dłoni część kciuka oraz palca wskazującego. Zdał maturę pod koniec lat 40. i rozpoczął studia architektoniczne.

– Ja chciałem zostać reżyserem filmowym, ale ojciec mnie wepchnął na architekturę, bo uważał, że Polska jest zniszczona i architekci będą mieli niesłychane pole do popisu i zarobków. Traktował to jeszcze w sposób nieco kapitalistyczny, bo nie wiedział jak to będzie wyglądało w przyszłości – wspominał Zdzisław Beksiński w 1999 roku w rozmowie ze Zdzisławą Błażkowską na antenie Polskiego Radia. – Miałem obiecane, że jak skończę architekturę, to ojciec mi zafunduje szkołę filmową, ale ojciec umarł i przyszły nakazy pracy, a szkoła filmowa przestała być atrakcyjna, bo dominował socrealizm i nie chciałem już kręcić filmów, jakie wtedy powstawały.

Po ukończeniu studiów przez kilka lat pracował w zawodzie, ale już wtedy rozpoczął poważne rozwijanie artystycznych pasji – fotografii oraz malarstwa. Tym drugim zainteresował się szczególnie z powodu braku możliwości wywoływania zdjęć podczas pracy na budowie.

– Malarstwo i rysunek zacząłem uprawiać jako poganiacz niewolników na wielkich budowach socjalizmu, w takiej scenerii trochę "Człowieka z marmuru" – wspominał w rozmowie z 1999 roku.

Mieszkał w Sanoku, w którym wstąpił do lokalnego oddziału Polskiego Towarzystwa Fotograficznego. Na początku twórczości artystycznej był znany bardziej jako autor awangardowych zdjęć i jest uznawany za jednego z najwybitniejszych na świecie przedstawicieli tego nurtu sztuki.

– W latach 50. w stalinowsko-gomułkowskiej Polsce w dalekim Sanoku przy prawie żadnych możliwościach technicznych Beksiński wszedł w historię światowej fotografii. Jego twórczość była fenomenalna, nosił ją w sobie i właściwie realizował fotografie, które widział pod powiekami i w sercu. Wyprzedził wtedy większość kierunków awangardowych sztuki aż po lata 70. – powiedział Wiesław Ochman, śpiewak operowy i przyjaciel Beksińskiego, w audycji Dariusza Bugajskiego z cyklu "Klub Trójki".

Obrazy widywał w snach

W latach 60. odszedł od fotografii i skupił się na malarstwie. W tym czasie pracował w Sanockiej Fabryce Autobusów "Autosan" i projektował nadwozia pojazdów produkowanych w zakładzie.

– Zaczynałem jako abstrakcjonista, spawający blachy i rozmaite takie rzeczy. Przeszedłem przez rzeźbę, sztukę fantastyczną, a w tej chwili robię jakby takie powiększone rysunki piórkiem, tylko że są rysowane przy pomocy pędzla i kolorów – wspominał w 1999 roku.

Zdzisław Beksiński jest najbardziej znany z tzw. fantastycznego okresu twórczości, kiedy malował obrazy przesiąknięte indywidualnym stylem, nawiązującym do apokaliptycznych wizji. Inspirację do dzieł czerpał z wizji nawiedzających go w trakcie snu. Malowanie pomagało mu oswoić dręczący go nieustannie lęk przed śmiercią.

Malował dla siebie i jak sam twierdził, najchętniej w ogóle nie sprzedawałby obrazów. Był jednak do tego zmuszony w celach zarobkowych.

 Nie wiem, co znaczy coś, co namalowałem na obrazie i czemu to ma służyć. Natomiast chciałbym, aby poruszyło widzem na tyle, na ile poruszyło mną, gdy to robiłem. W twarzach, które maluję, szukam bryły, oświetlenia i plastycznego wyrazu, natomiast na pewno nie szukałem psychologii. Nigdy nic celowo nie opowiadam, nie nawiązuję do niczego. Po prostu coś przychodzi mi do głowy i ja to chcę zrobić. Nie mam w ogóle zamiaru niczego opowiedzieć – mówił Zdzisław Beksiński w rozmowie z Hanną Marią Gizą w 2004 roku.

Podczas malowania uwielbiał słuchać muzyki. Jak wspominał, zdarzało mu się to robić nawet przez 10-14 godzin dziennie. Co ciekawe, przy wykonywanych w ostatnich latach życia pracach wykonanych przy użyciu komputera, muzyka mu przeszkadzała, dlatego zazwyczaj pracował wtedy w ciszy.

Grafiką komputerową zainteresował się w drugiej połowie lat 90. Ostatnie lata jego twórczości obfitują w wykonane tą techniką fotomontaże, które nawiązują do artystycznej fotografii z pierwszych lat twórczości.

– Grafika komputerowa tak mnie wciągnęła, że nie wytrzymuję przy sztalugach, tylko stale biegnę do komputera i właściwie to głównie przy nim siedzę – mówił w 1999 roku.

Zdzisław Beksiński prywatnie

– Bardzo długo rozmawialiśmy o takich sprawach, o których raczej nie mówi się na antenie i zdaję sobie sprawę, że jeśli chodzi o psychikę, to nie miał łatwego życia– -powiedział Wiesław Ochman w audycji Polskiego Radia z 2012 roku.

Dużą traumą dla Zdzisława Beksińskiego była śmierć żony Zofii, która zmarła 22 września 1998 roku. Była podporą rodziny, szczególnie dla ich syna, Tomasza Beksińskiego, który pracował jako dziennikarz Polskiego Radia.

Tomasz Beksiński popełnił samobójstwo niedługo po śmierci matki, 24 grudnia 1999 roku. Wcześniej wielokrotnie podejmował nieudane próby samobójcze. Zdzisław Beksiński mierzył się z zarzutami, że był przyczyną problemów psychicznych syna. Wypominano mu, że nie radził sobie z wychowaniem dziecka i nie potrafił mu poświęcić odpowiedniej uwagi w latach młodości.

Problemy w relacjach z synem miały źródło w dzieciństwie Zdzisława Beksińskiego. Sam nie miał dobrych relacji ze swoim ojcem – Stanisławem Beksińskim. Źle wspominał dzieciństwo i ograniczenia narzucane przez ojca, dlatego postanowił dać nieograniczoną swobodę swojemu synowi. Tomasz Beksiński, który nie potrafił odnaleźć się w życiu, często wypominał błędy popełnione przez swojego ojca w wychowaniu.

Spuścizna Beksińskiego

Przed śmiercią przepisał cały dorobek artystyczny na rzecz Muzeum Historycznego w Sanoku, jakby nie wierząc w pozytywny odbiór swojej twórczości przez świat wielkiej sztuki. Zbiory muzeum powiększyły się również o zapisy multimedialne, listy i filmy dokumentujące życie rodzinne twórcy. Muzeum posiada obecnie największą kolekcję dzieł artysty, obejmującą kilka tysięcy obrazów, reliefów, rzeźb, rysunków, grafik i fotografii.

 Jestem introwertykiem w niewielkim stopniu wrażliwym na rzeczywistość. Nie mam żadnego credo artystycznego. Nigdy nie zadawałem sobie pytania, co jest dla mnie najważniejsze, ale myślę, że najistotniejsza jest dla mnie absolutna wolność – mówił w Polskim Radiu Zdzisław Beksiński w rozmowie z Hanną Marią Gizą w 2004 roku.

Artysta został pochowany na cmentarzu w Sanoku w rodzinnym grobie obok m.in. żony i syna Tomasza.

sa/im

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Głosy umarłych w domu Beksińskich

Ostatnia aktualizacja: 27.02.2014 12:00
– Miałam niezwykły wgląd we wnętrze ich domu. Zdzisław Beksiński stawiał bowiem mikrofon i nagrywał domowe życie. Słyszałam pracującą pralkę, to, co mówił Tomasz lub jego matka – opowiadała w Dwójce Magdalena Grzebałkowska, autorka książki "Beksińscy. Portret podwójny".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Beksińscy z bardzo bliska. Tajemnice rodzinnego archiwum

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2016 11:46
- Nie zdarzyło się dotąd, żeby artysta takiej klasy jak Zdzisław Beksiński zostawił po sobie tyle materiału wideo. Są tam naprawdę fascynujące rzeczy - mówił w Trójce montażysta filmowy Cezary Grzesiuk.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Jakbym miał kumpla". Leto o korespondencji z Beksińskim

Ostatnia aktualizacja: 29.01.2018 11:00
 - Pojęcia "mistrz" i "uczeń" często pojawiają w kontekście tej książki, ale to spore zniekształcenie naszej relacji - podkreślał w Dwójce Norman Leto, bohater książki "Detoks. Zdzisław Beksiński, Norman Leto. Korespondencja, rozmowa".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Sanok – miasto wyjątkowej rodziny

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2018 19:00
Pani Ania jest kosmetyczką. Salon kosmetyczny to miejsce, gdzie się rozmawia o wszystkim. Pani Ania w czasie zabiegów opowiada o swojej wielkiej pasji, jaką jest malarstwo Zdzisława Beksińskiego i jak się ta pasja narodziła.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jerzy Nowosielski - artysta na styku kultur

Ostatnia aktualizacja: 21.02.2020 05:45
Dorastał na pograniczu różnych narodów i wyznań. Swoją prawosławną duchowość przekładał na obrazy, w których starał się łączyć tradycje Wschodu i Zachodu. U szczytu popularności jego dzieła doczekały się nawet licznych falsyfikatów za granicą. W Archiwum Polskiego Radia zachowały się wywiady z artystą.
rozwiń zwiń