Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Michał Wieczorek poleca: Noori and his Dorpa Band

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2022 09:00
Ostinato Records znów przynoszą perłę ze Wschodniej Afryki. Wszystko dzięki potędze TikToka.
Noori  His Dorpa Band
Noori & His Dorpa BandFoto: Janto Djassi

Okładka płyty "Beja Power" Noori & His Dorpa Band Okładka płyty "Beja Power" Noori & His Dorpa Band

Zanim jednak przejdziemy do rzeczonego medium społecznościowego, musimy cofnąć się w czasie. I to dwukrotnie. Noori jest przedstawicielem Beja, grupy etnicznej zamieszkującej sudańskie wybrzeże Morza Czerwonego. Podobno przywędrowali z Nubii i Egiptu za czasów pierwszych faraonów. W kraju są jedną z najbardziej dyskryminowanych grup, mieszkają na terenach zasobnych w bogactwa naturalne, z dostępem do Morza. Błogosławieństwo dla rządu centralnego, dla Beja przekleństwo. Noori w latach 90. dostał od ojca lirę tambur (zwaną w niedalekiej Etiopii krar), na jednym ze śmietnisk znalazł gitarę elektryczną, z której do użytku nadawał się tylko gryf. Połączył te dwa instrumenty w całość i tak powstała jedyna w swoim rodzaju hybryda, tambo-guitar. Z Dorpa Band Noori gra już 16 lat, ale dopiero dzięki wideo na TikToku, na które trafili założyciele Ostinato, o ich muzyce może dowiedzieć się świat. 

Hybrydowa jest też muzyka Beja, jak wszystko, co pochodzi z wybrzeży Morza Czerwonego, prawdziwego tygla i skrzyżowania kultur. Ze wschodu przychodzą wpływy arabskie, perskie i indyjskie, z zachodu, z głębi Afryki – berberskie, etiopskie, bambara, malinke. To wszystko – i nawet jeszcze więcej – słychać w muzyce Dorpa Band, który dziś jest jednym z symboli oporu Beja przeciwko władzy z Chartumu. O tym też jest ten album, choć nie pada na nim ani jedno słowo. Wystarczy, że Dorpa Band dumnie niesie swoje melodie, że nie ulega naciskom na arabizowanie swojej muzyki. Wręcz przeciwnie, Noori za cel obrał nie tylko zachowanie, ale też odrodzenie kultury Beja, bezlitośnie nękanej za wieloletnich, dyktatorskich rządów Omara Al Baszira, obalonego dopiero w 2019 podczas rewolucji, w której Beja odegrali niebagatelną rolę.

Muzyka ta jest nadzwyczaj dostojna, jakby chcieli podkreślić starożytność swojej kultury, choć oczywiście jest to muzyka współczesna, prowadzona przez tambo-guitar i saksofon altowy Najiego. Jednocześnie – jakby w zaprzeczeniu tragicznych losów Beja – niezwykle lekka, zwiewna. „Al Amal”, nadzieja, to dobry tego przykład. Rytmiczny, bliski zanzibarskiemu taarabowi, z saksofonem przywodzącym skojarzenia z ethiojazzem, utwór jest delikatnie taneczny. Muszę przyznać, że spodziewałem się, że większość „Beja Power!” będzie właśnie taka, jakże się zaskoczyłem. Melodie wygrywane przez Nooriego są piękne, surowe, czasem delikatne. Przede wszystkim nostalgiczne. Mocne wpływy Addis Abeby słychać w minorowym „Jalbana” który brzmi jak zapomniany klasyk ze złotych lat Walias Band. W grze Nooriego pojawiają się echa tuareskiego, saharyjskiego rocka, malijskich bigbandów, czasem idzie jeszcze dalej, w stronę południowoazjatyckiej psychodelii.

Wreszcie jest „Daleb”, 11 minut (na winylu 7) hipnotycznego, gitarowego grania, otulającego niczym kocyk. Jestem w stanie uwierzyć, jak piszą wydawcy, że ta melodia może mieć 6 tysięcy lat, jest ponadczasowa. Odbijają się w niej wędrówki Beja, ich ciężki los, opór, miłość do ojczyzny, Morze Czerwone, góry, pustynia. Jest w nim wszystko. Fantastyczne zwieńczenie fenomenalnej płyty. Dajcie się porwać potędze muzyki Beja, nie pożałujecie.

Michał Wieczorek

Noori and his Dorpa Band

"Beja Power! Electric Soul & Brass from Sudan's Red Sea Coast"

Ostinato Records 2022

Ocena: 4,5/5

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.


Czytaj także

Muzyka Zakorzeniona w Radomskiem i Biskupiźnie

Ostatnia aktualizacja: 24.01.2021 06:00
Fundacja Muzyka Zakorzeniona w ubiegłym roku rozpoczęła działalność wydawniczą. Pod fundacyjnym szyldem ukazały się cztery płyty, a o dwóch ostatnich, “Biskupizna” oraz “Muzyka spod Radomia” w szczegółach opowiedział w audycji Piotr Baczewski. W rozmowie również o współczesnych możliwościach nagrywania muzyki wiejskiej na wsi.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Kkismettin" i odczarowanie Nikozji

Ostatnia aktualizacja: 27.04.2021 08:00
Antonis Antoniou jest niespokojnym duchem. Gra w dwóch odnoszących sukcesy zespołach – Monsieur Doumani i Trio Tekke, z którymi eksploruje różne aspekty greckiego folku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dżerpedżeż czyli echo

Ostatnia aktualizacja: 28.09.2021 09:00
Polskie słowo oznaczające echo jest krótkie, sekundowe wręcz, efemeryczne, indywidualne, mało waży, z powietrzem się kojarzy i z nimfą. Czerkieskie (czy też adygejskie) dżerpedżeż jest dłuższym, bardziej złożonym słowem, twardszym, cięższym, konkretnym, mocnym, tworzy szerszą wspólnotę liter i kojarzy się bardziej z ziemią. Tak przynajmniej to wygląda, czy też brzmi, z polskiej perspektywy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Znany nieznany. Afgański klasyk odkryty na nowo

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2022 10:00
Nashenas – nieznany w dari, jednym z urzędowych języków Afganistanu. Tak kazał się zapowiadać Mohammad Sadiq Fitrat, gdy wchodził na antenę kabulskiego radia. Bał się gniewu ojca i pozostał przy tym przydomku, nawet wtedy, gdy został jedną z gwiazd w swoim rodzinnym kraju.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Mistyka Baulów w kosmicznych obłokach

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2022 21:00
Znów piszę o międzykulturowym spotkaniu, ale tym razem okoliczności były dużo dramatyczniejsze. “Matir Gaan” jest w zasadzie pokłosiem kryzysu uchodźczego z 2015 roku i albumem terapeutycznym.
rozwiń zwiń