X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

30. rocznica zabójstwa ks. Stanisława Suchowolca. Czy kapłan padł ofiarą Służby Bezpieczeństwa?

Ostatnia aktualizacja: 30.01.2019 17:00
30 lat temu, 30 stycznia 1989, w Białymstoku znaleziono zwłoki ks. Stanisława Suchowolca. Ksiądz był kapelanem białostockiej "Solidarności" i przyjacielem Jerzego Popiełuszki. Kapłan zatruł się tlenkiem węgla w swoim mieszkaniu. O tym, że było to morderstwo, opinia publiczna dowiedziała się dopiero w 1991 roku.
Audio
  • 29.01.19 Piotr Litka: „Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że doszło do celowego podpalenia na plebanii ks. Suchowolca (…)”.
ks. Stanisław Suchowolec
ks. Stanisław SuchowolecFoto: IPN

Ciało księdza znaleźli nad ranem ks. Edward Rafało, ks. Józef Koszewnik i gospodyni Danuta Frączek. Całą trójkę zaniepokoił swąd unoszący się w powietrzu. Ks. Suchowolec zajmował pokój przechodni i sypialnię. Drzwi do pokoju przechodniego były zamknięte na klucz (wywarzył je ks. Rafało), ale drzwi do sypialni były lekko uchylone. Cała trójka weszła do pomieszczenia i z przerażeniem stwierdziła, że ks. Suchowolec leży martwy na podłodze. Był częściowo zawinięty w kołdrę, ręce i głowę miał okopconą. Nieopodal leżał pies kapłana – Nika. Również nie żyła. W pokoju widoczne były ślady pożaru świadczące o tym, że ogień zajął stół, termowentylator, fragment fotela i abażur.

Wezwani na miejsce milicjanci i prokurator dokonali trzech wizji lokalnych. Dopiero za trzecim razem, już po sekcji zwłok kapłana, która wykazała w jego krwi 1,9 promila alkoholu, znaleziono w mieszkaniu do połowy opróżnioną butelkę wódki. Biegli stwierdzili, że przyczyną śmierci było zatrucie tlenkiem węgla, a pożar wywołał zapłon kurzu w termowentylatorze.

Przyjaciel Popiełuszki

Stanisław Suchowolec przyszedł na świat 13 maja 1958 roku w Białymstoku. W 1977 roku ukończył liceum i wstąpił do seminarium. Święcenia otrzymał w czerwcu 1983 roku.

Jerzy Popiełuszko i Stanisław Suchowolec zaprzyjaźnili się po ukończeniu seminarium. Suchowola, w której ks. Stanisław odbywał posługę duszpasterską w charakterze wikarego, znajdowała się zaledwie cztery kilometry od wsi Okopy – rodzinnej miejscowości Popiełuszków. Suchowolec podziwiał jedenaście lat starszego Popiełuszkę, który w tamtym czasie był już znany ze swoich mszy za ojczyznę i związków z opozycją. Mężczyźni darzyli się dużym zaufaniem. Ks. Popiełuszko powiedział kiedyś do matki: "Mamo, nie martw się, bo gdyby, nie daj Boże, coś mi się stało, to przecież Staszek mnie zastąpi".

Po porwaniu i morderstwie Popiełuszki, Suchowolec odprawił mszę żałobną w intencji przyjaciela, zorganizował też wyjazd autokarem swoich parafian na pogrzeb duszpasterza w Warszawie. Przede wszystkim jednak zdecydował się kontynuować jego dzieło w postaci mszy za ojczyznę.

Nie zaprzestał działalności po przeniesieniu do parafii Niepokalanego Serca Maryi na białostockich Dojlidach. Robotniczy charakter dzielnicy sprzyjał jego pracy w kręgach opozycyjnych. W 1988 roku Suchowolec został nawet jawnie mianowany kapelanem robotniczym przez Komitet Organizacyjny NSZZ "Solidarność" Fabryki Przyrządów i Uchwytów w Białymstoku.

Na celowniku bezpieki

Młodym księdzem lokalna Służba Bezpieczeństwa zaczęła interesować się już dekadę wcześniej. Z biegiem czasu kapłan znalazł się pod baczną i coraz bardziej szczegółową obserwacją funkcjonariuszy. W jego mieszkaniu założono podsłuch. Suchowolec otrzymywał pogróżki, trzy razy go pobito.

Od 1987 roku volkswagen passat księdza uległ serii usterek, których przyczyną bez wątpienia było działanie "osób trzecich". Odkręcane śruby w kołach i w końcówkach wahacza, przecięte gumowe osłony krzyżaków – takich "uszkodzeń" musiał obawiać się przed każdą podróżą autem. W sierpniu 1988 roku ktoś rzucił w wóz księdza kamieniem. Dwa dni później podpalono ścianę domu jego rodziców.

- W przypadku ks. Suchowolca pojawiło się bardzo duże zainteresowanie cenzorów głoszonymi przez niego kazaniami. Spisywano właściwie słowo w słowo homilie kapłana i zgłaszano w formie zawiadomień do prokuratury. Wskazywano w którym momencie swoich nauk ksiądz złamał PRL-owskie prawo – wyjaśnił dziennikarz Piotr Litka, gość audycji Łukasza Kurtz-Królikiewicza z cyklu "Kulisy spraw" w Polskim Radiu 24.

To, że ksiądz znalazł się na celowniku bezpieki zaniepokoiło białostockie środowisko opozycyjne. Do ochrony księdza zgłaszali się dobrowolnie działacze podziemia. Kapłan otrzymał od nich psa – dobermana Nikę, której zadaniem było go strzec. Ksiądz występował też o przyznanie mu prawa do noszenia gazu łzawiącego. Jego prośbę władze zignorowały.

Mnożące się wątpliwości

Wokół śmierci kapłana od początku zaczęły narastać liczne wątpliwości. Śledztwo prowadzono w pośpiechu i bez należytej staranności, tendencyjnie dobierano dowody, przeciwko czemu protestowali mecenasi Lech Lebenstein (reprezentujący kurię) i Jerzy Neumann (pełnomocnik rodziny zmarłego) - niestety bezskutecznie.

Wiadomo, że w dniu śmierci ksiądz Suchowolec był roztrzęsiony, nerwowy i bliski płaczu. Potwierdza to kilka osób, z którymi spotkał się feralnego, styczniowego wieczora. Świadkowie twierdzą, że zachowanie kapłana było związane z rozmową, którą przeprowadził z nikomu nieznanym, około 40-letnim mężczyzną, który zjawił się w jego mieszkaniu wczesnym popołudniem. Czego dotyczyła rozmowa, nie wiadomo.

W sprawie pojawił się szereg wątpliwości. Pierwszym niepasującym do układanki elementem był alkohol wykryty we krwi kapłana. Ksiądz znany był ze swojej wstrzemięźliwości. Ponadto dwa tygodnie wcześniej Suchowolec złożył – razem z kilkoma działaczami opozycyjnymi – śluby abstynencji, dopóki będą działać w podziemiu.

Drugą wątpliwość wzbudzało zachowanie psa księdza, Niki. Doberman w dniu śmierci Suchowolca zachowywał się niecodziennie. Był osowiały i zmęczony. Pierwsza sekcja zwłok psa wykazała, że w jego ciele znajdowało się ok. 4 proc. tlenkowej hemoglobiny, której wysokie stężenie we krwi powoduje zaczadzenie. Taka ilość nie powinna zabić zwierzęcia, a wręcz przeciwnie – wzbudzić jego nerwowość, wywołać szczekanie. Tymczasem Nika tej nocy nie szczekała (a przynajmniej nie tak głośno, by usłyszeli to sąsiedzi ks. Suchowolca). Ponad tydzień po pierwszej sekcji psa przeprowadzona została druga, która wykazała już śmiertelną dawkę hemoglobiny tlenkowej. Prof. Patryk Pleskot, autor książki "Zabić, mordy polityczne w PRL", pisze, że jeszcze przed drugą ekspertyzą, tezę o zaczadzeniu podał Jerzy Urban, ówczesny rzecznik rządu.

Najwięcej znaków zapytania wiązało się jednak z kwestią pożaru w mieszkaniu kapłana. Ogień płonął zaledwie ok. 20-30 sek. i zajął nieznaczną część mieszkania. Co istotniejsze – nie strawił doszczętnie samego termowentylatora, co poddawało w wątpliwość tezę o to właśnie urządzenie było źródłem ognia. Wykryto również, że powierzchnia stołu, którą objął pożar, pokryta była lepką, oleistą substancją - jak ustalono na początku lat 90., to jej zapłon spowodował pożar. Ponadto zignorowano ślad po uderzeniu tępym narzędziem w głowę, którą zinterpretowano jako skutek upadku z łóżka.

Zabić księży

Zabójstwo ks. Suchowolca nastąpiło dziewięć dni po śmierci ks. Stanisława Niedzielaka. Oficjalną przyczyną zgonu sędziwego warszawskiego kapłana był upadek, który doprowadził do złamania karku. Uraz księdza znanego z powiązań z opozycją był charakterystyczny dla ciosu karate. Na początku lipcu 1989 roku zginął w niejasnych okolicznościach ks. Sylwester Zych, którego zwłoki znaleziono na dworcu PKS w Krynicy Morskiej.

Dziennikarz Piotr Litka na antenie Polskiego Radia 24 stwierdził, że seria zabójstw księży mogła być dziełem Służby Bezpieczeństwa, której celem było rozbicie ustaleń dokonanych przez władze komunistyczne, część opozycji i środowiska kościelnego w 1989 roku.

– Być może chciano w ten sposób oddalić moment rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu, a nawet rozbić to, co zostało już uzgodnione wcześniej. Zginęli dwaj bardzo znani w swoich środowiskach kapłani, mocno związani ze środowiskami opozycyjnymi – podkreślał gość audycji.

Bez kary

Do sprawy księdza Suchowolca powrócono dopiero w 1991 roku. Lech Lebensztejn został szefem Prokuratury Wojewódzkiej w Białymstoku po zwycięstwie obozu opozycyjnego w wyborach kontraktowych 4 czerwca 1989. Dzięki pozycji Lebensztejn mógł otworzyć śledztwo na nowo. Powołano nowy zespół biegłych, który ustalił, że ks. Suchowolec padł ofiarą zbrodni – został ogłuszony, a jego mieszkanie podpalono. Niestety, prokurator Jerzy Zakrzewski, zdecydował się umorzyć śledztwo w tej sprawie w październiku 1993 roku z uwagi na niewykrycie sprawców.

Sprawę śmierci białostockiego kapłana badał od 2017 roku IPN, jednak w ubiegłym roku Instytut stwierdził, że nie ma podstaw do podjęcia na nowo śledztwa, z uwagi na brak nowych, wcześniej nieznanych okoliczności zbrodni.

- Brak jest dowodów na udział w zdarzeniach, które doprowadziły do śmierci księdza Stanisława Suchowolca, funkcjonariuszy służb specjalnych (czyli dawnej Służby Bezpieczeństwa - przyp. red.), bo tylko w tych kategoriach możemy to rozważać, jeśli chodzi o właściwość Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu – powiedział prokurator Mieczysław Góra z Referatu Śledczego w Bydgoszczy.

Bartłomiej Makowski

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Ksiądz Jerzy Popiełuszko - ofiara zbrodniczego systemu

Ostatnia aktualizacja: 19.10.2018 10:00
Ks. Popiełuszko został uprowadzony i zamordowany 19 października 1984 w pobliżu Górska pod Toruniem.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Morderstwa polityczne Warszawy. Długa lista znaczona krwią

Ostatnia aktualizacja: 09.08.2017 18:43
- Mord polityczny w okresie PRL mógł być przypadkowy, co pokazywało całą złożoność rzeczywistości tamtych czasów - mówi historyk, prof. Patryk Pleskot.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Prok. Andrzej Witkowski: wyśmiewano mnie za ustalenia ws. śmierci księdza Jerzego Popiełuszki

Ostatnia aktualizacja: 27.10.2018 17:10
- Dowody, które jednoznacznie wskazują na inny przebieg zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki pojawiły się już w 2002 roku - mówił na antenie Polskiego Radia 24 prokurator Andrzej Witkowski, który w swojej karierze dwukrotnie badał sprawę morderstwa kapelana "Solidarności".  W obu przypadkach, w latach 1990-1991 i 2000-2004, był odsuwany od śledztwa.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Okoliczności śmierć księży Sylwestra Zycha, Stanisława Suchowolca i Stefana Niedzielaka

Ostatnia aktualizacja: 13.01.2019 10:15
Kapłani zamordowani przez "nieznanych sprawców" w przededniu obrad Okrągłego Stołu. Do dzisiaj nie wyjasniono kto stał za śmiercią duchownych. Gościem Polskiego Radia 24 był Patryk Pleskot, historyk.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wypadek lub morderstwo. Niewyjaśniona śmierć ks. Stefana Niedzielaka

Ostatnia aktualizacja: 21.01.2019 09:00
W nocy z 20 na 21 stycznia 1989 roku zginął w niewyjaśnionych okolicznościach ks. Stefan Niedzielak. Mimo umorzenia przez prokuraturę śledztwa w 2009 roku z powodu braku dowodów, wszystko wskazuje, że ks. Niedzielaka zamordowała Służba Bezpieczeństwa. Sprawców do dziś nie znaleziono.
rozwiń zwiń