Psychologowie dziecięcy biją na alarm, wskazując na konkretne symptomy, które powinny zwrócić naszą uwagę. Granica jest płynna, ale zapalić się powinna nam w głowie tzw. "czerwona flaga", gdy nastolatek rezygnuje z dotychczasowych pasji i zainteresowań na rzecz samotnego spędzania czasu, ma duże wahania nastrojów i często jest smutny, a czasem mówi o tym, że płacze bez wyraźnego powodu. Niepokojące jest również, gdy unika kontaktów z rodziną, nie chce uczestniczyć w świętach, urodzinach czy imieninach, a przede wszystkim, gdy zamyka się przed rozmową z rodzicami. Choć deklaruje, że wszystko jest w porządku, rodzic intuicyjnie czuje, że traci z dzieckiem kontakt i ono gdzieś odpływa.
Choć wydaje się, że zjawisko alienacji wśród młodzieży narasta, kluczowe jest rozróżnienie dwóch pojęć: samotności i osamotnienia. Samotność kojarzy nam się z osobami starszymi, pozbawionymi bliskich. Młodzież natomiast często doświadcza poczucia osamotnienia, które jest paradoksalne w dobie powszechnej komunikacji. Mimo że nigdy wcześniej nie mieliśmy tylu narzędzi do natychmiastowego kontaktu, wielu młodych ludzi czuje się osamotnionych. Mają mnóstwo znajomych w mediach społecznościowych, piszą z wieloma osobami, ale brakuje im jednej, bezpiecznej i zdrowej relacji, w której mogliby się naprawdę otworzyć i poczuć w pełni zaakceptowani.
Dlaczego tak się dzieje? Relacja wymaga zaangażowania i czasu, a kontakty w sieci często pozostają połowiczne. Nastolatek może rozmawiać o grach na jednym portalu, o szkole na innym, ale po wyłączeniu komputera nadal jest sam. Problem ten nie dotyczy tylko Polski – to zjawisko ogólnoświatowe, o czym świadczą chociażby dyskusje na temat ograniczenia wieku korzystania z social mediów.
Oczywiście, fundamentem jest rozmowa. Ale jak podkreślają specjaliści, często rodzice mają gotowy pomysł na pomoc, nie pytając dziecka, co dla niego byłoby naprawdę wspierające. Zamiast mówić "wiem lepiej", warto pytać nastolatka, czego potrzebuje, bo być może jego pomysł na rozwiązanie problemu różni się od naszego. Nie można też zwalniać się z zainteresowania, nawet gdy dziecko idzie do liceum i coraz bardziej zamyka swoją sferę prywatną – rodzic nie może tracić czujności i zainteresowania jego życiem. Przede wszystkim jednak należy podchodzić z ciekawością, a nie tylko zakazami. Świat cyfrowy jest światem naszych dzieci. Nie możemy go demonizować, ale musimy edukować i z ciekawością przyglądać się, jak dziecko w nim funkcjonuje, z kim się komunikuje. Chodzi o to, by nie uciekało z rzeczywistości w ten wirtualny świat, ale by obie sfery były dla niego zdrowe.
Co jednak zrobić, gdy to nastolatek czuje się osamotniony i nie wie, jak sobie poradzić? Pierwszym krokiem powinno być znalezienie w swoim otoczeniu zaufanej osoby dorosłej. Może to być wychowawca, pedagog szkolny lub psycholog. Kontakt ze specjalistą w szkole nie wymaga zgody rodziców i jest miejscem, gdzie młody człowiek może otrzymać fachowe wsparcie. Czasem nastolatki same inicjują wizytę u psychologa i są już gotowe do rozmowy. Innym razem potrzebują więcej czasu i cierpliwości ze strony dorosłych, by stworzyć im bezpieczną przestrzeń do otwarcia się. Kluczem jest zaufanie.
Jesteśmy dopiero w fazie eksperymentu z technologią i nikt nie wie, jakie będą jej długofalowe skutki. Nie wolno nam zostawiać z nią dzieci samych, ale nie możemy też jej demonizować. Najważniejsze to towarzyszyć im z uważnością i gotowością do rozmowy, by w porę dostrzec, że za zamkniętymi drzwiami pokoju kryje się nie tylko potrzeba prywatności, ale i wołanie o pomoc.
pż