Wysłuchaj audycji "Dwójka na miejscu"<<<
Co łączy projekt lotniska dla taksówek powietrznych z obrotową płytą startową, pierwszy rejs "Batorym" do Nowego Jorku, odznakę "Znak spadochronowy", przygody Koziołka Matołka i małpki Fiki-Miki oraz radiowe opowieści o przenośnych telefonach transmitujących obraz telewizyjny? Choć na pierwszy rzut oka mogą brzmieć jak zupełnie niezwiązane ze sobą historie, wszystkie splatają się w niezwykłej biografii jednego człowieka - Mariana Walentynowicza.
20 sierpnia minęła 130. rocznica urodzin tego wszechstronnego twórcy o niezwykłej wyobraźni. Był autorem grafik, plakatów, reklam, karykatur, okładek partytur, scenografii baletowych i reportaży z licznych podróży. Projektował wnętrza i pawilony, fotografował. Był współtwórcą słynnego Koziołka Matołka i małpki Fiki-Miki. W czasie II wojny światowej przeszedł szlak bojowy z 1. Dywizją Pancerną gen. Stanisława Maczka jako korespondent wojenny. Po wojnie przez lata spotykał się ze słuchaczami Polskiego Radia, opowiadając o sztuce, podróżach i przyszłości, kreśląc wizje, które nieraz wyprzedzały swoją epokę o całe dekady.
Skarby Mariana Walentynowicza
Dziennikarz Marek Górlikowski, biograf Mariana Walentynowicza, wspominał w Dwójce początki pracy nad jego życiorysem. - Gdy zorientowałem się, że prawie nikt nie pamięta Walentynowicza, uznałem, że ktoś powinien go przypomnieć. Jego spadkobiercy zgodzili się wpuścić mnie na zakurzony, pełen pajęczyn strych, ale postawili jeden warunek. Powiedzieli, że stryjek zostawił rękopis czegoś pomiędzy pamiętnikiem a powieścią pod tytułem "Podróż, w której zgubiłem piątek". Mieliśmy więc umowę: ja spróbuję odnaleźć rękopis, a w zamian mogę przeglądać wszystkie archiwa - mówił w Dwójce.
- Byłem przekonany, że chodzi o kilka kartonów. Tymczasem okazało się, że są ich dziesiątki. Znalazłem szkice, akwarele, niedokończone komiksy, notatniki, fotografie. Prawdziwy skarb. Kiedy to zobaczyłem, zrozumiałem, że wyłania się z tego zupełnie nowa postać – Walentynowicz wielu talentów. Tak właściwie zaczęła się ta książka - dodał gość audycji "Dwójka na miejscu".
Fotografie, których nikt nie widział
Marek Górlikowski podkreślił, że na strychu znalazły się również rzeczy, których świat wcześniej nie oglądał. W drewnianym pudełku były rolki przedwojennych negatywów fotograficznych z lat trzydziestych.
- Był album zatytułowany "Jadwiga Beck" – poświęcony żonie ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. Walentynowicz przyjaźnił się z rodziną Becków i projektował ich willę. Są tam zdjęcia pani Beckowej z zupełnie zwyczajnego życia. Ale największym skarbem były fotografie z II wojny światowej - zaznaczył.
- Walentynowicz przeszedł z żołnierzami cały szlak bojowy przez Europę i fotografował pierwszą linię frontu, opuszczane miasta, a także wyzwolone obozy koncentracyjne. Nie wiem, co dziś dzieje się z tymi zdjęciami. Ostatni raz byłem na tym strychu dwa lata temu. To naprawdę cymelia - mówił na antenie.
Podróże jak narkotyk
W latach międzywojennych Walentynowicz utrzymywał się głównie z rysunków, które przynosiły mu dobre dochody. Przed wojną nie miał jeszcze własnej rodziny – nie miał żony ani dzieci. - Większość zarobionych pieniędzy wydawał na podróże. Sam zresztą mówił, że podróż jest dla niego jak narkotyk – nie potrafi usiedzieć w jednym miejscu. Na strychu znalazłem bilety, pieczątki paszportowe i całą dokumentację tych wypraw - powiedział Marek Górlikowski.
***
Tytuł audycji: Dwójka na miejscu
Prowadzenie: Monika Kopcik i Jakub Kukla
Goście: Marek Górlikowski (autor książki "Ilustrator. Przygody ojca Koziołka Matołka tylko dla dorosłych"), Wojciech Kalwat (historyk, autor filmu "Marian na wojnie"), Michał Rzecznik (Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego w Warszawie), Artur Wabik (Muzeum Komiksu w Krakowie, autor książki "Marian Walentynowicz. Koziołek Matołek, Walenty Pompka i Małpka Fiki-Miki")
Data emisji: 19.09.2026
Godz. emisji: 15.00
oł