Polskie Radio
Section05

Trójka

"John, syn Johna". Zdobywca Bookera Douglas Stuart o najnowszej książce

We "Wszystkich książkach świata" Michał Nogaś rozmawiał z Douglasem Stuartem - zdobywcą Bookera, autorem trzech powieści, z których każda ukazała się w Polsce. W przekładzie Macieja Studenckiego ukaże się niebawem jego najnowsza książka - "John, syn Johna". - Wiele tematów wynika z moich własnych, wciąż nierozwiązanych spraw z młodości. Złożyła się na to samotność, którą odczuwałem jako młody mężczyzna, a także poszukiwanie miłości i ludzi takich jak ja - mówił pisarz.
Zobacz więcej na temat:  Michał Nogaś

Skąd się wzięła nazwa "Bieszczady"?

Według legendy nazwa "Bieszczady" to miejsce występowania i ścierania się diabłów, czyli biesów oraz czadów, znaczy dobrych duchów, aniołów. Ta równowaga miała zapewniać spokój, co umożliwiło ludziom zasiedlanie tego kawałka ziemi. I choć to bardzo ciekawa, szczególnie kulturowo, etymologia, to z językoznawczego punktu widzenia nieprawdziwa. Nazwa "Bieszczady" pochodzi prawdopodobnie od średnio-dolno-niemieckiego beschet czy skandynawskiego besked w znaczeniu rozdział, rozdzielenie, rozłączenie. Od tego samego przodka pochodzą również "Beskidy". Oba te pasma stanowiły i stanowią nadal naturalną granicę - oddzielają terytorium Polski od innych państw. Dawniej było to Królestwo Węgier, dziś Ukraina, Słowacja i Czechy. Przejdźmy do odmiany. Dziś możemy pozdrawiać zarówno "z Bieszczad", jak i "z Bieszczadów" - obie formy są poprawne. Dawniej jednak zalecenia językoznawców mieszały się ze sobą. A było tak prawdopodobnie dlatego, że jedni za podstawową formę uznawali "te Bieszczady" (wyłącznie w liczbie mnogiej) i stąd tylko "tych Bieszczad" (tak jak Karpaty - Karpat czy Pieniny - Pieni
Zobacz więcej na temat: 

"Bohaterskie wspomnienia" Donalda Trumpa na temat zamachów z 11 września 2001 roku

Donald Trump wywołał ogromne kontrowersje swoimi najnowszymi wypowiedziami na temat zamachów z 11 września 2001 roku. Podczas uroczystości ku czci ratowników opowiadał o tym, jak to ćwierć wieku temu, został wyciągnięty ze zgliszczy. Mamy jakikolwiek twardy dowód, że taka akcja rzeczywiście się wydarzyła? Co mówią świadkowie wydarzeń na Ground Zero? Mamy do czynienia z tworzeniem fałszywej narracji, chłodno skalkulowanej techniki marketingu politycznego, mającej utrwalić mit założycielski lidera-bohatera? Dlaczego miliony wyborców bezkrytycznie wierzą w historię, skoro wystarczy kilka kliknięć, by zobaczyć, że to fałsz? Gościni: Aleksandra Wójtowicz, analityczka ds. nowych technologii i cyfryzacji, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych. 
Zobacz więcej na temat: