Historia

"Pan Wołodyjowski" - ważny film w burzliwych czasach

Ostatnia aktualizacja: 28.03.2020 05:58
51 lat temu, 28 marca 1969 roku w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie miała miejsce uroczysta premiera filmu "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana. Przy realizacji tak ważnego dla Polaków obrazu, realizatorzy natrafili na liczne trudności właściwe dla burzliwego roku 1968. 
Audio
  • "O rycerzu Rzeczypospolitej". Audycja Sławomira Szofa i Erazma Fethke z cyklu "7 dni w kraju i na świecie". (PR, 30.03.1969)
  • "Pan Wołodyjowski - bohater naszej młodości". Audycja Anny Retmaniak z cyklu "Konfrontacje". (PR, 12.04.1969)
Tadeusz Łomnicki jako Michał Wołodyjowski i Daniel Olbrychski (Azja Tuchajbejowicz) w filmie Pan Wołodyjowski w reżyserii Jerzego Hoffmana.
Tadeusz Łomnicki jako Michał Wołodyjowski i Daniel Olbrychski (Azja Tuchajbejowicz) w filmie "Pan Wołodyjowski" w reżyserii Jerzego Hoffmana.Foto: PAP Zbigniew Matuszewski

Zacząć od końca

Cała Polska z napięciem oczekiwała na pierwszą filmową wersję ostatniej części sienkiewiczowskiej "Trylogii". Reżyser – Jerzy Hoffman, zdecydował się bowiem zacząć od "Pana Wołodyjowskiego", zamiast pierwszego w kolejności "Ogniem i mieczem". Prawdopodobnie ta część wydała się Hoffmanowi najprostsza do zrealizowania i jako najkrótsza z całej "Trylogii" najłatwiej poddająca się adaptacji.

Razem ze współscenarzystą, pisarzem Jerzym Lutowskim, Hoffman skupił się przede wszystkim na warszawskim wątku romansowym, na historii Azji Tuchajbejowicza i rodziny Nowowiejskich oraz na widowiskowej obronie Kamieńca Podolskiego i honorowej śmierci Wołodyjowskiego z Ketlingiem.

Mimo więc faktu, że zwłaszcza z perspektywy lat, widać, że "Pan Wołodyjowski" miał być wprawką przed obszerniejszym "Potopem", który reżyser nakręcił w latach 1973 – 1974, to i tak było to bardzo trudne zadanie.

Budżet filmu wynosił 40 milionów złotych, co na tamte czasy było sumą zawrotną, a w charakterze statystów zatrudniono całe oddziały wojska. Dla samego Hoffmana było to wielkie wyzwanie, również dla tego, że był to jego pierwszy film zrealizowany samodzielnie, bez wieloletniego współpracownika Edwarda Skórzewskiego.

Film, z całą pewnością, można uznać za udany, o czym świadczy choćby sukces frekwencyjny. Na "Pana Wołodyjowskiego" do kin poszło 11 milionów Polaków. Przede wszystkim jednak, do dziś, film bardzo dobrze się ogląda. Jest to zasługa co najmniej kilku elementów.

Wierność autorowi

Po pierwsze scenariusz, może nieco zbyt epizodyczny, jak na standardy dzisiejszego kina wojennego, generalnie sprawdził się bardzo dobrze. Sprawnie i z werwą prowadzi widzów przez historię, przede wszystkim jednak zachowuje sienkiewiczowskiego ducha powieści. Mimo licznych, koniecznych w końcu skrótów, widać, że twórcom na każdym etapie pracy przyświecała idea wierności wobec autora powieści.

Z całą pewnością nie byłoby możliwe zrealizowanie tego celu, gdyby Hoffmanowi nie udało się zgromadzić tak wybitnej obsady. Zawdzięczamy to przede wszystkim uporowi reżysera. Tadeusz Łomnicki długo bowiem nie chciał zgodzić się na przyjęcie roli tytułowej. Czuł, że będzie to zadanie trudne, a do tego, będąc związanym przede wszystkim z teatrem, miał poczucie, że w kinie trudniej mu będzie zaprezentować wszystkie swoje atuty. Miał się czego obawiać, ponieważ jako aktor, który miał w Polsce status najwybitniejszego, przy ewentualnej porażce, i to w tak ważnej dla Polaków ekranizacji, mógłby stracić wiele.

Upór Hoffmana

Jerzy Hoffman jednak tak długo namawiał kręcącego nosem Łomnickiego, aż ten uległ. Ponieważ jednak był perfekcjonistą, przez pół roku szlifował umiejętność jazdy konnej, a przez rok pobierał lekcje szermierki u trzykrotnego mistrza świata, szablisty, Andrzeja Piątkowskiego.

Obsadzenie Łomnickiego okazało się strzałem w dziesiątkę. Tak sugestywnie wcielił się w postać Michała Wołodyjowskiego, że w powszechnej świadomości Łomnicki w pierwszej kolejności jest kojarzony z tą postacią. Dzięki lekcjom Piątkowskiego aktor był też przekonujący jako "pierwsza szabla Rzeczpospolitej".

Na ekranie Łomnickiemu towarzyszą aktorzy, którzy podobnie jak on stworzyli wybitne kreacje. Barwną postać Onufrego Zagłoby ze swadą zagrał Mieczysław Pawlikowski, którego do dziś uznaje się za najlepszego Zagłobę spośród wszystkich trzech ekranizacji kolejnych części "Trylogii". Wybitne role stworzyli też Magdalena Zawadzka (jako Basia Jeziorkowska), Barbara Brylska (jako Krzysia Drohojowska), Jan Nowicki (jako Ketling) czy Hanka Bielicka (jako stolnikowa Makowiecka).

Plastyczny obraz XVII wieku

Równie ważna, co gra aktorów, w przenoszeniu na ekran sienkiewiczowskiego ducha, okazała się warstwa wizualna, która musiała przecież zastąpić narrację wybitnego pisarza. Realizatorzy w składzie Jerzy Lipman (zdjęcia), Jerzy Groszang (scenografia), Wojciech Krzysztofiak (scenografia) i Lech Zahorski (kostiumy) pod kierunkiem reżysera stworzyli świat, który był wiarygodny ale przede wszystkim budził emocje.

W filmie nie brak widowiskowych scen, zapierających dech krajobrazów czy szlacheckich twierdz. Udało się to mimo faktu, że ogromną większość zdjęć kręcono nie w oryginalnych lokacjach na Ukrainie ale w Polsce. Nawet Kamieniec Podolski wybudowano "na nowo" w Chęcinach, tak samo z resztą jak Raszków czy fortyfikację Chreptiowską.

Trudny rok 1968

Większość zdjęć do filmu powstawała w 1968 roku, który był bardzo burzliwy w kontekście politycznym, co niestety mocno dało się twórcom we znaki. Po pierwsze, pewnego dnia spory oddział wojska, oddelegowany do pełnienia funkcji statystów w scenach bitewnych, opuścił plan filmu aby udać się do Czechosłowacji, w związku z operacją "Dunaj".

Po drugie sam Jerzy Hoffman, jako osoba o żydowskich korzeniach doświadczał w czasie pracy nad filmem licznych szykan ze strony władzy. Wielokrotnie był wzywany na całonocne przesłuchania, po których często jechał bezpośrednio na plan zdjęciowy. Funkcjonariusze próbowali zmusić go w ten sposób do wyjazdu za granicę, na co Hoffman się jednak nie zdecydował.

Udana realizacja historii małego rycerza, umożliwiła reżyserowi realizację "Potopu", a 30 lat później, już w wolnej Polsce, pierwszej części Trylogii – "Ogniem i mieczem". Sienkiewiczowski tryptyk pozostanie na pewno najważniejszym dziełem Hoffmana, a role w "Panu Wołodyjowskim" bez wątpienia największym filmowym osiągnięciem Tadeusza Łomnickiego czy Magdaleny Zawadzkiej.

az

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Mieczysław Pawlikowski. Jak Zagłoba walczył na niebie Anglii

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2020 07:30
Popularność przyniosła mu rola Zagłoby w filmowej wersji "Pana Wołodyjowskiego". Mało kto wie, że był też lotnikiem słynnych polskich Dywizjonów 300 i 301 w służbie brytyjskich Królewskich Linii Lotniczych w czasie II wojny światowej.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jerzy Wołodyjowski - pierwowzór małego rycerza

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2015 06:08
Jeden z głównych bohaterów "Trylogii" Henryka Sienkiewicza był postacią historyczną. Posłuchaj audycji o faktach i mitach, jakie narosły wokół tej legendy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Śladem filmowej "Trylogii". Ciężarówka i Pan Wołodyjowski

Ostatnia aktualizacja: 26.06.2017 13:58
W książce "Polska na filmowo" Marek Szymański opisał ciekawe miejsca w Polsce, w których powstawały kultowe, polskie filmy i seriale np. - "Janosik", "Czarne chmury", "Vabank", czy "Wiedźmin".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Chreptiów "Pana Michała". Od historii do literackiej legendy

Ostatnia aktualizacja: 26.10.2018 15:30
W audycji rozmawialiśmy o tym, czy sienkiewiczowski Chreptiów, związany z literacką postacią Michała Wołodyjowskiego istniał naprawdę i jak mogła wyglądać legendarna kresowa stanica.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pół wieku pieśni o Małym Rycerzu. "Przygody Pana Michała" mają 50 lat.

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2019 08:05
- Koń przed rozpoczęciem zdjęć był dla mnie wyrośniętym psem - śmiał się Tadeusz Łomnicki, wspominając pracę nad rolą Michała Wołodyjowskiego. Już od pół wieku - to przez pryzmat jego kreacji - spoglądamy na Sienkiewiczowskiego bohatera. Nie tylko dzięki filmowi, ale także serialowi, który na ekranach telewizorów zagościł po raz pierwszy 14 listopada 1969 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Posłuchaj! Mieczysław Pawlikowski o locie bombowcem: "Odłamki walą po kadłubie"

Ostatnia aktualizacja: 09.01.2020 06:00
W czasie II wojny światowej Mieczysław Pawlikowski, odtwórca roli Zagłoby w "Panu Wołodyjowskim", służył w dywizjonach bombowych 300 i 301. Na antenie Polskiego Radia wspominał loty bojowe nad Niemcami. 
rozwiń zwiń