X
Szanowny Użytkowniku
25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO). Zachęcamy do zapoznania się z informacjami dotyczącymi przetwarzania danych osobowych w Portalu PolskieRadio.pl
1.Administratorem Danych jest Polskie Radio S.A. z siedzibą w Warszawie, al. Niepodległości 77/85, 00-977 Warszawa.
2.W sprawach związanych z Pani/a danymi należy kontaktować się z Inspektorem Ochrony Danych, e-mail: iod@polskieradio.pl, tel. 22 645 34 03.
3.Dane osobowe będą przetwarzane w celach marketingowych na podstawie zgody.
4.Dane osobowe mogą być udostępniane wyłącznie w celu prawidłowej realizacji usług określonych w polityce prywatności.
5.Dane osobowe nie będą przekazywane poza Europejski Obszar Gospodarczy lub do organizacji międzynarodowej.
6.Dane osobowe będą przechowywane przez okres 5 lat od dezaktywacji konta, zgodnie z przepisami prawa.
7.Ma Pan/i prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawiania, przeniesienia, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania.
8.Ma Pan/i prawo do wniesienia sprzeciwu wobec dalszego przetwarzania, a w przypadku wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych do jej wycofania. Skorzystanie z prawa do cofnięcia zgody nie ma wpływu na przetwarzanie, które miało miejsce do momentu wycofania zgody.
9.Przysługuje Pani/u prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego.
10.Polskie Radio S.A. informuje, że w trakcie przetwarzania danych osobowych nie są podejmowane zautomatyzowane decyzje oraz nie jest stosowane profilowanie.
Więcej informacji na ten temat znajdziesz na stronach dane osobowe oraz polityka prywatności
Rozumiem
Historia

Sopocki festiwal 56’ - jazz wychodzi z podziemia

Ostatnia aktualizacja: 06.08.2019 07:00
- Jazz jest wszędzie i urabia zbiorową psychikę, to jest jego rewelacyjna społecznie właściwość. Festiwal uważam za start polskiego życia jazzowego - mówił Stefan Kisielewski w 1956 roku w Sopocie.
Audio
  • Leopold Tyrmand zapowiada występ zespołu Krzysztofa Komedy. (PR, 6-12.08.1956)
  • Leopold Tyrmand ogłasza zakończenie festiwalu. (PR, 12.08.1956)
  • Przemówienie Stefana Kisielewskiego na I Ogólnopolskim Festiwalu Muzyki Jazzowej w Sopocie. (PR, 07.08.1956)
  • Program "Spotkania po zmroku" poświęcony I Ogólnopolskiemu Festiwalowi Jazzowemu w Sopocie z 1956 roku. (PR, 11.10.2016)
Pisarz i propagator jazzu Leopold Tyrmand i założyciel zespołu Hot Club Melomani, Jerzy Duduś Matuszkiewicz, podczas I Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Jazzowej odbywającego się w dniach 6-12 sierpnia 1956.
Pisarz i propagator jazzu Leopold Tyrmand i założyciel zespołu Hot Club Melomani, Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz, podczas I Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Jazzowej odbywającego się w dniach 6-12 sierpnia 1956.Foto: Polska Agencja Prasowa

Festiwal jazzowy okazał się wielkim sukcesem komercyjnym. Wbrew oczekiwaniom organizatorów, do ledwo ponad 40-tys. miasta przyjechało aż kilkadziesiąt tysięcy fanów buntowniczej muzyki.

Odwilż dla jazzu

Na początku sierpnia 1956 roku zatłoczone pociągi zmierzały do Sopotu. W mieście zaczynało brakować miejsc noclegowych. Fanom spragnionym jazzu nie sprawiało to kłopotów i z niecierpliwością oczekiwali otwarcia festiwalu.

Przed rozpoczęciem koncertów ulicami Sopotu przeszła parada muzyków. Była próbą parodii oficjalnych pochodów pierwszomajowych. Mało znany wówczas sekstet Krzysztofa Komedy imitował kondukt pogrzebowy tradycyjnego jazzu. Zapowiadał tym samym własną erę nowoczesnego i awangardowego grania.

- Uprawiamy muzykę dość eksperymentalną, którą trzeba umieć słuchać. Jesteśmy pierwszym tego rodzaju zespołem w Polsce – przedstawił Krzysztof Komeda swoją twórczość w wywiadzie po zakończeniu festiwalu.

Posłuchaj wypowiedzi Leopolda Tyrmanda z I Ogólnopolskiego Festiwalu Muzyki Jazzowej.

Jazz w Polsce wciąż trzymał się tradycyjnych schematów, które wywodziły się z jego kolebki w Nowym Orleanie. Opowiadał o tym historyk, prof. Jerzy Eisler w audycji z cyklu "Spotkania po zmroku".

– Dzisiaj jazz często kojarzy się z ciężkim jazzem nowoczesnym. Ludziom, którzy nie weszli w tę muzykę ciężko byłoby się przy niej bawić. Wtedy był to głównie nowoorleański jazz tradycyjny i przy tym można było tańczyć i świetnie się bawić - mówił prof. Eisler.

Leopold Tyrmand w roli konferansjera

Za organizację festiwalu odpowiadał komitet artystyczny pod przewodnictwem Leopolda Tyrmanda wraz z gdańskim Państwowym Przedsiębiorstwem Imprez Estradowych.

Tyrmand instruował publiczność, w jaki sposób powinna reagować na muzykę. Zachęcał ją do oklaskiwania występów, co do tej pory było niecodziennym zjawiskiem, kojarzonym raczej z reakcją na przemówienia dygnitarzy.

Pierwszego dnia festiwalu, podczas koncertu zespołu Andrzeja Kurylewicza, nieomal doszło do tragedii. Rozentuzjazmowany tłum próbował wtargnąć do zatłoczonego pawilonu koncertowego. Władze rozważały odwołanie festiwalu, ale nie zdecydowały się na to z obawy o wybuch ekscesów.

Występy drugiego dnia zapowiedział Stefan Kisielewski, znany kompozytor i literat:

– Występuję tutaj jako gość z innego świata, muzyki tak zwanej poważnej. Wydaje mi się, że jazz jest niezwykle interesującym zjawiskiem artystycznym, muzycznym, a także obyczajowym, psychologicznym i socjologicznym. To zgromadzenie wygląda zupełnie inaczej niż koncert symfoniczny i wydaje mi się bliższe współczesnej naturze. Jazz jest wszędzie i urabia zbiorową psychikę, to jest jego rewelacyjna społecznie właściwość. Festiwal uważam za start polskiego życia jazzowego.

Posłuchaj, jak Stefan Kisielewski zapowiadał występów kolejnych zespołów.

Festiwal muzyki jazzowej był przełomowym wydarzeniem nie tylko pod względem muzycznym, ale również kulturowo-społecznym. W ramach imprezy odbyły się pierwsze wybory miss piękności w powojennej Polsce. Ostatniego, siódmego dnia festiwalu na miss Sopotu została wybrana Elżbieta Sosińska, młoda studentka z Wrocławia.

– Mówimy tutaj także o pewnym przełomie obyczajowym – stwierdziła Małgorzata Lisiewicz, dyrektor Muzeum Sopotu, w audycji "Spotkania po zmroku". – Entuzjazm tłumów był niebywały, masy przewróciły estradę i dość szybko zdecydowano o pokazie modelek na dachu pobliskiego budynku.

- Traktowaliśmy ten festiwal jak otwarcie drzwi na Zachód, do prawdziwego świata. Nasz własny świat był nędzny i zastępczy – wspominał jeden z widzów I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Jazzowej w Sopocie w 1956 roku.

Muzyka wyklęta

Dla socjalistycznych dygnitarzy PRL jazz był wrogą, imperialistyczną muzyką. Jego słuchaczy kojarzono z bikiniarzami, którzy nie przystawali do propagandowego wizerunku socjalistycznego społeczeństwa. – Do tego momentu jazz był właściwie muzyką wyklętą przez władze. Identyfikowano go z kulturą wywrotową – mówiła Małgorzata Lisiewicz.

Na przełomie 1948 i 1949 roku słuchanie jazzu zostało uznane za objaw wrogości wobec socjalizmu. Rozwiązano kluby jazzowe i zakazano wykonywania tej muzyki. Pomiędzy członkami oficjalnego Związku Młodzieży Polskiej, a młodymi sympatykami jazzu często dochodziło do ulicznych bójek. Ten okres nazywa się "jazzem katakumbowym".

Zmiana nastąpiła dopiero po śmierci Józefa Stalina w marcu 1953 roku. Jazz powoli wychodził z podziemia, a pierwszą imprezą muzyczną po jego powtórnym zalegalizowaniu zostały krakowskie Zaduszki Jazzowe, zorganizowane przez Leopolda Tyrmanda w 1954 roku.

Początek złotych lat polskiego jazzu

Odwilż 1956 roku zapoczątkowała znakomity okres dla polskiego jazzu. Na scenie sopockiego festiwalu zagrało wielu muzyków, którzy szybko zdobyli popularność. Większość z nich wkrótce stworzyła podwaliny nowoczesnego jazzu w PRL. Ich autorski styl zdobył uznanie na całym świecie i zyskał miano tzw. polskiej szkoły jazzu. Byli to m.in.: Jerzy "Duduś" Matuszkiewicz, Krzysztof Komeda, Jan Ptaszyn Wróblewski, Jerzy Milian, Andrzej Trzaskowski, Andrzej Kurylewicz.

Następna edycja festiwalu ponownie odbyła się w Sopocie, ale władze komunistyczne wyciągnęły wnioski i znacznie lepiej kontrolowały spontaniczne nastroje publiczności. Trzecia odsłona imprezy została przeniesiona do Warszawy. Festiwal odbył się we wrześniu 1958 roku pod nazwą Jazz Jamboree i jest kontynuowany w tej formie do dzisiaj.

Jazz był jednym z elementów ucieczki od fałszu życia codziennego, tej nieznośnej propagandy, która była propagandą nawet kiedy jej się wydawało, że nie jest. Bo nie potrafiła powiedzieć inaczej o rzeczach zupełnie oczywistych. Taką odtrutką była muzyka jazzowa – o społecznej roli jazzu opowiadał prof. Jerzy Eisler w audycji "Spotkania po zmroku".

sa

Źródła: Archiwum Polskiego Radia, M. Grzebałkowska, Komeda. Osobiste życie jazzu, Kraków 2018.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Leopold Tyrmand - miłość do jazzu zatrzymała go w USA

Ostatnia aktualizacja: 16.05.2019 06:02
- Co za cholerne ścierwo ten Tyrmand - pisał o nim Kisiel. - Cóż to za świnia, wyrzutek społeczeństwa. Człowiek, który mógł opisać ulicę Żelazną, wyjechał. Jak on mógł nam to zrobić?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tyrmand i Komeda, czyli sopocki jazz sprzed 60 lat

Ostatnia aktualizacja: 12.10.2016 15:30
W audycji będziemy wspominaliśmy I Ogólnopolski Festiwal Muzyki Jazzowej, który odbył się w Sopocie w sierpniu 1956 r.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Niewinni czarodzieje zapraszają do Warszawy lat 50.

Ostatnia aktualizacja: 16.11.2016 14:10
- Przywołujemy to, co działo się po 1956 roku. W zrujnowanej Warszawie pojawia się najlepsze pokolenie XX wieku, wystarczy wspomnieć Tyrmanda, Komedę, Polańskiego, Hłaskę - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Twórczość, życie i dziedzictwo Krzysztofa Komedy

Ostatnia aktualizacja: 23.04.2019 22:00
W "Klubie Trójki" o twórczości Krzysztofa Komedy rozmawiamy z Michałem Margańskim i Mariuszem Gradowskim, ale sięgamy też do archiwów Polskiego Radia.
rozwiń zwiń