Historia

Ołtarz mariacki Wita Stwosza. Historia powrotu gotyckiego arcydzieła

Ostatnia aktualizacja: 30.04.2024 05:45
30 kwietnia 1946 roku do Krakowa powrócił zrabowany przez Niemców w czasie II wojny światowej ołtarz mariacki Wita Stwosza. ‒ Ołtarz, znajdujący się w kościele Mariackim w Krakowie, to jedyny w swoim rodzaju zabytek rzeźby o wielkim światowym znaczeniu ‒ mówił prof. Karol Estreicher na antenie Polskiego Radia.
Ołtarz Wita Stwosza,  kosciół Mariacki, Kraków lipiec 2006
Ołtarz Wita Stwosza, kosciół Mariacki, Kraków lipiec 2006 Foto: Forum/Jan Morek

Powstanie ołtarza

Kościół Mariacki na rynku w Krakowie był głównym kościołem parafialnym miasta. W tej świątyni potężne rody fundowały kaplice i sprawiały ołtarze, a z drobnych składek ludności kupowano sprzęty. Budowlę nigdy nie dotknął pożar, co uchroniło jej wystrój przed zniszczeniem. ‒ W głębi absydy można zobaczyć olbrzymią, monumentalną strukturę ołtarza, błyszczącą kolorami i złotem w swojej głównej scenie i zdumiewającą swoimi płaskorzeźbami umieszczonymi na skrzydłach ‒ opowiadał prof.  Karol Estreicher w audycji "Odzyskany skarb" z cyklu "Poznać i zrozumieć".

Posłuchaj
19:08 odzyskany skarb___fl 2375_tr_0-0_118869446eafe216[00].mp3 "Odzyskany skarb" ‒ audycja Teresy Siedlarowej z cyklu "Poznać i zrozumieć". Gościem audycji był prof. Karol Estreicher. (PR, 17.09.1981)

Ołtarz ów, wedle zachowanych dokumentów, rzeźbił w latach 1477-1489 mistrz Wit Stwosz z Norymbergii. Przybył on do Polski z Frankonii na polecenie krakowskiego mieszczaństwa. W ciągu dziesięciu lat niezwykle rozwinął swoją działalność artystyczną. Prof. Karol Estreicher określił Stwosza mianem człowieka statecznego i "dziwnie pilnego".

Kunszt Stwosza

Ołtarz mariacki jest jedną z największych konstrukcji tego typu na świecie. Dzieło Stwosza to wielki szafiasty tryptyk, mający 13 metrów wysokości i 11 metrów szerokości. Został zbudowany z drzewa lipowego, dębowego i modrzewiowego, poddanego później złoceniu oraz malowanego. ‒ Podstawę ołtarza tworzy predella, na której opiera się środkowa część tryptyku oraz zamykane skrzydła, które można podziwiać w dni powszednie ‒ mówił prof. Karol Estreicher. Na skrzydła składa się 12 pól, przedstawiających płaskorzeźby z życia Marii i Chrystusa. Szczyt ołtarza jest zwieńczony figurami koronowanej Matki Boskiej w towarzystwie świętego Stanisława i Wojciecha, patronów Polski.

Znacznie okazalsze jest wnętrze ołtarza. W jego środkowej części zostały umieszczone rzeźbione postaci nadnaturalnej wielkości. Największa z nich liczy prawie 3 metry wysokości. Stwosz zaczerpnął tematykę przedstawianej sceny z legendy o życiu Matki Boskiej. ‒ Jednego dnia miał przybyć do Madonny anioł i oznajmić jej godzinę śmierci. Matka Boska przyjęła to z oddaniem. Przybyli do niej apostołowie, a w czasie tej tragicznej chwili jej oczom miała ukazać się postać Chrystusa ‒ opowiadał prof. Karol Estreicher.

Ta legenda była popularna w średniowieczu. Stwosz potrafił wyrazić ją w ołtarzu mariackim w zupełnie nowy sposób. ‒ Tutaj widzimy, jak u dołu głównej sceny klęczy, otoczona dwunastu apostołami, Matka Boska. Nie ma już siły, opadają jej ręce, a całe jej ciało omdlewa. Podtrzymuje ją święty Jakub ‒ mówił prof.  Karol Estreicher. ‒ W głębi ponad nimi w geście rozpaczy łamie ręce jeden z apostołów. Na lewo od Matki Boskiej stoi święty Piotr i czyta z książki modlitwę za konających.

Za najbardziej charakterystyczne cechy tego arcydzieła Stwosza można uznać dramatyzm i ekspresję. Stwosz przedstawił twarze w sposób niezwykle realistyczny, wyrzeźbione szaty również ukazują kunszt jego warsztatu. Nie układają się zgodnie z kształtami ciał. Są przestylizowane, wypełniają przestrzeń ołtarza, wywołując efekt ruchu i niepokoju. Łamią się ostro lub zawijają się gwałtownie, nie mając nic wspólnego z naturalizmem. Inspiracją do stworzenia ołtarza była sztuka flamandzka, której cechy Stwosz rozwinął i wyraził w formie rzeźby.

Próba ukrycia ołtarza

W sierpniu 1939 roku widmo zbliżającej się wojny było na tyle realne, że w trosce o bezpieczeństwo ołtarza rozmontowana go i wyjęto najważniejsze rzeźby. Następnie w drewnianych pakach przetransportowano Wisłą do Sandomierza, aby schować je w tamtejszym seminarium duchownym i katedrze. Prof. Karol Estreicher wspomina, że był zatrudniony przy tym i te działania kosztowały wiele trudu.

Jak twierdzi prof. Karol Estreicher, jeszcze przed wybuchem wojny w ośrodkach działalności hitlerowskiej, przygotowującej napad na Polskę, dojrzewał myśl o wywózce ołtarza mariackiego z Polski do Niemiec. Ich celem było przywłaszczenie dzieła jako przedmiotu kultury i sztuki niemieckiej oraz przedstawienie tej wizji całemu światu.

Niemców, po wkroczeniu do kościoła Mariackiego, zastał widok pustej szafy ołtarza, zasłoniętej tkaniną. Równocześnie dowiedzieli się o braku arrasów na Wawelu. ‒ Wiele osób zostało zatrzymanych do momentu ustalenia miejsca ewakuacji ołtarza. Arcybiskup Adam Sapieha zdradził informację, bo i tak w przeciągu kilku dni Niemcy by je odkryli ‒ mówił prof. Stanisław Waltoś w audycji "Ołtarz mariacki Wita Stwosza" z cyklu "Spotkania po zmroku".

Posłuchaj
30:16 ołtarz mariacki wita stwosza___v2016014798_tr_0-0_134391756eb122c4[00].mp3 "Ołtarz mariacki Wita Stwosza" ‒ audycja Dawida Dziedziczaka z cyklu "Spotkania po zmroku". Gośćmi audycji byli m.in. prof. Stanisław Waltoś i dr Agata Wolska. (PR, 22.11.2016)

Wywóz do Niemiec

Szafa ołtarza była osłonięta materiałami aż do marca 1940 roku, kiedy to okupacyjne władze niemieckie postanowiły wywieźć ją do Norymbergii. Figury uprzednio przewieziono z Sandomierza i złożono w skarbcu Rzeszy Niemieckiej w Berlinie. ‒ Paki z figurami były tak ogromne, że nie dało się ich ukryć. Nie było sensu ryzykować życia wielu aresztowanych osób ‒ dopowiadała dr Agata Wolska w audycji z cyklu "Spotkania po zmroku". 

Burmistrz Norymbergii Willi Liebel uzyskał od samego Adolfa Hitlera pozwolenie na zgromadzenie i ustawienie wszystkich części ołtarza w muzeum lub w jednym z kościołów w swoim mieście (gabaryty figur i ich liczba znacząco przeszkadzały w sprawnym funkcjonowaniu berlińskiego skarbca, zajmując nawet jego wąskie przejścia). Rozpoczęły się wtedy prace transportowe, jednak okazało się, że w Norymberdze nie ma miejsca o odpowiednich rozmiarach, aby ustawić ołtarz. Postanowiono wtedy złożyć ołtarz Stwosza w podziemiach góry zamkowej.  ‒ Znajdowałem się w tym czasie w Londynie. Zrozumiałem, że należy głośno oświadczać światu, że ołtarz mariacki jest zrabowany i znajduje się w Berlinie ‒ wspominał prof. Karol Estreicher. ‒ Natomiast wiedzieliśmy, że znajdował się pod zamkiem w Norymberdze.

Jednak w tamtym czasie w Berlinie miała miejsce wystawa, poświęcona ziemiom Generalnego Gubernatorstwa, gdzie ustawiono wielką makietę ołtarza. ‒ Chodziło o to, żeby w ostatniej chwili, gdy wojna już będzie przegrana dla Niemiec, hitlerowcy nie zatarli aktu rabunku i żeby ołtarz nie uległ jakimś zniszczeniom ‒ tłumaczył prof. Karol Estreicher.

Widok na ołtarz mariacki, Berlin 1941 rok
  Widok na ołtarz mariacki, Berlin 1941 rok

Próby odzyskania

Podjęte działania okazały się trafne. Wszystkie dokumenty dotyczące wywiezienia dzieła Stwosza zostały starannie zniszczone w ostanie chwili przed wkroczeniem wojsk aliantów do Norymbergii. ‒ Władze amerykańskie były przez nas wcześniej powiadomione z Londynu, gdzie przebywałem i prowadziłem biuro rewindykacyjne, że ołtarz mariacki znajduje się Norymberdze i trzeba go odszukać ‒ mówił prof. Karol Estreicher, którego działania na rzecz ochrony i odnalezienia ołtarza są nieocenione.

Ołtarz Wita Stwosza udało się odnaleźć stosunkowo późno, bo dopiero w listopadzie 1945 roku, prawie pół roku po zakończeniu wojny. Pomimo znalezienia szeregu figur całość była niekompletna, brakowało m.in. rozmaitych ozdób czy przede wszystkim ołtarzowej szafy.  Na jej ślad trafiono w niemieckiej wsi. Została wymontowana i przewieziona do dworu, gdzie była przechowywana w dużej piwnicy, w której panowały nieodpowiednie warunki. Była tam również narażona na spalenie.

Powrót do kraju

Po licznych poszukiwaniach dało się odzyskać wszystkie elementy ołtarza. Pakowanie, liczenie i zabezpieczanie licznych części trwało pięć miesięcy. Ostatecznie w kwietniu 1946 roku ołtarz mariacki wrócił do Krakowa. Był witany entuzjastycznie przez całe miasto. ‒ To były piękne chwile. W kościele Mariackim zebrali się ludzie. Na ołtarzu głównym ustawiono centralną figurę ołtarza Stwosza, Matkę Boską, podtrzymywaną przez świętego Jakuba ‒ wspominał prof. Karol Estreicher. ‒ Pamiętam dobrze tę chwilę. Ludzie po prostu płakali i cieszyli się.

Ołtarz mariacki Wita Stwosza stanowił dla Polaków, a w szczególności dla krakowian, obiekt nie tylko artystyczny, ale także przedmiot głębokiego kultu religijnego.

WP


Czytaj także

Karol Estreicher. Ocalił polskie skarby przed Niemcami

Ostatnia aktualizacja: 29.04.2024 05:45
Od chwili wkroczenia wojsk niemieckich na ziemie polskie Karol Estreicher rozpoczął dzieło ratowania skarbów naszej kultury, w tym ołtarza Mariackiego, ukrytego przez okupanta w Norymberdze oraz arrasów wawelskich.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Jak arrasy wróciły na Wawel. "Chciałbym powiadomić, że skarby wawelskie znajdują się na naszym statku"

Ostatnia aktualizacja: 16.01.2024 05:50
- Po długich zabiegach i pertraktacjach rządu polskiego wracają nareszcie z wieloletniej tułaczki do kraju bezcenne zabytki naszej kultury narodowej. Wiezie je na swym pokładzie statek "Krynica" - relacjonował reporter Polskiego Radia.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Dlaczego Kraków nie został zniszczony? Mit wyzwolenia Krakowa

Ostatnia aktualizacja: 18.01.2021 09:32
Oddziały radzieckie zajęły Kraków 19 stycznia 1945 roku. W przeciwieństwie do Warszawy miasto zostało zniszczone tylko częściowo.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Do Polski wróciły dwie akwarele zrabowane w czasie wojny. Gliński: odzyskujemy dzieła, ale nie jest to łatwe

Ostatnia aktualizacja: 09.08.2021 15:11
- Dwie straty wojenne, wykonane w technice akwareli - autoportret Josepha Kaltera oraz portret jego żony Amalii Kalter - wracają do Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Polska systematycznie odzyskuje dzieła sztuki, choć nie jest to łatwe - powiedział wicepremier, szef MKDNiS Piotr Gliński.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Cenny obraz przez lata uznawano za stratę wojenną. Teraz trafił do Muzeum Narodowego

Ostatnia aktualizacja: 14.09.2021 13:07
Wicepremier, minister kultury, dziedzictwa narodowego i sportu Piotr Gliński przekazał Muzeum Narodowemu w Warszawie obraz olejny "Pod brzozami/Dzieci w lesie brzozowym nad fiordem Haiko" autorstwa Alberta Edelfelta. Dzieło, które przed wojną znajdowało się w pałacu w Spale, zostało odnalezione w roku 2019 na strychu domu w Łodzi. Przez wiele lat obraz był uznawany za stratę wojenną.
rozwiń zwiń