Historia

Leon Schiller - artysta pełen sprzeczności

Ostatnia aktualizacja: 25.03.2020 05:45
133 lata temu, 14 marca 1887 roku urodził się Leon Schiller, reżyser, krytyk i teoretyk teatru, wybitny interpretator twórczości klasyków literatury romantycznej. Przez wielu uważany jest za twórcę współczesnego teatru polskiego.
Audio
  • "Leon Schiller". Audycja Janiny Titkow z cyklu "Z Melpomeną przez wieki". (PR, 12.04.1979)
  • "Leon Schiller". Audycja Anny Retmaniak z cyklu "Biografia dźwiękowa". (PR, 13.04.1998)
Portret Leona Schillera (drugi z lewej) w towarzystwie Karola Szymanowskiego, Ryszarda Bolesławskiego i Wincentego Drabika podczas próby w Teatrze Polskim w 1920 roku.
Portret Leona Schillera (drugi z lewej) w towarzystwie Karola Szymanowskiego, Ryszarda Bolesławskiego i Wincentego Drabika podczas próby w Teatrze Polskim w 1920 roku.Foto: Polona

Leon Schiller był człowiekiem pełnym sprzeczności, ale paradoksalnie prawdopodobnie właśnie to stanowiło jego największą wartość. Sprzeczność to cecha często obecna u artystów, którzy dzięki ponad przeciętnej wrażliwości w swojej twórczości, ale często i w życiu, wydobywają na wierzch napięcia, które wpisane są w każdy ludzki los. Leon Schiller tylko dzięki uczciwości wobec samego siebie był w stanie zrobić wartość z łączenia skrajnie różnych cech i poglądów.

Krakowskie początki

Jak większość reżyserów teatralnych swojego czasu zaczynał od występów estradowych (miedzy innymi w krakowskim "Zielonym baloniku"), jednak dość szybko, mniej więcej w czasie odradzania się polskiej państwowości w 1918 roku, wziął się za reżyserię. Był wtedy człowiekiem około 30. letnim., miał więc już za sobą pewną drogę, która nie była specjalnie harmonijna, ale za to pozwoliła mu upewnić się, co jest jego powołaniem.

Pochodził z osiadłej w XIX wieku w Galicji rodziny austriackiej. Studiował filozofię i polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz na paryskiej Sorbonie. W związku z naciskami ze strony rodziny przymierzał się też do zawodu urzędnika. Miał też za sobą próbę samobójczą spowodowaną nieszczęśliwą miłością i sporo podróży. Ewidentnie był człowiekiem o ogromnej energii, bardzo ruchliwym ale też podatnym na emocje.

Podróże

Podróżując po Europie poznał wielu sławnych ludzi, jednak najważniejszym spotkaniem była znajomość z Edwardem Gordonem Craigiem – wielkim teoretykiem teatru, jednym z ojców Wielkiej Reformy Teatru, która na początku XX wieku rozpoczynała się w Europie.

Poza tym Schiller miał okazje zetknąć się z teatrem najbardziej nowatorskich twórców tamtego czasu. Jednym z nich był na przykład Max Reinhardt, który tworzył pod wpływem koncepcji teatru monumentalnego Craiga. Teatr Wielkiej Reformy, był przede wszystkim buntem przeciwko naturalistycznemu teatrowi XIX-wiecznemu i domagał się intensyfikacji artystycznych przeżyć, kosztem mieszczańskich opowieści o tym, że "jest jak jest". Teatr monumentalny szukał nowych form, które pozwoliłyby raz na zawsze odróżnić teatr od innych dziedzin sztuki i obalić koncepcję, że jest on jedynie syntezą innych sztuk.

Gdy więc Leon Schiller zaczynał w 1917 roku swoją reżyserska karierę, był obeznany z najważniejszymi prądami epoki. Zaznajomił się bowiem także z teatralnym ekspresjonizmem, czy praktykowanym w Rosji konstruktywizmem. Pilnie śledził też niemiecki lewicowy teatr zaangażowany Erwina Piscatora nazywany Zeit Theater – teatrem czasów.

Teatr polski przed Schillerem

Z kolei teatr polski był wówczas w powijakach. Tkwił głęboko w tradycji XIX wiecznej i służył przed wszystkim rozrywce. Były oczywiście wyjątki, jak wielka dla polskiego teatru postać Stanisława Wyspiańskiego, ale wraz z jego śmiercią powstała pustka, której nikt nie potrafił wypełnić.

W związku z powyższym Schiller miał poczucie, że jego działania muszą służyć stworzeniu współczesnego polskiego teatru od zera. Jak to zwykle u niego zabrał się do tego dwutorowo. Z jednej więc strony postanowił wykorzystać doświadczenia zdobyte podczas zagranicznych podróży, z drugiej poszukał tego co już istnieje i jest rdzennie polskie. Dopiero oba te działania pozwoliły osiągnął zamierzony cel. W dwudziestoleciu międzywojennym, przede wszystkim dzięki Leonowi Schillerowi, narodził się współczesny teatr polski z prawdziwego zdarzenia.

Spuścizna romantyczna

Za najważniejszą podstawę przyszłego polskiego teatru Schiller uznał dorobek dramatyczny polskiego romantyzmu. Wbrew pozorom nie było to takie oczywiste, bowiem polskie mody literackie lat 20. i 30. były dalekie od romantycznych sentymentów. Po drugie Schiller uznał wielkość Wyspiańskiego, jako kontynuatora myśli polskich wieszczów, do których zaliczał także Norwida, oraz jako wielkiego artysty teatru – za równo dramaturga jak i inscenizatora. Do tego wszystkiego postanowił wciągnąć jeszcze dramaty Tadeusza Micińskiego, którego uważał za kontynuatora dramatu mistycznego doby romantyzmu.

Polski teatr monumentalny

Poczyniwszy powyższe założenia Schiller postanowił zaadoptować na gruncie polskim koncepcję Edwarda Gordona Craiga. Przy czym teatr monumentalny w tym wypadku miał opierać się na zastąpieniu naturalizmu (zwanego też czasem w teatrze realizmem) nurtem, który Schiller nazywał neorealizmem. Tak naprawdę chodziło o oderwanie teatru od dosłowności i pchniecie go w stronę uniwersalnych wielkich tematów oraz o podporządkowanie naczelnej wizji spektaklu wszystkich jego elementów składowych, takich jak scenografia, muzyka, choreografia, warstwa dramaturgiczna i gra aktorów.

Jednocześnie, Schiller uznał, że teatr polski musi w szybkim tempie nadrobić stracony czas i "przepracować" osiągnięcia współczesnego teatru europejskiego. W związku z tym wystawiając wielka klasykę polskiej literatury jednocześnie wplatał w kolejne swoje przedstawienia metody stosowane przez nurty, które poznał na zachodzie. Raz więc używał środków właściwych dla teatru ekspresjonistycznego, innym razem scenografia i kostiumy nawiązywały do kubizmu czy innych modnych wtedy prądów artystycznych.

Najważniejszym chyba spektaklem Schillera w nurcie teatru monumentalnego była lwowska inscenizacja "Dziadów" z 1932 roku, którą reżyser powtórzył następnie w Wilnie, Warszawie a nawet w Sofii.

Zeit Theater

Jednocześnie Schiller był czuły na sprawy społeczne i polityczne - jawnie przyznawał się do poglądów lewicowych. Poza spektaklami w nurcie teatru monumentalnego, skupionymi na tym co ponad czasowe, realizował spektakle zaangażowane, inspirując się mocno niemieckim Zeit Theater oraz osiągnięciami radzieckich twórców takich jak Wsiewołod Meyerhold czy Aleksandr Tairow.

Najważniejszym spektaklem tego gatunku był mocno lewicujący "Krzyczcie Chiny", również wystawiony w 1932 roku we Lwowie, w związku z którym Schiller został poproszony o opuszczenie miasta.

Teatr muzyczny

Wielu twierdzi jednak, że najlepsze efekty Schiller osiągał w poszukiwaniach jeszcze innego rodzaju. Od dziecka był bardzo wrażliwy na muzykę, więc spektakle, które miały lekki  rewiowy charakter najlepiej mu wychodziły. Jednak i tu Schiller opierał się na ogół na materiale, który wynikał z polskiej tradycji. Tym razem Schiller sięgał do dramatu staropolskiego. Do najważniejszych spektakli tego gatunku należy wielokrotnie wystawiana "Pastorałka" (m.in. 1922) i "Wielkanoc" (1923), oba wystawione w warszawskim Teatrze Reduta, a także na przykład "Kulig" wystawiony w 1929 roku w Poznaniu.

Okupacja

W czasie wojny Schiller próbował pracować w warunkach okupacyjnych. W 1941 roku w związku z zamordowaniem przez polskie podziemie kolaboranta, aktora Igo Syma, kilka miesięcy spędził w obozie Auschwitz, skąd jednak wyszedł dzięki wstawiennictwu rodzinnemu. Przebywał wtedy w Henrykowie pod Warszawą, gdzie w wyniku głębokiego nawrócenia, jakiego doznał, był bliski zostania zakonnikiem. Jednocześnie w przytułku prowadzonym przez siostry zakonne wystawiał przedstawienia z udziałem podopiecznych upadłych dziewcząt. Spora część warszawskiej elity przyjeżdżała oglądać te przedstawienia.

Po wojnie

Schiller reżyserował również w czasie trwania Powstania Warszawskiego, wystawiając spektakle dla powstańców i mieszkańców stolicy. Po wojnie znalazł się na terenie Niemiec, który kontrolowali Amerykanie i tam również, pod auspicjami YMCA (Young Men’s Christian Assosiation), realizował obwoźne spektakle.

Religijne nawrócenie, praca w ośrodku prowadzonym przez zakonnice czy pod auspicjami chrześcijańskiego zrzeszenia YMCA, jak się okazało nie przeszkadzało Schillerowi w dalszym ciągu popierać komunizm. Gdy powrócił do kraju w 1946 roku natychmiast włączył się w działania nowych władców Polski.

- Ostatni czas życia Schillera budził i budzi kontrowersje – mówiła Barbara Osterloff, znawca teatru w audycji Polskiego Radia. - To czas jego mocnego wejścia w politykę. Odwracał się od wielu osób, a nawet utrudniał im życie w socrealizmie – mówiła.

W tym czasie Schiller był dyrektorem kilku teatrów, został rektorem Polskiego Instytutu Sztuki Teatralnej oraz udzielał się mocno we władzach partii.

Leon Schiller zmarł w 1954 roku w Warszawie. I choć ostatni okres jego życia rzuca się cieniem na całym życiorysie, nie należy zapominać, że Schiller należał do komunistów ideowych i w przeszłości kilkakrotnie doświadczał pewnych szykan w związku ze swoimi poglądami.

Przede wszystkim należy jednak pamiętać, że to on pozwolił polskiemu teatrowi złapać wiatr w żagle i popłynąć w przyszłość z bagażem doświadczeń bez których nie byłoby teatru Tadeusza Kantora, Jerzego Grotowskiego, Erwina Axera, Konrada Swinarskiego czy Zygmunta Hubnera.

az

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Halina Mikołajska nie chciała, by nazywano ją bohaterką

Ostatnia aktualizacja: 22.06.2020 05:50
– Myślę, że Halina Mikołajska była chodzącym wyrzutem sumienia naszego środowiska – mówił o aktorce Andrzej Łapicki. Dzisiaj, 22 czerwca, mija 31. rocznica jej śmierci.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Studencki Teatr Satyryków - zbuntowani zetempowcy

Ostatnia aktualizacja: 13.03.2020 05:50
- Czasy były takie, jakie były i mieliśmy do wyboru: albo nie robić nic, albo robić to, co wtedy można było - mówił Andrzej Jarecki twórca Studenckiego Teatru Satyryków. - Myśmy łapali władzę, polityków, za słowo.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Balladyna – romantyczne oblicze zbrodni

Ostatnia aktualizacja: 07.03.2020 05:50
Niejeden wielki reżyser nakręciłby prawdziwy hit światowego kina grozy, gdyby tylko miał okazję przeczytać dzieło Juliusza Słowackiego. Balladyna to utwór genialny i odpowiedni dla każdej epoki – może być grany w stylu doby romantyzmu, ale też w nowoczesnych dekoracjach. Takie przedstawienia miały miejsce, choćby w Warszawie, w Teatrze Narodowym, w 1974 roku, w reżyserii Adama Hanuszkiewicza, gdzie na specjalnie zakupionych Hondach jeździli po specjalnie wybudowanej scenie Goplana (nimfa, królowa jeziora Gopło) i jej elfy – Skierka i Chochlik.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Sen srebrny Salomei" - niesamowity dramat Juliusza Słowackiego

Ostatnia aktualizacja: 24.03.2020 05:45
120 lat temu Teatr Miejski w Krakowie pierwszy raz wystawił jeden z najwspanialszych dramatów Juliusza Słowackiego. Obecnie jest to Teatr jego imienia, wtedy jednak – 24 marca 1900 roku – był Teatrem Miejskim.
rozwiń zwiń