Historia

Bronisław Pawlik. "Miś z okienka", radiowe słuchowiska i niezapomniane filmy

Ostatnia aktualizacja: 06.05.2022 05:40
– Ludzie na ogół traktują mnie z pewną sympatią. Dzisiaj na przykład spotkałem całą klasę dzieciaków z tornistrami na plecach i oni wszyscy powiedzieli mi: "dzień dobry". I to jest właśnie cudowne. Powiedziałbym nawet, że jest to najważniejszy i najbardziej wzruszający przejaw popularności, gdy ludzie cię rozpoznają i pozdrawiają - mówił Bolesław Pawlik w 1998 roku na antenie Polskiego Radia. 
Bronisław Pawlik
Bronisław Pawlik Foto: NAC

20 lat temu, 6 maja 2002 roku, zmarł Bronisław Pawlik, aktor teatralny, filmowy i radiowy. Największą sławę przyniósł mu m.in. udział w programie telewizyjnym dla dzieci "Miś z okienka", a także rola głównego bohatera słuchowiska "Opowieści Profesora Tutki" Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Andrzeja Zakrzewskiego (1974).

Chciał być plastykiem, a został aktorem

Bronisław Pawlik urodził się 8 stycznia 1926 roku w Krakowie. Już od najmłodszych lat zdradzał liczne talenty artystyczne. – Bronek przejawiał duże umiejętności plastyczne. Bardzo ładnie rysował, rzeźbił w plastelinie, ale też miał zdolności muzyczne. Ładnie śpiewał i należał do szkolnego chóru. Wspólnie chodziliśmy też na lekcje gry na skrzypcach. Pamiętam, że te zajęcia nie rozpoczynały się tak naprawdę o piątej po południu, lecz pół godziny wcześniej, bo wtedy się spotykaliśmy i pojedynkowaliśmy się na smyczki – wspominał ze śmiechem prawnik Zbigniew Sendur, wieloletni przyjaciel aktora, na antenie Polskiego Radia. 


Posłuchaj
21:53 portret bronek 1330.mp3 Bronisława Pawlika wspominają jego córka Anna M. Pawlik, aktor i reż. August Kowalczyk, malarz i reż. teatralny Józef Szajna oraz reż. filmowy Andrzej Wajda. W audycji Anny Retmaniak "Portret słowem malowany" wykorzystano też archiwalne wypow. Bronisława Pawlika. (PR, 25.02.1976)

 

Jak mówił sam Bronisław Pawlik, początkowo nie wiązał swojej przyszłości z aktorstwem, a właśnie ze sztuką. – Miałem to szczęście, że nie musiałem podejmować żadnych decyzji, bo tak po prostu wyszło, że zostałem aktorem. Właściwie, to raczej marzyłem o tym, aby zajmować się plastyką – opowiadał na antenie Polskiego Radia. 

– Był taki moment, gdy trzeba było kogoś obsadzić do roli niemego sługi w operze, którą wówczas, w 1945 roku, robiono w Krakowie. Wtedy jeden ze scenografów wpadł na pomysł, żeby mnie tam wypróbować. I tak moim debiutem stała się właśnie postać Vesponego w "La serva padrona" Giovanniego Baptisty Pergolesiego w reżyserii Władysława Jaremy – dodał.

W 1947 roku Pawlik ukończył naukę w krakowskim Studiu Dramatycznym prowadzonym przez wybitnego polskiego reżysera teatralnego i scenografa Iwo Galla. Wkrótce potem wyjechał do Gdyni, gdzie rozpoczął współpracę z Teatrem Wybrzeże. Dał się wówczas poznać, jako dobry aktor dramatyczny – warto przy tej okazji wspomnieć chociażby o jego roli Hippiasza w "Homerze i Orchidei" Tadeusza Gajcego oraz o granej przez niego postaci Nicka w "Marii Stuart" Juliusza Słowackiego (oba przedstawienia wyreżyserował Gall). 

Na deskach warszawskich teatrów

Przez czternaście lat – od 1960 do 1974 roku – Bronisław Pawlik związany był z warszawskim Teatrem Polskim. To właśnie z tego okresu pochodzą jego najważniejsze kreacje teatralne, w tym Hummela w "Sonacie widm" Augusta Strindberga w reżyserii Jerzego Kreczmara (1965) i tytułowego Fausta w dramacie Johanna Wolfganga von Goethego w inscenizacji Józefa Szajny (1971).

– Bronek Pawlik był aktorem intuicyjnym, bardzo angażującym się, trudnym do przełamywań, ale podatnym do prowadzenia. Wyróżniał go ten olbrzymi wewnętrzny niepokój i wartość jego gry aktorskiej. Należał do grona artystów, którym należało wiele wybaczyć i których po prostu trzeba było obsadzać w wielkich dramatach, dlatego że potrafił bezbłędnie rozpracować materię tekstu. Nie deklarował swoich kwestii i nie grał z dystansem, ale naprawdę wierzył w to, co mówił. Nie można go było jednak reżyserować "z fotelika", a trzeba było być obok niego na scenie, aby rozbudzić w nim tę jego aktorską intuicję  w ten sposób Józef Szajno opisywał pracę z Bronisławem Pawlikiem.

W latach 70. i 80. XX wieku aktor współpracował z Teatrem Powszechnym, natomiast od 1989 roku przez kolejnych trzynaście lat grał na deskach Teatru Współczesnego.

Posłuchaj
15:50 Pawlik 156.mp3 Role Bronisława Pawlika w swojej audycji z cyklu "Radio we kreacje mistrzów" omawiają historyczka teatru Iwona Malinowska i Joanna Godlewska. (PR, 11.03.2016)

Znany i lubiany Profesor Tutka

W Teatrze Polskiego Radia Bronisław Pawlik zadebiutował w 1953 roku epizodyczną rolą murarza w "Zemście" Aleksandra Fredry w reżyserii Bohdana Korzeniewskiego. Z tą instytucją związany był przez blisko pięćdziesiąt lat - w tym czasie wystąpił w ponad kilkuset radiowych słuchowiskach.

Wielką popularność zdobył przede wszystkim jako odtwórca tytułowego bohatera w "Opowieści Profesora Tutki" Jerzego Szaniawskiego w reżyserii Andrzeja Zakrzewskiego. Premiera tego radiowego serialu - składającego się z piętnastu kilkunastominutowych słuchowisk - odbyła się w styczniu 1974 roku.  

PIC_1-K-11031-2 Szaniawski 1200.jpg
Jerzy Szaniawski - tajemniczy twórca przygód Profesora Tutki

– Pracowałem z nim z przyjemnością, bo był to człowiek szalenie towarzyski. Najlepszym na to dowodem jest fakt, że wszyscy mówili na niego Bronek, a nie Bronisław. Umiał odnaleźć się w wielu sytuacjach dość trudnych zawodowo i potrafił odtwarzać role, które, jak to się nieraz wydawało, nie były zupełnie dla niego pisane – wspominał Andrzej Zakrzewski.

Reżyser dodał jednak, że nieraz zdarzały się sytuacje, gdy współpraca z Pawlikiem nie należała do najłatwiejszych. – Był człowiekiem szalenie żarliwym, głęboko wchodził w odtwarzane przez siebie postacie, ale jednocześnie bardzo łatwo się dekoncentrował. Szczególnie w studiu radiowym był wyczulony na wszelkie dźwięki dochodzące z zewnątrz. Pamiętam, że gdy się wprowadzaliśmy do nowego lokalu Teatru Polskiego Radia, trwały jeszcze jakieś roboty adaptacyjne. Ale były one gdzieś bardzo daleko i nawet realizator uznał, że są one niegroźne dla słuchowiska, bo sprzęt ich nie zarejestruje. A Bronek odmówił, nie chciał grać w takich warunkach.

Warto podkreślić, że w 1988 roku Bronisław Pawlik został pierwszym laureatem prestiżowej nagrody "Wielki Splendor" przyznawanej przez Zespół Artystyczny Teatru Polskiego Radia aktorom-wykonawcom słuchowisk radiowych.

"Miś z okienka" i słynna telewizyjna "wpadka"

Bronisław Pawlik zasłynął również jako aktor filmowy i telewizyjny. Na małym ekranie po raz pierwszy pojawił się w 1957 roku – zadebiutował wówczas jako prowadzący "Misia z okienka", pierwszej dobranocki emitowanej przez Telewizję Polską. W tej roli występował aż do końca lat 60. XX wieku, gdy zastąpił go aktor Stanisław Wyszyński.

Program skierowany był do dzieci w wieku szkolnym i pełnił funkcje edukacyjne – m.in. zachęcał najmłodszych do czytania książek. Z "Misiem" związana jest zresztą zabawna anegdota, która z biegiem lat zdążyła obrosnąć legendą. Nawiązał do niej - zaprzeczając, by była prawdziwa - Bronisław Pawlik w rozmowie z Barbarą Haintze na antenie Polskiego Radia.

Podobno pewnego popołudnia, gdy dobranocka dobiegała końca, aktor (inne wersje tej historii mówią, że był to jednak Wyszyński) - nie wiedząc, że jeszcze znajduje się na wizji - miał powiedzieć: "A teraz, drogie dzieci, pocałujcie misia w d..., idę na wódkę". Rzekomo to właśnie ta "wpadka" sprawiła, że Pawlik odszedł z programu.

– Zadziwia mnie ta anegdota, która chodzi po Polsce, że ja coś powiedziałem i dlatego mnie wyrzucili z telewizji. Nie jest to prawda. Powstała ona jakieś sześć lat po tym, jak ja ten program zakończyłem – tłumaczył na antenie Polskiego Radia Bronisław Pawlik. Dodał również, że zrezygnował z prowadzenia dobranocki, ponieważ praca ta mu się po prostu znudziła i bał się, że już do końca swojej kariery aktorskiej będzie kojarzony wyłącznie jako towarzysz tytułowego "Misia z okienka".

Posłuchaj
14:06 prywatnie u bronisława pawlika___pr iii 106679_tr_0-0_bb64524e[00].mp3 Aktor Bronisław Pawlik mówi o sławie, programie dla dzieci "Miś z okienka", pracy w Polskim Radiu, a także zdradza, jakie są jego wymarzone role aktorskie. Audycja Barbary Haintze "Prywatnie u Bolesława Pawlika". (PR, 18.09.1998)

Na dużym i małym ekranie

Bronisława Pawlika można było także podziwiać m.in. w serialach "Niewiarygodne przygody Marka Piegusa" Edmunda Niziurskiego w reżyserii Mieczysława Waśkowskiego (1967),w "Stawcea większej niż życie" w reżyserii Andrzeja Konica i Janusza Morgensterna (1967-1968),w "Lalce" Bolesława Prusa w reżyserii Ryszarda Bera (1978) oraz w "Alternatywy 4" w reżyserii Stanisława Barei (1983).

Na wielkim ekranie natomiast zadebiutował w 1950 roku, wcielając się w epizodyczną postać handlarza w "Warszawskiej premierze" w reżyserii Jana Rybkowskiego. Od tego momentu regularnie można było go oglądać w polskich produkcjach – równie często pojawiał się w kryminałach, dramatach historycznych i filmach wojennych, jak i w komediach oraz produkcjach dla młodzieży. Warto wspomnieć chociażby o jego roli Mata Rokosza w "Orle" Leonarda Buczkowskiego (1958), fotografa Romana Ferde w "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" Stanisława Barei (1978) i Stuwały w "Misiu" Stanisława Barei (1980).

Posłuchaj
44:45 bronek - radiowy portret.mp3 Bronisława Pawlika w 10. rocznicę jego śmierci wspominają: reżyserzy radiowi Andrzej Zakrzewski, Janusz Kukuła i Zdzisław Dąbrowski, teatrolog Michał Smolis, realizatorka akustyczna Ewa Szałowska i Maria Chludzińska, była kierowniczka produkcji w Teatrze Polskiego Radia. Audycja Iwony Malinowskiej z cyklu "Rozmowy po zmroku". (PR, 02.07.2012)

Mimo stale pogarszającego się stanu zdrowia Bronisław Pawlik nigdy nie zdecydował się przejść na emeryturę. Premiera ostatniego filmu, w którym wystąpił - "Wszystkich świętych" w reżyserii Andrzeja Barańskiego - odbyła się w listopadzie 2002 roku, czyli blisko pół roku po śmierci aktora. 

jb

Czytaj także

Halina Mikołajska nie chciała, by nazywano ją bohaterką

Ostatnia aktualizacja: 22.03.2022 05:45
– Myślę, że Halina Mikołajska była chodzącym wyrzutem sumienia naszego środowiska – mówił o aktorce Andrzej Łapicki. 22 marca mija 97. rocznica jej urodzin.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stefania Grodzieńska – pierwsza dama humoru. Posłuchaj!

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2022 05:55
– Szczerze mówiąc, to ja piszę o sobie. Te wszystkie kretynki i idiotki w felietonach to ja. Szczerze mówiąc, kobieta, która ma męski umysł, przestaje być kobietą. Wystarczę, że spojrzę w lustro, by mieć pomysł na felieton – mówiła artystka w wywiadzie dla Polskiego Radia z 1988 roku.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Aktorem zostałem wskutek prowokacji". Wspominamy Krzysztofa Kowalewskiego

Ostatnia aktualizacja: 30.10.2021 05:45
Niewiele brakowało, by nie stał się jednym z najpopularniejszych polskich aktorów, odtwórcą słynnych ról w "Nie ma róży bez ognia" i "Brunecie wieczorową porą" oraz tytułowym bohaterem kultowej radiowej audycji "Kocham Pana, Panie Sułku". Na szczęście pewnego dnia ktoś tak zdenerwował młodego Krzysztofa Kowalewskiego, że ten postanowił: "będę aktorem!".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Hanna Skarżanka. "Miała w sobie tę iskrę cygańską"

Ostatnia aktualizacja: 08.03.2022 05:40
- Hanka była w najwyższym stopniu profesjonalistką, a jednocześnie miała w sobie tę iskrę cygańską. Tę odrobinę szaleństwa, tę wspaniałą fantazję i odwagę, bez której wszelka sztuka jest niemożliwa. Gdy pojawiała się scenie, towarzyszyła jej niezwykła atmosfera, za każdym razem tworząca się na nowo na oczach publiczności - ocenił Wojciech Młynarski na antenie Polskiego Radia. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Anna Polony. "Całe życie goniłam za brawami publiczności"

Ostatnia aktualizacja: 21.01.2022 05:40
- Nie jestem aktorką wielkiej charyzmy. Po prostu jestem dobrą aktorką - stwierdziła ze śmiechem Anna Polony w 1988 roku na antenie Polskiego Radia. - Ale rzeczywiście czuję w sobie wielką siłę aktorską i mam w sobie głębokie przekonanie, że robię dokładnie to, do czego zostałam stworzona. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Wincenty Rapacki. "Pierwszy w Polsce prawdziwy wirtuoz charakteryzacji"

Ostatnia aktualizacja: 22.01.2022 05:40
Należał do grona czołowych artystów polskiej sceny teatralnej XIX wieku. Zasłynął przede wszystkim dzięki swoim umiejętnościom charakteryzacji, które umożliwiały mu całkowitą zmianę wyglądu. O jego geniuszu w tej dziedzinie najlepiej świadczą liczne zachowane zdjęcia - na niektórych przypomina zgarbionego staruszka, na innych natomiast korpulentnego szlachcica.  
rozwiń zwiń

Czytaj także

Henryk Bista. "Teatr był dla niego sednem pracy aktora"

Ostatnia aktualizacja: 12.03.2022 05:40
- Zawsze się dziwię, gdy słyszę, że Henryka nazywa się aktorem drugiego planu. Dla mnie zawsze był  pierwszoplanową postacią, bo każdą swoją rolę potrafił doskonale wyeksponować i wspaniale wypełniał tę przestrzeń, którą otrzymywał w sztuce. To był po prostu bardzo dobry aktor – mówiła aktorka Olga Sawicka na antenie Polskiego Radia. 
rozwiń zwiń