REKLAMA

Krafftówna, Gogolewski, Trela i Pieczka - kwartet gigantów

Ostatnia aktualizacja: 29.10.2022 18:15
- Pan Franciszek wysoki mędrzec, pani Barbara malutka, z niezwykłym wdziękiem, jak oni się przytulali, było widać, że to para osób dla siebie ważnych - mówił o Barbarze Krafftównie i Franciszku Pieczce dramaturg Remigiusz Grzela. W tym roku pożegnaliśmy czworo nestorów polskich scen. Świat kina i teatru wyrósł i wychował się na ich talencie. W Dwójce wspominaliśmy: Barbarę Krafftównę, Ignacego Gogolewskiego, Jerzego Trelę i Franciszka Pieczkę.
Barbara Krafftówna i Franciszek Pieczka podczas nagrania słuchowiska
Barbara Krafftówna i Franciszek Pieczka podczas nagrania słuchowiskaFoto: Wojciech Kusiński/Polskie Radio

Barbara Krafftówna 

W kinie była aktorką Wajdy, Kutza, a przede wszystkim Wojciecha Jerzego Hasa. Gdyby zagrała tylko w "Jak być kochaną", już przeszłaby do historii kina polskiego. A jednak o filmie mówiła, że to był "epizod", "przygoda" w jej życiu artystycznym. - Rolą Felicji przedarła się, bez wątpienia do kanonu światowego kina, a zwłaszcza wąskiego wachlarza ról kobiecych - podkreślił Remigiusz Grzela, autor biografii aktorki. - Mogłaby się mierzyć z największymi. To film realistyczny, bardzo skupiony, jakaś niezwykła tajemnica tej postaci – to jest zasługa Krafftówny.

Ważniejsza jednak była dla niej scena. Tu właściwie wszystkiego nauczył ją Iwo Gall. Pamięć o tym reżyserze i pedagogu, współpracowniku Teatru Reduta, Krafftówna kultywowała. Przy każdej okazji przypominała o nim dziennikarzom. 

Nikt jej nie znał

Zdaniem biografa, prawdziwej Barbary Krafftówny nikt nie znał. - Zawsze zachowywała swoją prywatność dla siebie, znaliśmy pewną kreację - opowiadał. - Zacząłem odkrywać dość późno, że Krafftówna, którą znam, wychodzi do swojej publiczności, do ludzi, z którymi jest zawodowo związana, z którymi się lubi, ale nikogo z nas nie wpuściła do swojego domu - zaznaczył.

***

Jerzy Trela

Jerzy Trela, wybitny aktor teatralny i filmowy. Stworzył wiele znakomitych kreacji teatralnych, m.in. w "Dziadach", "Wyzwoleniu" i "Hamlecie", zagrał w ponad 70 filmach oraz w 140 spektaklach Teatru Telewizji. 

Absolwent krakowskiej PWST, swoje życie artystyczne związał z Krakowem, gdzie od początku lat 70. grał w zespole Starego Teatru. Tu też stworzył najważniejsze i najtrwalej zapisane w historii polskiego teatru role – Gustawa-Konrada w "Dziadach" i Konrada w "Wyzwoleniu" w reżyserii Konrada Swinarskiego (nagroda główna za rolę Konrada na XVI Kaliskich Spotkaniach Teatralnych). Ale grał też u Andrzeja Wajdy, Jerzego Jarockiego, Jerzego Grzegorzewskiego, Tadeusza Bradeckiego czy Krzysztofa Jasińskiego, z którym współtworzył Teatr STU.

Cała skala aktorskich możliwości

Maciej Wojtyszko wspominał jeden ze spektakli, którego reżyserem był wymieniony Krzysztof Jasiński. Jerzy Trela grał w monodramie "Wielkie kazanie księdza Bernarda" Leszka Kołakowskiego. - Dla takich chwil się żyje w teatrze - nie krył nasz gość. - To była cała skala aktorskich możliwości. Przypadkiem się załapałem, siedziałem i mnie wmurowywało coraz bardziej w fotel - przyznał. - Był tylko jeden Jerzy Trela.

Ignacy Gogolewski 

Ignacy Gogolewski urodził się w 1931 roku w Ciechanowie. W 1953 roku ukończył Wydział Aktorski PWST w Warszawie i wkrótce został zaangażowany do stołecznego Teatru Polskiego, gdzie debiutował jako aktor teatralny. Miał za sobą blisko 70 lat pięknej, choć niepozbawionej dramatycznych zwrotów kariery.

Aktor wcielił się również w rolę Antka Boryny w "Chłopach" w reżyserii Jana Rybkowskiego, a także – Bielajewa w sztuce Turgieniewa "Miesiąc na wsi". Prawdziwy rozgłos przyniosła mu jednak rola Konrada w "Dziadach" w reżyserii Aleksandra Bardiniego. Miał wówczas zaledwie 24 lata. Wcześniej postać tę grali aktorzy powyżej czterdziestki. 

Majster formy

- To był wielki majster formy, nauczony jeszcze wielkiej formy romantycznej. Dziś nie zawsze daje radę nauczyć tego młodych aktorów - zaznaczył Maciej Wojtyszko. - A to był aktor o warunkach amanta, który potrafił jednocześnie mieć wewnętrzną arystokratyczność. Nie musiał grać księcia, bo był księciem. 

Franciszek Pieczka

Franciszek Pieczka przez ponad pół wieku był związany z Teatrem Polskiego Radia, w którym nagrał wiele słuchowisk i adaptacji polskiej literatury. Występował też w powieści radiowej "W Jezioranach". Aktor często powtarzał, że bardzo lubi tę pracę, ponieważ jest to teatr wyobraźni, gdzie słuchacz ma wiele do zrobienia. Taka forma zmusza go do myślenia i aktywnego uczestnictwa w odbiorze kultury. Franciszek Pieczka przyznał, że Polskie Radio jest mu szczególnie bliskie. - Radio wymaga od aktora dużej sprawności zawodowej - podkreślał.

Zawsze prawdziwy

- Pan Franciszek był człowiekiem, który się na wszystko przygotowywał: na planie miał zawsze termos, w teatrze miewał kanapki. Wiedział, czym grozi kino - żartował Maciej Wojtyszko. - Miał cudowny dar bycia prawdziwym w każdej roli.

Za wybitne kreacje aktorskie w Teatrze Telewizji i Teatrze Polskiego Radia Franciszek Pieczka otrzymał w 2018 roku Wielką Nagrodę Festiwalu "Dwa Teatry" w Sopocie. W rozmowie z Polskim Radiem aktor powiedział wówczas, że to dla niego niezwykłe wyróżnienie. - Teatr Polskiego Radia wymaga od aktora pełnego profesjonalizmu, pełnej gotowości - mówił.

Posłuchaj
211:16 2022_10_29 15_00_12_PR2_audycja_okolicznościowa.mp3 Wspominamy Barbarę Krafftównę, Ignacego Gogolewskiego, Jerzego Trelę i Franciszka Pieczkę (Audycja okolicznościowa/Dwójka)
 

***

Tytuł audycji: Audycja okolicznościowa

Prowadzili: Małgorzata Szymankiewicz i Jakub Kukla

Goście: Remigiusz Grzela (prozaik, poeta i dramaturg), Maciej Wojtyszko (reżyser teatralny i filmowy), Mariusz Malec (scenarzysta), Rafał Dajbor (aktor, dziennikarz)

Data emisji: 29.10.2022

Godzina emisji: 15.00

kor

Czytaj także

Barbara Krafftówna w krainie czarów. Archiwalny wywiad

Ostatnia aktualizacja: 30.01.2022 10:00
Mija tydzień, odkąd w wieku 93 lat odeszła Barbara Krafftówna – wybitna aktorka teatralna i filmowa, artystka kabaretowa i piosenkarka. W audycji "Zagadkowa niedziela" Katarzyna Stoparczyk przywołała fragmenty archiwalnego wywiadu, którego artystka udzieliła w Trójce w 2018 roku, na trzy miesiące przed swoimi dziewięćdziesiątymi urodzinami. 
rozwiń zwiń
Czytaj także

Wspomnienie o Jerzym Treli. "Kochał teatr w sobie, a nie siebie w teatrze"

Ostatnia aktualizacja: 16.05.2022 13:22
- Traktował teatr jako misję, którą niesie dla ludzi. I gdy ludzie odwdzięczali mu się sympatią, to było dla niego najważniejsze w życiu, bo poświadczało, że coś im dał - wspominała w Dwójce Jerzego Trelę Dorota Segda. Wybitny aktor teatralny i filmowy zmarł w wieku 80 lat.
rozwiń zwiń