Historia

Bruno Schulz i jego droga do malarstwa. "Naiwnością był podbój Paryża"

Ostatnia aktualizacja: 19.11.2022 05:50
Znany ze swoich literackich arcydzieł Bruno Schulz zapisał się w historii polskiej kultury również jako intrygujący rysownik oraz grafik. Jego wielkie życiowe marzenie – by zostać popularnym, nie tylko w Polsce, artystą – nie miało się jednak spełnić.   
Bruno Schulz, Autoportret ze sztalugami na tle miasteczka (fragm.), ok. 1925 r.
Bruno Schulz, "Autoportret ze sztalugami na tle miasteczka" (fragm.), ok. 1925 r. Foto: Forum/rep. Piotr Mecik

Do niedawna nie wiedziałem, że jeśli chodzi o rysunek – Schulz jest niemal samoukiem. To może tylko jeszcze spotęgować podziw dla tego zadziwiającego talentu i osobowości.

Witkacy, 1935 r.

Rysowanie w "genialnej epoce"

Według wspomnień samego Brunona Schulza, zapisanych 1935 roku przy okazji wywiadu z Witkacym, rysowanie było jego pasją od dzieciństwa. "Jeszcze nie umiałem mówić, gdy pokrywałem już wszystkie papiery i brzegi gazet gryzmołami". Za literackie przetworzenie tych historii o najwcześniejszych "artystycznych" próbach można przyjąć opowiadanie Schulza "Genialna epoka" (z tomu "Sanatorium pod klepsydrą").

Tytułowa "genialna epoka" to dzieciństwo – czas, który pozwala na nieskrępowane i spontanicznie tworzenie, niczym pod wpływem znanego z mitologii rzymskiej półboskiego "geniusa".

Bohatera przywołanego opowiadania ogarnia natchniona i twórcza żądza. "Rysowałem w pośpiechu, w panice, na poprzek, na ukos, poprzez zadrukowane i zapisane stronice. Moje kolorowe ołówki latały w natchnieniu przez kolumny nieczytelnych tekstów, biegły w genialnych gryzmołach, w karkołomnych zygzakach, zawężając się raptownie w anagramy wizyj, w rebusy świetlistych objawień, i znów rozwiązując się w puste i ślepe błyskawice, szukające tropu natchnienia".

Bruno Schulz, jedna z ilustracji do zbioru opowiadań "Sanatorium pod klepsydrą", Warszawa 1937 r. Fot. Polona Bruno Schulz, jedna z ilustracji do zbioru opowiadań "Sanatorium pod klepsydrą", Warszawa 1937 r. Fot. Polona

Zaczęło się od "płonącej dorożki"

Nawet te najdawniejsze "gryzmoły" przyszłego artysty miały ponoć pewien powtarzający się, tajemniczy motyw.

"Około szóstego, siódmego roku życia powracał w moich rysunkach wciąż na nowo obraz dorożki z nastawioną budą, płonącemi latarniami, wyjeżdżającej z nocnego lasu. Obraz ten należy do żelaznego kapitału mojej fantazji", pisał Bruno Schulz w 1935 roku. Jak dodawał, ta natrętna wizja o "schizoidalnej anatomii" patronowała całej jego późniejszej twórczości. To, co próbował w swoich dziełach zrozumieć i przekazać, było ponawianą wciąż próbą zrozumienia tych najwcześniejszych, niepokojących obrazów.

- Schulz mówił, że każdy artysta otrzymuje jakieś obrazy, które będą go prześladować przez całe życie – komentował w Polskim Radiu ten motyw "płonącej dorożki" Tomasz Burek. - Cała twórczość artystyczna rodzi się z próby rozplątania sekretów tych wczesnych obrazów.


Posłuchaj
19:13 Bruno Schulz_tyg.mp3 O twórczej wyobraźni Brunona Schulza mówią poetka Krystyna Dąbrowska oraz krytyk literacki Tomasz Burek. Audycja Iwony Smolki z cyklu "Tygodnik literacki” (PR, 2012)

 

Budownictwo lądowe, a może architektura?

Jeśli chodzi o rysowanie, autor "Sklepów cynamonowych" był – na co zwracał uwagę choćby Witkacy – niemal samoukiem.

18-letni Bruno Schulz po ukończeniu gimnazjum w Drohobyczu podjął studia na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Lwowskiej. Według niektórych badaczy wybór tego kierunku był spowodowany przede wszystkim namowom rodziny.

Gdy I wojna światowa przerwała tę naukę, Schulz zdecydował się na studiowanie architektury w Wiedniu, której zresztą też nie ukończył. Wiedeński czas wykorzystał jednak na poznawanie skarbów tamtejszych galerii sztuki i samokształcenie w szeroko pojętej dziedzinie malarskiej.

"Przerwawszy studia z powodu wojny na czas dłuższy, kontynuowałem je w r. 1917/1918 we Wiedniu i tam pod wpływem dzieł starej sztuki coraz silniej budzący się pociąg do twórczości malarskiej skłonił mnie do przerwania studiów architektury i poświęcenia się zawodowi malarskiemu", pisał Schulz w 1924 roku.

Bruno Schulz, "Xięga Bałwochwalcza", "Tygodnik Ilustrowany" nr 17, kwiecień 1935 r. Fot. Polona Bruno Schulz, "Xięga Bałwochwalcza", "Tygodnik Ilustrowany" nr 17, kwiecień 1935 r. Fot. Polona

Nadchodzi wiedeński egzamin

To "poświęcenie się zawodowi malarskiemu" w praktyce sprowadzało się do dalszego, już w Drohobyczu, samokształcenia, tworzenia prac (autoportretów, portretów, grafik złożonych później w cykl "Xięgi bałwochwalczej"), ale i prób wejścia na formalną drogę artystycznej edukacji.

Według Anny Kaszuby-Dębskiej, autorki książki "Bruno. Epoka genialna", 28-letni Schulz zapisał się do Miejskiej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Malarstwa w Warszawie, niewiele jednak wiadomo o tym jego edukacyjnym epizodzie. Więcej wiemy na temat starań Schulza o wejście w poczet studentów Wydziału Malarstwa wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych.

W lutym 1923 roku Bruno Schulz, obładowany swoimi rysunkami oraz grafikami, wyjechał do Wiednia. Dwa miesiące później przystąpił do egzaminu wstępnego na tamtejszą ASP: przed szacowną komisją zaprezentował swoje prace, w kolejnym dniach rysował, wraz z pozostałymi kandydatami, modela z natury oraz szkic kompozycyjny.

Wyniki egzaminu okazały się jednak negatywne, Schulz nie został dopuszczony do studiowania. Dlaczego? Być może jego prace nie były "dość akademickie", a być może komisja uznała, że kandydat nie potrzebuje kształcenia, gdyż osiągnął własną artystyczną dojrzałość. Zwłaszcza że Bruno Schulz miał w tym czasie za sobą już udział w wystawach.

Bruno Schulz, "Autoportret ze sztalugami na tle miasteczka", ok. 1925 r. Fot. Forum/rep.Piotr Mecik Bruno Schulz, "Autoportret ze sztalugami na tle miasteczka", ok. 1925 r. Fot. Forum/rep.Piotr Mecik

"Chciał być przede wszystkim malarzem"

Dzieła artysty z Drohobycza prezentowane były m.in. w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych we Lwowie, również w warszawskiej "Zachęcie", w Wilnie, a na początku lat 30. w Krakowie. Autor "Xięgi Bałwochwalczej" (tak zatytułował swój cykl grafik z lat 1920-1922) nie był jednak w stanie uczynić ze sprzedaży swoich prac plastycznych, w tym portretów, źródła dochodu. Sztuka użytkowa, którą dorywczo uprawiał (np. projekty dla drohobyckich gimnazjów, ekslibrisy), tym bardziej nie przynosiła finansowych korzyści.

By zaistnieć na "poważnym i bogatym" rynku sztuki, należałoby na przykład zainteresować swoją twórczością odbiorców spoza kraju. Bo Bruno Schulz, jak mówiła w Polskim Radiu Anna Kaszuba-Dębska, "przez całe życie chciał być przede wszystkim malarzem". W latach 30. XX w. jego nazwisko było już znane i cenione, dzięki "Sklepom cynamonowym" i "Sanatorium pod klepsydrą", w polskim świecie literackim. Jednak ponad 40-letni wówczas Bruno Schulz marzył o tym, by stać się słynnym artystą.

Szansą na spełnienie tych marzeń mógł być Paryż.


Posłuchaj
11:15 _PR2_AAC 2020_09_21-08-30-56.mp3 Z Anną Kaszubą-Dębską o jej książce "Bruno. Epoka genialna" rozmawia Paweł Siwek. Audycja z cyklu "Poranek Dwójki" (PR, 2020)

 

Stracone złudzenia

Do stolicy Francji, i stolicy europejskiej nowej sztuki, pojechał latem 1938 roku (by ominąć hitlerowskie Niemcy, podróżował przez Włochy).

Niestety, wyprawa zakończyła się niepowodzeniem. "Było naiwnością wyruszać w ten sposób co ja na podbój Paryża, który jest najbardziej ekskluzywnym, samowystarczalnym, zamkniętym miastem na świecie", pisał Schulz w liście do przyjaciółki Romany Halpern. "Z moim przygotowaniem językowym nie mogłem marzyć o tym, żeby nawiązać jakieś kontakty z Francuzami. Ambasada nie zajęła się mną zupełnie (…). Prócz tego Paryż był pusty – wszystkie lepsze salony sztuki zamknięte".

Jedyną propozycję zorganizowania paryskiej wystawy Bruno Schulz musiał odrzucić, bo nie było go stać na 1600 franków wymaganych opłat.

Mimo tego jednak wyprawa ta, jak pisał Schulz, sprawiła mu radość. "Jestem zadowolony, żem widział tyle zdumiewających rzeczy, zobaczył raz z bliska, a nie za pośrednictwem reprodukcyj, sztukę wielkich epok – a w końcu: żem pozbył się pewnych złudzeń co do kariery światowej".

Bruno Schulz, "Spotkanie. Żydowski młodzieniec i dwie kobiety w zaułku miejskim", 1920 r., Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Jedyny zachowany obraz olejny Schulza. Fot. Wojciech Krynski/Forum Bruno Schulz, "Spotkanie. Żydowski młodzieniec i dwie kobiety w zaułku miejskim", 1920 r., Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza w Warszawie. Jedyny zachowany obraz olejny Schulza. Fot. Wojciech Krynski/Forum

Piątka z rysunków 

Los chciał, że zdolności artystyczne Brunona Schulza przydały mu się na innej, niż się pewnie spodziewał, niwie: pozwoliły mu objąć stanowisko nauczyciela rysunku w drohobyckim gimnazjum. Do wejścia na tę drogę, jakże daleką od marzeń o życiu artysty, zmusiła pisarza trudna sytuacja finansowa, w której znalazł się połowie lat 20. XX w.

Dzięki pracy w szkole – wymogom formalnym stawianym przed nauczycielami – Bruno Schulz zdobył również "urzędowe potwierdzenie" swoich umiejętności. W 1926 roku zdał z wynikiem bardzo dobrym egzamin przed Państwową Komisją Egzaminacyjną przy Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie.

Odpis wierzytelny Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie - świadectwo nt. egzaminu z rysunku Brunona Schulza, 1926 r. Fot. Polona  Odpis wierzytelny Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie - świadectwo nt. egzaminu z rysunku Brunona Schulza, 1926 r. Fot. Polona

***

Czytaj także:

***

Twórczość plastyczną Brunona Schulza należycie doceniono, nie tylko w Polsce, dopiero w 2. poł. XX w. Choćby w 1983 roku w słynnym paryskim Centre Pompidou zaprezentowano część prac artysty z Drohobycza. Jednak już w 1935 roku autor "Xięgi Bałwochwalczej" doczekał się bardzo pochlebnej oceny swoich prac, która wyszła spod pióra samego Witkacego.

"Niektóre z kompozycyj Schulza zdają się prawie zbliżać do ideału Czystej Formy (…). Jesteśmy jeśli nie już w obrębie genialności (…), to w każdym razie na jej granicy".

Rok Brunona Schulza
Rok 2022 jest decyzją Senatu RP Rokiem Brunona Schulza – znakomitego pisarza i rysownika, autora "Sklepów cynamonowych" i "Sanatorium pod Klepsydrą".

Z okazji przypadającej 19 listopada 2022 roku 80. rocznicy śmierci Brunona Schulza przypominamy z radiowych archiwum nagrania z nim związane – wspomnienia tych, którzy go znali, oraz wypowiedzi znawców jego oryginalnej twórczości.

Nagraniom towarzyszą teksty opisujące wybrane zagadnienia z schulzowskiego świata: tajniki magicznej prozy, intrygujących rysunków, obraz Drohobycza (rodzinnego miasta pisarza) czy okoliczności tragicznej śmierci Brunona Schulza.

jp/im

Źródła: 

St. I. Witkiewicz, "Wywiad z Brunonem Schulzem", w: "Tygodnik Ilustrowany" nr 17, kwiecień 1935 r.; "Słownik schulzowski", oprac. i red. Wł. Bolecki, J. Jarzębski, St. Rosiek, Gdańsk 2003; Anna Kaszuba-Dębska, "Bruno. Epoka genialna", Kraków 2020.  

Czytaj także

Olga Boznańska. Umiała namalować duszę

Ostatnia aktualizacja: 26.10.2023 05:40
"Jakże tu teraz malować, kiedy pani Boznańska robi takie cudne obrazy?" – miał pytać Stanisław Wyspiański, recenzując dzieła malarki. Prace artystki były cenione w całej Europie.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Fangor: malowałem wbrew panującym modom

Ostatnia aktualizacja: 13.12.2016 13:56
- Gdy zaczynałem, popularna była abstrakcja na grubych płótnach, farba w strupach, żeby całość wyglądała, jakby miała 400 lat. A u mnie wszystko gładkie, żadnej faktury. To nie było traktowane jako malarstwo - wspominał w archiwalnym nagraniu Wojciech Fangor.
rozwiń zwiń
Czytaj także

84. rocznica śmierci Stanisława Ignacego Witkiewicza "Witkacego"

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2023 05:58
Portret Stanisława Ignacego Witkiewicza – jego życia i różnorodzajowej twórczości – z natury rzeczy musi być wielokrotny. Tak jak wielokrotne jest odbicie twarzy Witkacego na słynnej fotografii, którą wykonał w jednym z petersburskich gabinetów luster około 1916 roku.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Angelika Kuźniak: Boznańska chciała, by jej obrazy ją przeżyły

Ostatnia aktualizacja: 28.10.2019 10:10
- To nie jest tak, że to była starsza pani w zupełnie niemodnej gipiurowej sukni z trenem, która się snuła po paryskim bruku i zabierała ze sobą kurz, ale w niej dział się cały świat - mówiła w Dwójce autorka biografii słynnej polskiej malarki "Boznańska. Non finito", która 30 października będzie miała swoją premierę.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Bruno Schulz. Jak zamordowano geniusza

Ostatnia aktualizacja: 19.11.2021 06:00
19 listopada 1942 roku w żydowskim getcie w Drohobyczu gestapowcy zastrzelili Brunona Schulza, pisarza, malarza, grafika, jednego z najwybitniejszych polskich twórców XX wieku.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Władysław Strzemiński. Polski awangardzista z Rosji

Ostatnia aktualizacja: 26.12.2023 05:38
71lat temu, 26 grudnia 1952 roku, zmarł malarz awangardowy Władysław Strzemiński. Jego życia naznaczone było wojną i kalectwem.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Kolorowe szkło, pędzel i sztaluga, czyli sztuka Józefa Mehoffera

Ostatnia aktualizacja: 19.03.2023 05:40
19 marca 1869 roku urodził się Józef Mehoffer. Był człowiekiem niezwykle pracowitym i uzdolnionym. Nie tylko zajmował się malarstwem, ale tworzył także witraże i polichromie. Za konkurencję w tej dziedzinie uważał go sam Stanisław Wyspiański. 
rozwiń zwiń
Czytaj także

"Kocham w życiu trzy rzeczy: samochód, alkohol i marynarzy". Wystawa w hołdzie dla przedwojennych studentek warszawskiej ASP

Ostatnia aktualizacja: 18.06.2021 18:34
- Wystawa została przygotowana przez zespół kuratorek, które są również studentkami Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Punktem wyjścia było dla nich archiwum ASP i znajdujące się tam dokumenty, które przetrwały wojnę - mówiła dr Marika Kuźmicz, opiekunka merytoryczna wystawy "Kocham w życiu trzy rzeczy: samochód, alkohol i marynarzy".
rozwiń zwiń
Czytaj także

Jan Henryk Rosen - wybitny twórca malowideł sakralnych

Ostatnia aktualizacja: 22.08.2023 05:40
22 sierpnia 1982 roku w Stanach Zjednoczonych zmarł malarz Jan Henryk Rosen. Specjalizował się w malarstwie religijnym, któremu poświęcił niemal całe swoje życie. Jego najbardziej znane dzieła można podziwiać w katedrze ormiańskiej we Lwowie.
rozwiń zwiń